Macocha – Natasza Socha. Recenzja

Nie taka zła macocha, jak ją malują. I pasierbica też.

Macocha Natasza SochaRelacje na linii macocha – pasierbica rzadko kiedy przepełnione są obopólną sympatią. Często za to pełne są napięć, wzajemnych podchodów i niechęci pokazywanej na każdym kroku. I jest to nie tylko wizja prezentowana w bajkach, ale też rzeczywistość w wielu domach.

W książce Nataszy Sochy również daleko im do sielanki. Oto Roma, główna bohaterka, nagle musi zmierzyć się z wtargnięciem w jej codzienność nastoletniej Kasi. I bynajmniej nie jest to krótka wizyta, ale wspólne zamieszkanie. Nie trudno się domyśleć, że postawiona przed faktem dokonanym, staje w pozycji złej macochy. Złości tej daje jednak upust głównie we własnej głowie, nie werbalizuje negatywnych myśli. Jako czytelnicy możemy jednak dogłębnie je poznać, bo autorka postawiła na fabułę w stylu pamiętnikarskim. To dobry zabieg, który nadał tej książce niebywałej lekkości. Myślę, że w tradycyjnej formie takie humorystyczne potraktowanie tematu mogłoby zaowocować nieco innymi odczuciami.

Tymczasem książka „Macocha” to zapis codziennych perypetii dwóch kobiet okraszone komizmem. I trzeba przyznać, że gdyby nie narracja pełna poczucia humoru i ironii, lektura ta byłaby raczej nudna. Natasza Socha tym samym skutecznie obroniła swoją powieść, a komizm w jej wydaniu jest naprawdę udany. Rozbawienie czytelnika to wcale nie taka łatwa sztuka, ale jak widać odpowiednie żonglowanie słowami robi swoje.

Natasza Socha pokazuje, że brak więzów krwi to zarzewie często irracjonalnych minikonfliktów, ale w gruncie rzeczy takie podjazdowe wojenki często są wynikiem lęku o własną przestrzeń i uczucia.

Natasza Socha, „Macocha”, Wydawnictwo Filia 2014

Advertisements

Posted on 4 kwietnia 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Najważniejsze to przekonać się do siebie i próbować nawiązać porozumienie, nie zważając na wszelkie utarte schematy. Jak widać, pasierbica i macocha mogą się dogadać, jeśli tylko chcą. Chętnie sięgnę po tę książkę, chociażby ze względu na humor w niej zawarty.

  1. Pingback: Maminsynek – Natasza Socha. Recenzja | Książki na czasie

  2. Pingback: Rosół z kury domowej – Natasza Socha. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: