Zgorzkniała pizda. Recenzja

Zgorzkniała pizdaCo musi nas spotkać w życiu, by gorycz wylewała się z nas na każdym kroku? Czy zgorzknienie to prosta droga do samotności?

Stare krzywdy, brak poczucia bezpieczeństwa, osamotnienie i co najważniejsze, ogromny dysonans między marzeniami a rzeczywistością. To wystarczy, by przestać patrzeć na świat optymistycznie, zwłaszcza kiedy każdy kolejny dzień udowadnia, że więcej w nim ścieżek pod górę pełnych wybojów niż równiutkich tras. I właśnie o tym traktuje książka o dość kontrowersyjnym tytule „Zgorzkniała pizda” Marii Sveland.

Sara, główna bohaterka, właśnie zostawiła męża i synka po to, by spędzić samotny tydzień na Teneryfie. To czas dla niej na rozprawienie się z emocjonalnym wewnętrznym chaosem i uporządkowanie swojego życia. Tylko czy jego rozsypane elementy da się jeszcze skleić w jedną, sensowną całość?

Kontrowersyjny tytuł nie jest tutaj od niechcenia. Bohaterka sama o sobie mówi, że jest „zgorzkniałą pizdą”, na co wpływ miały poszczególne wydarzenia w jej życiu, ale wcale nie jest jej z tym dobrze.

„W byciu zgorzkniałą pizdą najbardziej nienawidzę nieżyczliwości, która powoli mnie ogarnia. Czuję się, jak w błędnym kole, z którego trudno się wydostać. Nie podoba mi się, że pozwalam drobnym szczegółom urastać do rangi wielkich spraw. Nie chcę być nieżyczliwą, małostkową osobą. Szczodrość to jednak luksusowa cecha, która istnie tylko wówczas, gdy jest ci dobrze, zaznajesz miłości i jesteś traktowana sprawiedliwie.”

W gruncie rzeczy książka „Zgorzkniała pizda” to lektura niebywale smutna, przesiąknięta rozczarowaniem światem, ludźmi i sobą. Nie da się ukryć, że w głowie szybko zapala się czerwona lampka, czy to określenie aby już nie pasuje do mnie? Warto po lekturze książki zadać sobie to pytanie i szczerze na nie odpowiedzieć.

„Zgorzkniała pizda” to także książka o wewnętrznej, palącej potrzebie szczęścia, które wcale nie tak łatwo zdobyć. O miłości, którą trudno zdefiniować i o różnych wymiarach równouprawnienia, które choć w teorii brzmią sensownie i postępowo, w praktyce sprowadzają się do odgrywania tradycyjnych patriarchalnych ról.

Niech nikogo nie zwiedzie wulgarny tytuł, bo książka Marii Sveland to naprawdę udany debiut powieściowy.

Maria Sveland, „Zgorzkniała pizda”, Czarna Owca, Warszawa 2013

Premiera książki 25 września.

Advertisements

Posted on 11 września 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. dodaję do pozycji do przeczytania:)

  2. Mnie przyciągnął tytuł, ale widzę, że i treść bardzo interesująca

  3. Aby patrzeć, jak dostaniemy do czytania jakieś zwierzenia roztrzęsionego ch…. To dopiero będzie lektura!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: