Teraz i zawsze. Recenzja

Czy rzeczywiście siłę własnych uczuć można sobie uświadomić dopiero w obliczu straty bliskiej osoby?

W trakcie lektury książki „Teraz i zawsze” stajemy się świadkami historii magicznej i nie da się ukryć nieco naiwnej, ale sposób, w jaki opowiada ją Carolyn Egan, sprawia, że przymykam racjonalne oko i kupuję ją w całości.

Maja zmarła, zostawiając ukochanego męża i syna, ale wcale nie rozstaje się z nimi, jak mogłoby się wydawać. I tak autorka serwuje czytelnikowi ów magiczny element. Poza tym śledzimy losy tych, których opuściła. Nagłe samotne ojcostwo, któremu musi stawić czoła Steven, co wcale nie jest takie proste. Brak matki, który dotkliwie odbija się na stanie psychicznym małego Josha. Załagodzenie własnego bólu i powrót do codziennego, zwykłego życia staje się ogromnym wyzwaniem dla dorosłego mężczyzny, a co dopiero dla dziecka.

Carolyn Egan  z wielką subtelnością porusza temat nie tylko miłości i jej utraty. Pokazuje mniej i bardziej udane próby ocalenia wspomnień. Wysiłek podejmowany, by pamięć nie przerodziła się w niepamięć. „Teraz i zawsze” to bardzo niepozorna książka, która niesie szereg mądrych rozważań. Z jednej strony pokazuje, że śmierć bliskiej osoby to ogromny cios, który niezwykle trudno okiełznać i zacząć z powrotem normalnie żyć. Z drugiej zaś strony ten powrót do normalności jest potrzebny, by zwyczajnie nie zwariować. To także książka o miłości, która zawsze pozostawia w sercu ślad, ale nie zamyka go cztery spusty przed innymi.

Carolyn Egan, „Teraz i zawsze”, Znak, Kraków 2013

 

Recenzja napisana dla portalu dlaLejdis.pl

Advertisements

Posted on 15 maja 2013, in Recenzje książek and tagged , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: