Droga do marzeń – Krystyna Mirek. Recenzja

Droga do marzeń zawsze pełna jest kolein i to nie tylko emocjonalnych, a ich pokonanie wymaga nie tyle odwagi, co samodzielności. Tylko to daje satysfakcję, kiedy marzenia staną się wreszcie realne.

Droga do marzeń Krystyna MirekKsiążka „Droga do marzeń” Krystyny Mirek to miszmasz emocji i misterna plątanina ludzkich losów, które zaplątane na mocne supły, bardzo trudno rozwiązać. Autorka uwikłała swoich bohaterów w taką historię, o której strach pomyśleć, że mogłaby mieć miejsce naprawdę, choć to wielce prawdopodobne.

W poprzedniej książce, pt. „Pojedynek uczuć”, Krystyna Mirek świetnie sportretowała dylematy kobiety, która nagle musi się zmierzyć z samotnym macierzyństwem i utratą pracy. „Droga do marzeń” to krok dalej, a macierzyństwo tutaj ukazane, jest znacznie bardziej skomplikowane. Chciane i utracone, nierealne i choć spełnione, to nie pod względem uczuciowym. Wraz z każdą stroną zostajemy coraz bardziej wplątani w życie dwóch rodzin, których losy są mocno splecione. Trochę szkoda, że ten aspekt jest mocno przewidywalny, przez co książkę pochłania się z o wiele mniejszą zachłannością, ale w ogólnym odczuciu można przymknąć na to oko, skupiając się na randze przedstawionych problemów.

Krystyna Mirek świetnie ukazuje bowiem życiowe tąpnięcia, które stają się zaprzepaszczeniem czegoś, co było, ale też niebywałą szansą na nowy początek. Komfort psychiczny stoi tu na równi z kompletnym bałaganem w głowie i sercu. I dotyka wszystkich bohaterów bez wyjątku. Zblazowaną Konstancję i jej rodziców skrywających bolesną tajemnicę, a także Annę i Pawła, których małżeństwo i rodzina zostają wystawione na ciężką próbę.

Funkcjonowanie samej rodziny jest zresztą mocno wyeksponowane i okazuje się, że trudno jednoznacznie ją zdefiniować. Książka „Droga do marzeń” z jednej strony pokazuje pozornie szczęśliwe, pełne ciepła relacje, ale naznaczone kłamstwem. Z drugiej zaś mamy obraz rodziny, w której pieniądze wypaczyły wszelkie uczucia, a dopiero ich utrata skłania do refleksji. I tu też kłamstwo gra pierwsze skrzypce.

Przeszłość łączy się tutaj z teraźniejszością i to dla większości bohaterów w dość bolesny sposób, co owocuje nie tylko niepewnym jutrem, ale i całą przyszłością. Książka „Droga do marzeń” Krystyny Mirek to także świetna lekcja pokory obrazująca przewrotność i okrucieństwo losu. Czasem trzeba coś przedefiniować i zrzucić klapki z oczu, by odnaleźć swoją drogę do marzeń. Tylko tyle i aż tyle.

Krystyna Mirek, „Droga do marzeń”, Feeria 2013

Reklamy

Posted on 17 października 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: