Mam na imię Ania – Anna Grodzka. Recenzja

Książka „Mam na imię Ania” to nie tylko autobiografia Anny Grodzkiej. Przede wszystkim to niebywała lekcja tolerancji.

 Mam na imię Ania Anna GrodzkaAnna Grodzka postawiła kolejny odważny krok i wydała autobiografię, która jest niezwykle intrygującą opowieścią o dążeniu do bycia kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu. To zaskakująco szczere wspomnienia, które posłanka poddaje świadomie społecznemu osądowi.

W książce „Mam na imię Ania” Annę Grodzką poznajemy jeszcze w ciele chłopca, a potem mężczyzny – Krzysztofa Bęgowskiego. Pozornie normalne życie, które wiodła właśnie jako mężczyzna od początku było tylko maską zakładaną dla świata i to z coraz większym trudem, wbrew sobie. Już dzieciństwo odcisnęło mocne piętno – bo jak tu wytłumaczyć chłopcu, że noszenie do szkoły lalki kompletnie mu nie przystoi?

Książka „Mam na imię Ania” obfituje w mnóstwo lęków, zwątpień, rozczarowań i ciosów nie tylko psychicznych. Życie w ogromnej niezgodzie z własną osobą, jakikolwiek miałoby wymiar, zawsze pełne jest emocjonalnego rozedrgania. W przypadku, kiedy w grę wchodzi jakże fundamentalna kwestia, jaką jest płeć i ewentualna zmiana płci wywracająca wszystko do góry nogami, eskalacja tych wewnętrznych rozterek ma piorunującą, niszczącą psychicznie siłę.

Czułam, że byłabym spełniona, gdybym mogła być kobietą w oczach postronnych obserwatorów i gdybym właśnie jako kobieta żyła w społeczeństwie. Wtedy, kiedy mogłabym bez lęku i rozpaczy spojrzeć w lustro. Wszystko, co chciałabym robić, byłoby po to, by mnie traktowano jak kobietę i uważano za kobietę. A może to okaże się za mało? Może potrzebuję już całkiem kobiecego ciała, piersi, talii, jedwabistej skóry czy nawet waginy? Może jednak to także mnie nie zadowoli? A może jeśli już tak, to chcę też męskiej adoracji lub miłości mężczyzny? Czyli nigdy? Tego nie wiem. Czy zatem mam iść drogą, która skończy się urwiskiem, zanim doprowadzi do celu?”

Anna Grodzka, opowiadając swoją historię, zwraca uwagę na ogólny problem transpłciowości i licznych stereotypów, które obficie narosły wokół tego tematu. Zmierzenie się z jej autobiografią to dla każdego indywidualna lekcja wiedzy w tej kwestii i lekcja tolerancji, po której można pozostać bogatszym o coś lub nadal myśleć stereotypowo.

Anna Grodzka, „Mam na imię Ania”, W.A.B. 2013

Reklamy

Posted on 27 listopada 2013, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. ciekawe czy w ksiązce jest o przesżłosci tej osoby
    http://niezalezna.pl/37942-anna-grodzka-wielka-mistyfikacja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: