Kurort Amnezja – Anna Fryczkowska. Recenzja

Misternie utkany thriller psychologiczny, w którym rola ofiary ma wielorakie znaczenie. Tak w skrócie można określić najnowszą książkę Anny Fryczkowskiej pt. „Kurort Amnezja”.

Kurort.amnezja Anna FryczkowskaTa powieść przykuwa uwagę czytelnika od pierwszych stron. A im dalej brniemy, tym zachłanniej chcemy więcej i więcej. Na szczęście, autorka zadbała o to, by czytelnik ani przez moment się nudził.

Mała miejscowość nad morzem poza sezonem. Dwie kobiety. Dwa charaktery. Dwie ofiary jednego mężczyzny. Krzywda, która ma tu miejsce, wcale nie jest taka jednoznaczna, jakby mogło się wydawać na początku. Anna Fryczkowska bardzo precyzyjnie żongluje faktami i emocjami. Jej bohaterki to postaci z dwóch biegunów charakterologicznych. Rozmemłana Marianna, która przed amnezją wiodła całkiem inne życie i harda, ale złamana wdowa Wanda, której stabilizacja rozpadła się po części przez Mariannę. Teraz stają oko w oko. Jedna ma niecny plan zemsty. Druga nie wie, kim jest i uczy się życia na nowo. Ich konfrontacja to na każdym kroku emocjonalne pole minowe. Kto opuści je z podniesionym czołem i bez uszczerbku na ciele? Czyja dusza zazna spokoju?

Świetnie, że autorka pozwoliła dojść do głosu nie tylko Wandzie i Mariannie, ale też mężczyźnie, który ich łączył. Dzięki jego pamiętnikarskim zapiskom książka „Kurort Amnezja” przestaje być zdominowana przez kobiety. Mamy szansę poznać trzecią stronę tej historii. I taka narracja wcale nie jest chaotyczna. Wszystko jest zgrabnie połączone, kolejne elementy układanki łączą się w zaskakującą i szalenie emocjonalną całość.

„Kurort Amnezja” to książka w dużej mierze o bardzo mocnej i nierównej walce z samym sobą i własnymi emocjami. Inni ludzi rzucają na nią jedynie nowe światło, które albo coś rozjaśnia, albo staje się oślepiającą łuną, od której chce się uciec.

Anna Fryczkowska, „Kurort Amnezja”, Prószyński i S-ka 2014

P.S. Fanom twórczości Anny Fryczkowskiej dodam tylko, że w fabule przewijają się dobrze już nam znane bohaterki książki „Z grubsza Wenus”.

Przeczytaj również:

Recenzja książki „Z grubsza Wenus”

Reklamy

Posted on 12 grudnia 2014, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Znak Panią Fryczkowską z „Kobiety bez twarzy”, która to książka podobała mi się a przy okazji również podobała mi się okładka. Co zobaczę jednak te książkę to mam to samo odczucie….kto tę okładkę projektował. Okładka nie zachęca do tego, by książkę posiadać…przynajmniej ja tak mam.

  2. Gusta graficzne są różne. Jakość okładek też. Ale w tym przypadku zdecydowanie warto się skusić, bo treść jest tego warta 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: