Aniołek – Beata Pawlak. Recenzja

Co to za miłość, która akceptuje wieczne zdrady? Co to za miłość, której echo pobrzmiewa po śmierci? I czy to miłość w ogóle?

Aniołek Beata PawlakWłaśnie te pytanie nasuwają się po lekturze książki Beaty Pawlak. A to zaledwie garstka, z którą przyjdzie nam się zmierzyć w mniejszy lub większy sposób. „Aniołek” Beaty Pawlak uwodzi w magiczny sposób. Uwodzi czytelnicze emocje i duszę. Piękna to opowieść, która pochłania od początku do samego końca. Duża w tym rola fabuły dalekiej od banału i narracji, która choć tętni ironią, to skrywa pod nią potężną dawkę żalu.

Karolina, główna bohaterka, całe życia znosiła upodlenie ze strony męża, bo właśnie tak czuje się kobieta, kiedy mąż to dosłownie pies na baby. Nie zostawiła go jednak, on też nie odszedł do innej, traktując kobiety bardziej jako chwilowe kaprysy niż nową przyszłość. Zawsze wracał do domu. I w domu też nagle zmarł i to w bardzo banalny sposób. Jego śmierć jednak nie przeszła bez echa, bo Mateusz postanowił jeszcze nieco porozrabiać po odejściu z tego świata.

Beata Pawlak mistrzowsko wykreowała fabułę do tego stopnia, że racjonalizm schodzi całkowicie na bok, a zaserwowaną historię kupujemy bez mrugnięcia okiem. Książka „Aniołek” to świetna tragikomedia. Z jednej strony mamy tu obcowanie ze śmiercią, strachem przed nią i pewnym cichym przygotowywaniem się do niej, co w wydaniu Karoliny jest momentami komiczne. Z drugiej strony okazuje się, że śmierć to wcale nie kres wszystkiego. Ludzka pamięć i całe multum uczuć, które żywiło się do zmarłego, potrafią żyć swoim życiem i nie dają zapomnieć, ale nie mogą też blokować tego, co jeszcze przed nami. A Karolina, mimo sędziwego wieku, przeżyje jeszcze co nieco, choć początkowy marazm po śmierci męża zdaje się być solidnym fundamentem depresji.

Książka „Aniołek” w magiczny, a zarazem dowcipny sposób pokazuje też, że kobietom niewiele trzeba, by wyrwać się z ram społecznych konwenansów. Ot, garść zainteresowania i czuły dotyk wystarczą, by emocjonalno-cielesna blokada stopniała. Poczucie własnej wartości może szybko poszybować w górę, o ile odpowiedni mężczyzna sprosta temu zadaniu. I zamiast wiecznych żądań, będzie słuchał i spełniał żądania ukochanej, która ma do nich takie samo prawo.

„Aniołek”, bez wątpienia, zapada w pamięć jako lektura, która udowadnia, że oswajanie śmierci to proces, który warto przejść. A miłość może mieć taką siłę, której nawet śmierć nie jest w stanie pokonać, nawet jeśli naznaczona była swego czasu złymi uczynkami.

Beata Pawlak, „Aniołek”, Agora SA 2013

Reklamy

Posted on 21 października 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: