Dom kryty gontem – Nina Stanisławska. Recenzja

Książka „Dom kryty gontem” Niny Stanisławskiej jasno pokazuje, że prawdziwy dom to nie cztery ściany, ale ludzie, którzy w nim mieszkają. A ci potrafią sobie stworzyć takie piekło, z którego ucieczka jest jedynym rozwiązaniem, choć często niemożliwym.

Dom kryty gontem Nina StanisławskaDom kryty gontem” to książka smutna, bezlitośnie obnażająca konsekwencje życia pod dyktando do spółki z terrorem psychicznym. Historię zaserwowaną przez Ninę Stanisławską poznajemy z różnych perspektyw. Bohaterowie powracają do swoich wspomnień, które wydawały się mocno uśpione. Tymczasem śmierć jednej osoby, Janusza Brzozowskiego, zburzyła mozolnie układany porządek i wywróciła do góry nogami wszystko. Mężczyzna namieszał za życia, ale jego śmierć wcale nie oznacza końca zamieszania. Przybiera ono jedynie inny wymiar, stając się swoistą próbą odkupienia win i naprawienia czegoś, co runęło zdawać by się mogło raz na zawsze.

Nina Stanisławska kreuje świat, do którego wejście oznacza zmierzenie się z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, którym obarczeni są bohaterowie. I nie sposób od tego uciec. To jednak sprawia, że książka „Dom kryty gontem” skupia na sobie czytelniczą uwagę i skłania do refleksji nad własnymi koligacjami rodzinnymi, które nie ma co ukrywać, rzadko kiedy są idealne.

Autorka nie tylko świetnie portretuje żywot bohaterów, ale też z wielkim wyczuciem łączy przeszłość z teraźniejszością, pokazując, że to co, minęło, było złe i co staramy się wyprzeć ze świadomości, wcale nie ginie całkowicie. Obojętność staje się maską, ale każda maska kiedyś spada. Wystarczy mały katalizator, by wszystko wróciło. Od nas zależy jednak, czy się z tym zmierzymy i jaki finalny wpływ będzie to miało na nasze obecne życie.

Dom kryty gontem” Niny Stanisławskiej to poruszająca książka nie tylko o trudnych relacjach rodzinnych. Lektura uświadamia bowiem, że od przeszłości trudno odciąć się jednym radykalnym cięciem. Zawsze zostaje jakiś punkt zaczepienia, który mimo upływu lat, zmusza do spojrzenia wstecz i próby oceny sytuacji z całkiem innej perspektywy. Czy zawsze warto? Na to pytanie trzeba sobie odpowiedzieć samemu.

Nina Stanisławska, „Dom kryty gontem”, Zysk i S-ka 2013

Reklamy

Posted on 5 listopada 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: