Pensjonat marzeń – Magdalena Witkiewicz. Recenzja

W pierwszej kolejności trzeba uszczęśliwiać siebie. Bez tego szybko można wpaść w otchłań oczekiwań innych. A wyjście z niej to nie lada wyzwanie.

pensjonat-marzen Mam wrażenie, że najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz zginęłaby w zalewie literatury obyczajowej dla kobiet, gdyby nie jeden wyróżnik w fabule, który dla mnie okazał się kluczowy dla potraktowania „Pensjonatu marzeń” jako lektury, która coś niesie. Znamienne jest bowiem pokazanie, jak szalenie ważny w życiu jest zdrowy egoizm. Taki, który pozwala walczyć o siebie w bardzo różnych życiowych przestrzeniach – prywatnych i zawodowych oraz akcentować swoje „ja”. Uchylanie nieba nawet tym, których kochamy, powinno mieć swoje granice. Nie da się jednak ukryć, że w trosce o własny komfort psychiczny i poczucie wewnętrznego szczęścia walka ta może być nieobliczalna.

W „Pensjonacie marzeń” klarują się losy kobiet znanych czytelniczkom ze „Szkoły żon”. Nie miałam okazji zapoznać się z tą lekturą, dlatego treść kontynuacji traktuję jako autonomiczną opowieść. Ten zaprzyjaźniony babiniec rozrzucony po Polsce to plejada kobiet w różnym wieku, o odmiennych doświadczeniach i życiowych bagażach. Łączy je jednak nie tylko przyjaźń, ale też ogromna emocjonalność tak charakterystyczna dla płci pięknej. Jesteśmy świadkami ich licznych dylematów, rozgrywek między sercem a rozumem i prób poukładania sobie życia tak, by nie być w nim bezwolną marionetką. Wszystko to podane w lekkiej, momentami żartobliwej formie.

„Pensjonat marzeń” to książka o kobietach z krwi i kości, z którymi bardzo łatwo się utożsamić. Magdalena Witkiewicz ma świetnie wypracowane pióro do budowania postaci szalenie realistycznych, w których skórę można wejść i w których można odnaleźć własne radości, ale też multum lęków i zwątpień. Sztuczność w tego typu literaturze byłaby nie do zniesienia. Na szczęście, w tym przypadku nie musimy mierzyć się z pustym efekciarstwem literackim. Prostota okazuje się tutaj być siłą.

Magdalena Witkiewicz, „Pensjonat marzeń”, Wydawnictwo Filia 2014

Reklamy

Posted on 18 lutego 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. O tak, po wielu latach nauczyłam się, że trzeba dbać o własne cztery litery, a dopiero potem martwić się o innych, bo nierzadko kiedy potrzebujemy pomocy, nie możemy na nią liczyć. Na razie pragnę przeczytać „Szkołę żon”, ale później z pewnością sięgnę po „Pensjonat marzeń”.

  1. Pingback: Pierwsza na liście – Magdalena Witkiewicz. Recenzja | Książki na czasie

  2. Pingback: Po prostu bądź – Magdalena Witkiewicz. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: