Motylek – Katarzyna Puzyńska. Recenzja

Do tej pory zaczytywałam się w kryminałach zagranicznych pisarzy. Teraz zmieniam front, bo okazuje się, że polska literatura doczekała się bardzo obiecującej przedstawicielki w tym temacie. „Motylek” Katarzyny Puzyńskiej, który początkowo potraktowałam z nieufnością, szybko stał się lekturą, dla której zarwałam noc. Powiem krótko – było warto!

MotylekGrzeszek za grzeszkiem. Tak w skrócie można by określić mentalność mieszkańców niewielkiego Lipowa. To właśnie tutaj zostają znalezione zwłoki zakonnicy. Codzienność zaczyna nabierać ciemnych kolorytów. Kto zabił? Odpowiedź wcale nie jest prosta, a każdy trop prowadzi do coraz większego obnażenia osób, do których prowadzą kręte ścieżki śledztwa.

Katarzyna Puzyńska zaskakuje przez całą powieść. „Motylek” trzyma w napięciu, ale też mimowolnie skłania czytelnika do podjęcia próby rozwikłania zagadki na własną rękę. I nawet jeśli wydaje się nam co jakiś czas, że oto jesteśmy o krok przed policją prowadzącą śledztwo, to jednak za moment nasze przypuszczenia okazują się mylne. Autorce tym samym należą się gromkie brawa za skonstruowanie kryminału bez cienia przewidywalności, za to z dużą dozą mrocznych gierek, których nie sposób rozwikłać ani za pierwszym, ani za drugim podejściem.

Choć na pierwszym planie króluje tutaj zbrodnia, to jednak trudno nie zauważyć, jak Katarzyna Puzyńska z niezwykłą precyzją kreśli portret niewielkiej społeczności z wszystkimi jej wadami i zaletami. Uwypukla kompleksy, nieco lawiruje między stereotypami, ale tym samym pokazuje, że jeśli wniknąć do cna takiego miasteczka czy wsi, to prędzej czy później okaże się, że każdy ma coś za uszami.

Poza aspektami kryminalnymi, Katarzyna Puzyńska kupiła mnie całkowicie kreacją osobowości mordercy, którego przeszłość podglądamy retrospektywnie. Dzieciństwo okazuje się być polem do klarowania się mechanizmów, które przez jakiś czas uśpione w pewnym momencie bombardują rzeczywistość falą zła w czystej postaci. Przerażające.

„Motylek” to nie tylko debiut Katarzyny Puzyńskiej, ale też pierwsza część całej serii o policjantach z Lipowa. Mam nadzieję, że wysoka poprzeczka, którą autorka sama sobie postawiła, nie spadnie wraz z kolejnym tomem cyklu pt. „Więcej czerwieni.” Czekam z niecierpliwością.

Katarzyna Puzyńska, „Motylek”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014

Reklamy

Posted on 31 marca 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. Rzadko sięgam po kryminały, tym bardziej polskich pisarzy, jednak nie dlatego, że ich nie lubię – po prostu jakoś mi z nimi nie po drodze… Jednak czasami ciągnie mnie do jakiejś mocniejszej lektury, do dobrego kryminału, zatem chętnie sięgnę po „Motylka” – lubię książki rodzimych autorów, a im umiejętniej są napisane, tym lepiej. 🙂

  2. warto, polecam:) Sama czekam na kontynuację:)

  1. Pingback: Więcej czerwieni – Katarzyna Puzyńska. Recenzja | Książki na czasie

  2. Pingback: Trzydziesta pierwsza – Katarzyna Puzyńska. Recenzja | Książki na czasie

  3. Pingback: Z jednym wyjątkiem – Katarzyna Puzyńska. Recenzja | Książki na czasie

  4. Pingback: Utopce – Katarzyna Puzyńska. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: