Czas na mnie. Recenzja

Oto świat przed śmiercią bliskiej osoby i próba poradzenia sobie z jej odejściem na swój własny sposób, daleki od pojmowania żałoby jako stanu permanentnego smutku zamkniętego w ramach czasu.

„Czas na mnie” Agnieszki Kowalskiej to wspomnienie jej partnera i dobrze nam znanego aktora, Macieja Kozłowskiego. Jednak ten, kto z góry założy, że to ckliwa opowiastka i peany na cześć mężczyzny, będzie w wielkim błędzie. Jest to bowiem opowieść, której daleko do tego. Ot, dostajemy kawałek życia naznaczonego trudną i wyniszczającą chorobą, ale też pełnego miłości i ciepłych uczuć.

Książka „Czas na mnie” to z jednej strony wspominki wspólnego życia z perspektywy jednej połówki przysłowiowego jabłka. Z drugiej strony zaś to świadectwo radzenia sobie ze stratą ukochanej i najbliższej osoby na swój własny sposób. Opowieść, którą snuje Agnieszka Kowalska, przedstawia kawałek prawdziwego życia, które wiodła z Maćkiem Kozłowskim, a które dalekie było od celebryckiej wizji, jak mogłoby się wydawać. Oto człowiek ze szklanego ekranu okazuje się zwyczajnym facetem, który miał problemy jak każdy inny: zawodowe, finansowe, emocjonalne i wreszcie ten najgorszy – śmierć czyhającą za rogiem.

Z książki tej wyłania się obraz Maćka Kozłowskiego jako mężczyzny silnego, ale też wrażliwego i nie bojącego się okazać słabości. Obraz aktora, który czekał na swoją wielką rolę, a który bez niej został ulubieńcem wielu. Obraz człowieka, który zwyczajnie chciał kochać i być kochany. I wreszcie obraz kogoś, kto mimo widma śmierci, nie poddawał się chorobie i walczył z nią, próbując  żyć normalnie.

Agnieszka Kowalska nie opowiada jednak historii, z której bije smutek. Wręcz przeciwnie, dobre i złe wspomnienia są tutaj okraszone dawką nie tylko humoru, ale też autoironii. Nie ma tu potoku łez i smutku wyzierającego z każdej strony. Była choroba i przyszła śmierć, z którą trzeba sobie poradzić. A najlepiej uczynić to na swój sposób, byle był on skuteczny. Nawet ta książka to swoista próba nie tylko ocalenia wspomnień, ale też oswojenia śmierci kogoś, kogo się kochało i świadectwo miłości silniejszej niż złe zrządzenia losu.

„Czas na mnie” to nie tylko opowieść o Maćku Kozłowskim, aktorze. To wspomnienie pięknego uczucia dwojga dojrzałych ludzi, których połączyła miłość, a rozdzieliła choroba. Warto przeczytać.

Agnieszka Kowalska, „Czas na mnie”, Czerwone i Czarne, Warszawa 2013

Recenzja napisana dla portalu dlaLejdis.pl

Reklamy

Posted on 8 Maj 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: