Wszystkie odcienie czerni. Recenzja

Wszystkie odcienie czerniO książce „Wszystkie odcienie czerni” było głośno jeszcze przed oficjalną premierą. Mało tego, nim w lekturę zagłębili się czytelnicy, już zapachniało skandalem i zaszufladkowaniem Ilony Felicjańskiej do grona celebrytek, które piszą książkę, by się zrehabilitować i znów powrócić w błysku fleszy. Lepiej jednak skupić się na lekturze, choć ta wymagająca nie jest aż na tyle, by zmuszać czytelnika do koncentracji.

Annie, bohaterce wykreowanej przez Ilonę Felicjańską, daleko do stereotypowej Matki Polki. Może i lepiej, bo gdyby autorka zaserwowała nam rewolucję w postaci przemiany grzecznej żony w wyuzdaną kochankę, to byłoby to być może nie do zniesienia. Tymczasem „Wszystkie odcienie czerni” to podróż w świat seksualnych doznań, które wielu mogą po prostu zgorszyć. Za grosz tu finezji, wysmakowanych opisów. Pełno za to pruderii, bardzo odważnych scen i codzienności zdominowanej przez myśli o seksie. Oburzać wielu może to, że te myśli najpierw kiełkują, a potem są śmiało realizowane przez kobietę właśnie. Ot, mamy głos w dyskusji o równouprawnieniu także w tym temacie. Wciąż rzadko mówi się otwarcie o potrzebach seksualnych kobiet, ich fantazjach i realizacji tychże. Ilona Felicjańska wykłada kawę na ławę i może się to podobać, albo nie.

Z jednej strony można uznać, że „Wszystkie odcienie czerni” to marna literatura, erotyczna wydmuszka zmiksowana na siłę z thrillerem. Z drugiej jednak strony wszystko to sprawia, że w zalewie literatury erotycznej ta książka mocno zapada w pamięć. Odrzucając zaś na bok mocno wyeksploatowaną tutaj erotykę, otrzymujemy portret pogubionej kobiety rozdartej między mężem a kochankiem i między uczuciami do obu. Szukającej nowych doznań poza własnym łóżkiem i szukającej także potwierdzenia własnej atrakcyjności. Tracącej kontrolę nad swoim życiem i próbującej ją odzyskać. Nie chodzi o usprawiedliwianie bohaterki, ale warto podjąć próbę zrozumienia jej motywacji do tego, by postawić na szali dotychczasowe życie i oddać się pragnieniom.

„Wszystkie odcienie czerni” to mocna i bardzo kontrowersyjna lektura. I choć warsztat Ilony Felicjańskiej nie należy do wybitnych, to warto nie oceniać tej książki po plotkach, a samemu przekonać się, co też kryje się w jej wnętrzu.

Ilona Felicjańska, „Wszystkie odcienie czerni”, Wydawnictwo Akurat, Warszawa 2013

Recenzja napisana dla portalu ksiazka.net.pl

Reklamy

Posted on 26 kwietnia 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: