Kilka dni lata – Małgorzata Sobieszczańska. Recenzja

Czy można odziedziczyć błędy? Czy taka nieświadoma spuścizna może zepsuć życie?

sobieszczanska_kilka_dni_lata„Kilka dni lata” to tytuł bardzo zwodniczy, bo historii tej daleko do lekkiej, banalnej opowiastki o miłostkach. Uczucia mają tutaj ogromną siłę, a nagłe porywy serca odciskają piętno na całym życiu bohaterek w kolejnych pokoleniach.

Amelia, Janina i Maja – trzy kobiety, które los w pewnym momencie sprowadził pod jeden dach. Każda z nich ma w sercu skrywany sekret, który jednocześnie jest ich wspólnym doświadczeniem odbitym przez życiową kalkę. Choć doszło do niego w różnych czasach, śmiało można stwierdzić, że zbieżność jest zaskakująca. Trudno w takim przypadku nie podążać za tropem autorki Małgorzaty Sobieszczańskiej, który prowadzi do wysnucia wniosku, że pewne koleje losu mamy niejako przypisane w spadku z więzami krwi. Najczęściej wcale o nich nie wiemy. I kompletnie nie zwracamy uwagi na powtarzalność pewnych zachowań, zwłaszcza tych niekoniecznie zasługujących na pochwałę.

Choć książka „Kilka dni lata” zdominowana jest przez kobiety i to narracja prowadzona ich głosem wysuwa się na pierwszy plan, to nie da się jednak nie zauważyć, jak ogólnie ma się sytuacja całej rodziny. Pokręcone nieco to losy. Każdy na swój sposób jest nieszczęśliwy, a ułuda, w którą brną, wcale ich do sielanki nie zbliża. Smutne to w gruncie rzeczy, jak niewiele o sobie wiemy, żyjąc pod jednym dachem. Jak nie rozumiemy zachowań bliskich, bo tak naprawdę ich nie znamy. W takim wypadku trudno o nić porozumienia nasiąkniętą miłością. Znacznie łatwiej o wymowne milczenie i ucieczkę do własnych, pozornie bezpiecznych myśli.

Małgorzata Sobieszczańska stworzyła barwną, pokoleniową historię, której podczas lektury towarzyszy odrobina niedowierzania. Uczucie to jednak mija błyskawicznie, bo kreacja poszczególnych bohaterek jest spójna, a ich emocjonalne rozterki wiarygodne. Co więcej, książka ta skłania do spojrzenia na własną historię rodzinną i do podjęcia próby zmierzenia się z własnym życiorysem. Taka wiwisekcja swoich życiowych kroków może okazać się zaskakująca.

Na każdym kroku widać, że „Kilka dni lata” to książka przemyślana. Przełożyło się to na mądrą fabułę i narrację płynącą nurtem, z którego trudno się wyrwać. Pozostaje mi tylko czekać na kolejną opowieść spod pióra Małgorzaty Sobieszczańskiej. Już wiem, że warto.

Małgorzata Sobieszczańska, „Kilka dni lata”, Wydawnictwo Literackie 2015

Advertisements

Posted on 22 czerwca 2015, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: