Obietnica Łucji – Dorota Gąsiorowska. Recenzja

Ta książka niosła obietnicę tajemniczej lektury. Jaka okazała się w rzeczywistości?

obietnica łucjiProza Doroty Gąsiorowskiej w dużej mierze przypomina tą, która wychodzi spod pióra choćby Katarzyny Michalak czy Krystyny Mirek. W moim odczuciu propozycja tej autorki jest jednak lepsza warsztatowo. Więcej w niej literackości, choć fabuła momentami zakrawa na bardzo naiwną. Ot, chick lit w nieco lepszej wersji.

„Obietnia Łucji” to zdecydowanie nie jest propozycja dla czytelniczek poszukujących literatury ambitnej. Bardziej zachwycą się nią te, które w książce poszukują świata wykreowanego tak, by uzmysłowić znaczenie pewnych wartości w życiu oraz współczesnej bajki.

I tak jest właśnie u Doroty Gąsiorowskiej. Nadzieja i dobro. Prostolinijność i uczciwość. To właśnie wokół nich oscyluje fabuła. I nie jest to zły zamysł. Czuję jednak, że już mi się to w polskiej literaturze dla kobiet mocno przejadło.

Osobiście nieco irytowała mnie zbyt duża przypadkowość, która popychała koleje losu poszczególnych bohaterów bardzo przewidywalnie. Zabrakło mi w „Obietnicy Łucji” elementu zaskoczenia, totalnego zatopienia w lekturze z ekscytacją na to, co będzie za 5 czy 10 stron. Było po prostu grzecznie, ale też być może właśnie taki był zamysł autorki. Czuję również niedosyt w związku z kreacją samej Łucji, która nie dała się poznać. Jej tajemniczość była ciekawa, ale tylko do pewnego momentu. Znacznie barwniejszą postacią okazała się za to mała Ania. Dała ona całej fabule lekkiego kopniaka.

Może kolejne książki Doroty Gąsiorowskiej będą bardziej charakterne. Na to liczę.

Dorota Gąsiorowska, „Obietnia Łucji”, Między Słowami 2015

Reklamy

Posted on 21 kwietnia 2015, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Zirytowały mnie nieco dwa słowa z tej recenzji „propozycja dla czytelniczek”, chociaż są skądinąd słuszne. Świat jaki jest każdy widzi: pełen jałowych, wygolonych facetów z przerośniętymi głowami, jakby cierpieli na makrocefalię…, których kręcą tylko mecze piłki nożnej, piwo i papierosy, którymi zadymiają duchową pustkę. Ale jest kilku takich, którzy czytają jeszcze książki i delektują się słowem pisanym. Wiem i znam to z autopsji:- )

  2. Te słowa padły nie bez powodu. O ile wiele książek uznawanych za typowe babskie poleciłabym mężczyznom, o tyle tą niekoniecznie 🙂

  1. Pingback: Primabalerina – Dorota Gąsiorowska. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: