Pisarz rodzinny. Recenzja

Otrzymanie łatki pisarza rodzinnego zobowiązuje. Mały Edouard, pisząc swój pierwszy wiersz jako  mały chłopiec, kompletnie nie zdaje sobie sprawy, jak ten jeden przejaw twórczości zdeterminuje jego późniejsze życie.

A determinuje i to bardzo, bo wraz z objawieniem się talentu, pojawiają się oczekiwania rodziców na wybitne arcydzieło, które wyjdzie spod pióra ich latorośli. Wraz z biegiem lat stają się one coraz bardziej uwierającą gdzieś z tyłu głowy powinnością, a to nie wpływa motywująco na proces twórczy. Nie pomaga też niby ukochana pretendująca do roli muzy swojego pisarza. Słowa jednak wciąż towarzyszą bohaterowi. I choć twórczość literacką odsuwa na nieco dalszy plan, to daje upust swojej kreatywności, pracując w branży reklamowej. Gdyby tylko sukces zawodowy szedł w parze z tym na gruncie prywatnym, mielibyśmy do czynienia wręcz z sielanką. Na szczęście, dla czytelniczych doznań, idylli tutaj nie otrzymamy.

Grégoire Delacourt bowiem w niezwykle zgrabny sposób, okrasza swoją historię porcją humoru, przez co serwuje nam wyśmienite czytelnicze danie. Stajemy się podglądaczami rodzinnych perturbacji, które zmieniają się diametralnie wskutek różnych życiowych okoliczności. Autor kreśli przed nami portret rodzinny. Skomplikowane relacje małżeńskie rodziców Edouarda, ale też jego samego. Relacje rodzice – dzieci i te między rodzeństwem. Obserwujemy upływ czasu i jego wpływ na te więzi, nie zawsze nierozerwalne. Trudno również w trakcie lektury nie odnieść wrażenia, że gdyby w pewnych sytuacjach padły pewne słowa, czasem całkowicie inne od tych, które wypuściły usta, to los tej rodziny toczyłby się całkiem innym torem. Może mniej byłoby w nim uczuciowych kolein.

„Pisarz rodzinny” to książka o słowach, ich roli w naszym życiu. Słowach potrzebnych i całkowicie zbędnych, dla których czasem byłoby lepiej, gdyby nie wyszły z naszych ust. O słowach mających destrukcyjny wpływ na nas samych i innych oraz o tych lepszych, uzdrawiających, o które znacznie trudniej. Słowa, które krzepią i które sprawiają przeraźliwy ból. Słowna niemoc i huragan słów. Wszystko to bardzo szczelnie wypełnia życie naszego pisarza rodzinnego.

I nie da się ukryć, że słowa znakomicie niosą tą książkę. Aż żal, że finał następuje tak szybko.

Grégoire Delacourt, „Pisarz rodzinny”, Drzewo Babel

 

Recenzja napisana dla portalu ksiazka.net.pl

 

 

Advertisements

Posted on 7 kwietnia 2013, in Recenzje książek and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: