Nie traćmy ani chwili – Jill Mansell. Recenzja

Mężczyźni z dzieckiem zawsze budzą w kobietach ciepłe uczucia. Widok ten, krótko mówiąc, rozczula. Podobnych emocji można doświadczyć podczas lektury książki „Nie traćmy ani chwili.”

Mansell_Nie tracmy ani chwili_mJill Mansell należy się z góry słowo uznania za to, że w roli głównej obsadziła mężczyznę. Dzięki temu jej powieść nabrała charakteru, bo nie da się ukryć, że fabuła z kobietą w roli głównej w tym przypadku byłaby nieznośnie banalna. Tymczasem stajemy się świadkami dojrzewania mężczyzny do rodzicielstwa, o którym zadecydował los. Dexter, wiodący dotąd hulaszczy tryb życia i traktujący kobiety wyłącznie jako obiekty seksualne zwykle na jeden raz, nagle musi zmierzyć się ze śmiercią siostry i opieką nad jej osieroconą, kilkumiesięczną córeczką. I właśnie w tym momencie robi się naprawdę ciekawie, bo to nie jest facet, który się do tego nadaje. Tak uważa on sam i takie wrażenie ma czytelnik.

Autorka postawiła go przed nie lada wyzwaniem, do którego, jak to mężczyzna, podszedł bardzo ambicjonalnie, choć przepełniony był lękiem na wskroś. Dziecko wymusiło bowiem konieczność wywrócenia dotychczasowego sposobu życia do góry nogami. Zmiana miejsca zamieszkania, nowe obowiązki, nowi ludzie dookoła i całkowicie nowy codzienny rytm w dużej mierze uzależniony od potrzeb małej dziewczynki. To całkiem sporo, nawet jak na barki pewnego siebie faceta. Jak okiełzna rzeczywistość, które nie miał w planach?

„Nie traćmy ani chwili” to ciepła opowieść o ustalaniu życiowych priorytetów, które czasem trzeba wybrać szybciej, niż początkowo zakładaliśmy. To również mądra książka o dojrzewaniu do bycia ojcem (choćby przybranym) i zrzucaniu maski pod wpływem rodzących się uczuć nie tylko to dziecka. Choć fabuła koncentruje się na losach Dextera, to powieść Jill Mansell naszpikowana jest wieloma barwnymi postaciami, którym autorka również funduje życiowe zawirowania. Wszyscy jednak w pewien sposób zrzucają klapki z oczu i dostrzegają, że życie, które wiedli, a które właśnie im jakoś mniej lub bardziej ewoluuje, wcale nie jest jego ostatnią wersją niepodatną na zmiany.

Po lekturze tej książki można śmiało rzec, że jeśli każdy mężczyzna przechodzi taką metamorfozę pod wpływem dziecka, to o deficyt dobrych ojców nie ma się co martwić.

Jill Mansell, „Nie traćmy ani chwili”, Wydawnictwo Literackie 2014

Advertisements

Posted on 14 kwietnia 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. Lubię sięgnąć czasami po taką lżejszą i ciepłą książkę, która pozwoli odprężyć się, ale jednocześnie daje do myślenia i uświadamia człowieka w kilku kwestiach.

  1. Pingback: Nieprzewidziane konsekwencje miłości – Jill Mansell. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: