Zorkownia – Agnieszka Kaluga. Recenzja

Trudno przejść obojętnie obok książki, w której co rusz przecinają się życie i śmierć. Czasem jest to kilka dni, tygodni lub miesięcy. Czasem ułamek sekundy.

Zorkownia Agnieszka KalugaZorkownia” to zapiski z bloga prowadzonego przez Agnieszkę Kalugę. Przeniesienie ich na papier to zaś swoista próba wyjścia do jeszcze szerszego grona. Według mnie, bardzo udana. Autorka zabiera czytelnika w świat, który jest jej codziennością. Wolontariat w hospicjum stał się ogromną częścią jej życia i dzięki temu mamy szansę poznać to miejsce niejako od podszewki.

Trzeba ogromnej wrażliwości w sobie i sporej dawki odporności psychicznej, by podjąć się takiego wyzwania. Wraz z każdą stroną „Zorkowni” przekonamy się jednak, że obcując z ludźmi tracącymi nadzieję, sami, podobnie jak autorka, będziemy musieli zmierzyć się z własnymi barierami emocjonalnymi. Mając przed sobą kartki książki, zapewne jest to o wiele łatwiejsze niż przebywanie z osobami u kresu życia twarzą w twarz. Agnieszka Kaluga udowadnia, że niewiele trzeba, by dać drugiej osobie odrobinę szczęścia. Czasem wystarczy uśmiech, czasem chwila rozmowy, a czasem zwykły dotyk.

Podopieczni hospicjum, których poznajemy, nie epatują radością. Postępująca choroba i widmo śmierci nie są dobrymi kompanami entuzjazmu. W takich chwilach każda sekunda optymizmu i każda próba uśmiechu na ustach są na wagę złota. Wiele w tych historiach cierpienia, wiele też nadziei i miłości. Niekiedy pobyt w hospicjum okazuje się sprawdzianem uczuć, których dotąd było się pewnym. A ich weryfikacja nie zawsze daje pozytywny wynik.

Niektóre zapiski w książce są lapidarne, inne niosą więcej treści. Agnieszka Kaluga nie tonie w niepotrzebnych słowach. Pełno tu wrażliwości i taktu. Ten minimalizm ma ogromną moc, uderza znacznie silniej i momentami rozpruwa emocjonalnie na wskroś. „Zorkownia” nie epatuje jednak heroizmem, a autorka nie stoi w pozycji bohaterki, która pojawia się na ostatnim odcinku życia ciężko chorych. To piękna, ale też bardzo smutna opowieść o odchodzeniu, bezradności wobec umierania, o próbie okiełznania losu, który zmienił diametralnie bieg żywota i zniweczył plany. Przede wszystkim to jednak subtelna historia o dawaniu dobra. Niewiele trzeba, by przestało być ono towarem deficytowym.

Agnieszka Kaluga, „Zorkownia”, Znak 2014

Premiera książki 20.02.2014r.

Reklamy

Posted on 2 lutego 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Nie wiem czy jestem gotowa emocjonalnie na tak piekielnie trudna lekture

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: