Taft – Ann Patchett. Recenzja

Jeśli tkwimy w przekonaniu, że troska o los i dobro dzieci to domena kobiet, powinniśmy sięgnąć po książkę „Taft” Ann Patchett.

Taft Ann PatchettNajnowsza książka autorki kultowego „Stanu zdumienia” świetnie obrazuje męski świat, w którym rodzicielstwo nie zawsze wygląda jak z obrazka. Co więcej, często obarczone jest licznymi wątpliwościami. Ann Patchett pokazuje, że mężczyźni gdzieś tam za swoją szczelną skorupą, mają multum emocji, które niekoniecznie ujawniają otoczeniu, a które determinują ich codzienną egzystencję.

Johnowi, głównemu bohaterowi książki, nie dane było zasmakować w pełni ojcostwa, bo kiedy na świecie pojawił się jego syn, nie był na to kompletnie gotowy. Treścią jego życia była kariera muzyczna i zadymione puby. Dziecko wiele utrudniało. Z czasem jego udział w wychowaniu syna zaczął wzrastać, ale ciągła emocjonalna szarpanina między mężczyzną a matką chłopca wiele utrudniała. Trudno bowiem uwierzyć niedojrzałemu emocjonalnie mężczyźnie, że nagle się zmienił. W końcu John stracił syna z oczu.

Tuż obok historii tego bohatera śledzimy równocześnie retrospektywnie ojcostwo Tafta, ojca Fay i Carla, których los pewnego dnia splata się z losem Johna i to bardzo mocno. Taft jako ojciec był szalenie nadopiekuńczy, o czym możemy przekonać się w trakcie lektury, a jego nagła śmierć mocno odbiła się na dzieciach. Być może dlatego, łaknąc podświadomie ojcowskiej troski tak wtapiają się w życie Johna. Z kolei on pomaga tym pogubionym dzieciakom, być może podświadomie uciszając swoje wyrzuty sumienia związane z niepełną opieką nad własnym synem.

Ann Patchett w książce „Taft” porusza trochę zepchnięty na margines temat ojcostwa. Subtelnie serwuje garść dylematów i rozterek, które towarzyszą mężczyznom. Tęsknota za potomstwem, próba ochrony przed złem, chęć nauki życia i wszystko, co z tego wynika to mocno nakreślone aspekty w tej powieści.

Historie zaserwowane przez Ann Patchett zazębiają się niemal mistrzowsko, nie powodując choćby w najmniejszym stopniu uczucia czytelniczego dyskomfortu, że oto nie nadążamy za żonglowaniem wątkami. Autorka poprowadziła narrację na tyle sprawnie, że „Taft” czyta się z niebywałą przyjemnością.

Ann Patchett, „Taft”, Znak 2013

Advertisements

Posted on 14 października 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. Zapowiada się ciekawie. Chętnie przeczytam:)

  2. Zaintrygowałaś mnie już pierwszym zdaniem, chętnie sięgne

  3. Nie znam tworczosci autorki a spotykam sie ze skrajnie roznymi opiniami na jej temat. Twoja recenzja brzmi kuszaco 🙂

  4. Też wcześniej nic nie czytałam tej autorki, ale po tej książce z pewności sięgnę z ciekawości po „Stan zdumienia”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: