Przepis na szczęście – Katarzyna Michalak. Recenzja

„Przepis na szczęście” Katarzyny Michalak to swego rodzaju literacka hybryda.

Przepis na szczęście Katarzyna MichalakKrótkie opowiadania są tutaj bowiem przeplatane licznymi przepisami kulinarnymi, które w moim odczuciu za bardzo zdominowały całą książkę. W mniejszej ilości stanowiłyby ciekawe urozmaicenie, a tak nieco przytłoczyły cztery opowiadania, które gdzieś giną w takim zestawieniu. Nie da się jednak ukryć, że dla miłośników kulinarnych eksperymentów stanowią ciekawy dodatek.

Same opowiadania, które składają się na „Przepis na szczęście” to taki szybki czytelniczy trucht przez rozterki czterech kobiet, bohaterek wcześniejszych książek Katarzyny Michalak. Nie miałam okazji ich poznać, trudno mi więc zweryfikować, na ile wątki przedstawione w książce „Przepis na szczęście” łączą się z tymi poruszonymi m.in. w książkach „Rok w poziomce”, „Wiśniowy dworek”, „Sklepik z niespodzianką: Bogusia”. Traktuję je więc jako całkowicie autonomiczne historie.

Katarzyna Michalak w swoim stylu naszpikowała je emocjami. Bohaterki lawirują między uczuciami, które mają, do których boją się przyznać i z których muszą zrezygnować z różnych powodów. Nie szczędzi im autorka emocjonalnych rozterek, które w gruncie rzeczy mają je finalnie doprowadzić do szczęścia. Co jest jego gwarantem?

Odpowiedź na to pytanie nigdy nie jest prosta, wszak dla każdego szczęście ma inny wymiar i co innego je definiuje. Sama książka „Przepis na szczęście” również nie przynosi jednoznacznej odpowiedzi. Subtelnie pokazuje jedynie tzw. małe szczęścia, które finalnie mogą się okazać tytułowym przepisem na szczęście. A wiele prawdy skrywają słowa Ewy, jednej z bohaterek:

„Co do tego szczęścia, to ja wierzę, że jest ono w nas i wcale nie trzeba go daleko szukać. Wspiera się na czterech filarach: rodzinie, zgodnej i kochającej oraz oddanych przyjaciołach; pracy dającej satysfakcję i godne pieniądze, która jest moją pasją i bez której nie mogłabym już żyć; domu, w którym mam poczucie bezpieczeństwa i przynależności do mego małego wszechświata, pełnego ciepła i miłości, do którego chce się wracać; wreszcie zdrowia, bez którego wszystko jest niczym. Do tych czterech filarów dorzuciłabym podłogę, czyli bezwarunkową miłość ukochanego człowieka i dach: marzenia, cele, pasje, dążenia, bez których życie traci sens i smak. Oto recepta na szczęście: znajdź swoje miejsce na ziemi, zapracuj na nie, wypełnij je ludźmi, których kochasz i marzeniami do spełnienia, zadbaj o zdrowie, a będziesz szczęśliwa.”

Proste. Prawda?

 

Katarzyna Michalak, „Przepis na szczęście”, Wydawnictwo Filia, Poznań 2013

 

Advertisements

Posted on 4 października 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: