Krasnoludki nie przyjdą. Recenzja

„Krasnoludki nie przyjdą” to gorzka opowieść o próbie radzenia sobie z samotnością i życiem, na które czyhają groźne katiusze.

Simona Dadon nie ma w życiu lekko i trudno jej się z tą sytuacją pogodzić, szczególnie, że nigdy przez myśl jej nie przeszło, iż będzie musiała prowadzić życie odarte z najmniejszych luksusów. Tymczasem od sześciu lat stara się egzystować nieco na siłę, przynajmniej takie wrażenie sprawia jej opowieść. Śmierć męża była swoistym tąpnięciem w jej życiu na tyle silnym, że pociągnęło za sobą lawinę zdarzeń, z którymi musiała się zmierzyć. Samotne macierzyństwo i degradacja społeczna to całkiem sporo, kiedy trzeba sobie radzić samemu. Czy w takiej sytuacji żal do losu i ogromna rozpacz kobiety nie są uzasadnione?

Ciężar z matczynych bark stara się zdjąć najstarszy z synów, Kobi. Stając się nagle panem domu, żywicielem rodziny i ojcem dla najmłodszych bliźniaków, gubi gdzieś radość życia. Młodość ucieka mu przez palce, kiedy codzienność zmusza do bycia dorosłym i odpowiedzialnym. I choć z jego postrzegania świata i sytuacji, w której znalazła się rodzina, bije ogromny realizm, to trudno nie przyznać, że chłopak jest momentami dziecięco naiwny.

Sara Shilo portretuje swoich bohaterów z niebywałą precyzją, serwując tym samym czytelnikowi samotność wieloaspektową, którą każdy z członków rodziny próbuje okiełznać na swój sposób. Narracja prowadzona z perspektywy zarówno matki, jak i poszczególnych dzieci pozwala poznać ich uczucia, o których nie mówią głośno, a które pielęgnują w sobie. Każdy z nich nosi w sobie żal, pretensje do losu, ale tylko Eti chce przełamać kłamstwo, w którym zaczęli żyć.

Książka „Krasnoludki nie przyjdą” porusza wiele wątków. To powieść nie tylko o samotności i próbie radzenia sobie z nią, o ulotności szczęścia, ale też o braku perspektyw na lepsze życie i złudnej pogoni za namiastką ciut innego świata. Wielowymiarowa walka o codzienność przeplata się z walką o marzenia, które jak to często bywa, pozwalają jakość trwać. Nie inaczej jest i tutaj, choć nad głowami przelatują wciąż katiusze.

 

Sara Shilo, „Krasnoludki nie przyjdą”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013

Recenzja napisana dla portalu ksiazka.net.pl

Posted on 14 kwietnia 2013, in Recenzje książek and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: