Cicha przystań – Marta Mizuro. Recenzja

Ależ uwielbiam takie bohaterki jak Zuza wykreowana przez Martę Mizuro – charyzmatyczne, niezależne, pyskate w słusznej sprawie, zadziorne, a przy tym szalenie bystre i wrażliwe. Już od pierwszych stron wiedziałem więc, że „Cicha przystań” nie będzie trącić banałem. Nie myliłam się. To rewelacyjnie skonstruowany kryminał, w którym zbrodnia jest tylko pretekstem do uwypuklenia mechanizmów rządzących małą społecznością.

Cicha przystań Marta MizuroWsiąknęłam w opowieść całkowicie. Duża w tym zasługa nie tyle samego pomysłu na fabułę, co realizacji. Dwutorowa narracja mocno podkręca ciąg zdarzeń, które zdają się płynąć leniwym rytmem. Główna bohaterka wyjeżdża na przymusowy urlop do malowniczego Łagowa, ale wcale nie zazna tam spokoju. Właściwie mogłaby przymknąć oko na to, co zaczyna się dziać w okolicy, ale jej natura każe jej drążyć sprawę na własną rękę. I muszę przyznać, że robi to nie tylko precyzyjnie, ale też niebywale sprytnie.

Marta Mizuro uczyniła ze swojej książki nie lada kryminalną zabawę dla czytelnika. Trudno bowiem czytać „Cichą przystań” bez zaangażowania się w nią. Z jednej strony śledzimy perypetie Zuzy próbującej rozwikłać lokalne mroczne sekrety, a tym samym wyjaśnić śmierć przyjaciółki, która właśnie tutaj utonęła w zeszłym roku. Z drugiej zaś strony prowadzimy własne prywatne śledztwo na równi z panią prokurator. Co więcej, nie jest ono wcale takie proste, co potęguje narracja prowadzona przez Dorotę, jedną z mieszkanek miejscowości. Przeplatanie fabuły jej spostrzeżeniami daje tej książce ogromnego kopniaka. I krok po kroku pokazuje też, że Łagów widziany oczami turystów to niezła utopia.

Społeczne animozje to bardzo mocny punkt powieści. One bowiem prowadzą do zbrodni, ale o nich też nie mówi się zbyt głośno. Mieszkańcy, choć wiele mają sobie nawzajem do zarzucenia i każdy ma coś za uszami, wolą zapaść w niepisaną zmowę milczenia, niż obnażyć jakąkolwiek prawdę. Nie trzeba ukrywać, że wścibska postawa Zuzy nie zyska ich aprobaty.

Kupiłam tę historię bez mrugnięcia okiem. Jej ogromny realizm to zarówno zaleta, jak i wada. O ile fabuła na tym zyskała, o tyle we mnie pojawił się lęk, by ponownie wybrać się w okolice Łagowa. Po cichu liczę zaś na to, że „Cicha przystań” to tylko pierwsza część przygód Zuzy. Z taką bohaterką chce się bowiem spędzić o wiele więcej czasu i przeżyć o wiele więcej mniej lub bardziej mrocznych przygód.

Marta Mizuro, „Cicha przystań”, W.A.B. 2014

Advertisements

Posted on 16 maja 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: