Anioł na ramieniu – Anna Daszuta. Recenzja

Tak to jest – na niezłe książki trafia się często przypadkiem, a nieznane nazwisko może zaintrygować. I tak się właśnie dzieje za sprawą książki „Anioł na ramieniu” Anny  Daszuty. Jest potencjał, ale czy wykorzystany?

Anioł na ramieniu Anna DaszutaObawiałam się jednego – słabo podanej erotyki. Tymczasem to tylko jeden z wątków poruszonych przez autorkę. Główna bohaterka książki – Adelina Gelans szarpie się emocjonalnie na kilku frontach. Erotyczna relacja, w którą się wikła, zaczyna ją niszczyć. Szybko i skutecznie. W gruncie rzeczy, jej żebranie o ochłapy uczucia momentami irytuje. Aż ciśnie się na usta, by przestała i zachowała resztki godności. Tymczasem czytelnik swoje, a ona swoje.

Motywy jej zachowania i palącej potrzeby męskiej adoracji są częściowo uzasadnione. I nawet jestem w stanie zrozumieć jej walkę o wyklarowanie się własnego szczęścia, ale niestety, nie z tym mężczyzną. To chyba najgorszy z możliwych typów. Zakłamany, bezczelny samiec, który gardzi uczuciami. Nic – tylko uciekać. A Adelina brnie w ten układ, raniąc samą siebie.

Ten erotyczny duet to jednak nie jedyny wątek, który porusza Anna Daszuta. Autorka wpuściła swoją bohaterkę w znacznie poważniejsze życiowe koleiny, ale o tym warto przekonać się samemu.

W  moim odczuciu trochę za dużo tu przeskoków między wątkami. Trochę za mało pogłębionego portretu psychologicznego bohaterki. Ani jedno, ani drugie nie powinno jednak przekreślać ostatecznie tej pozycji. Bo w gruncie rzeczy „Anioła na ramieniu” czyta się dobrze i z ciekawością. Miejscami może znużyć, miejscami zirytować, ale trafiałam na znacznie gorsze książki, których nie dało się czytać.

Mam nadzieję, że niedociągnięcia, które się tutaj pojawiły,  dadzą autorce do myślenia. A kolejna książka, która mam nadzieję, nie będzie kontynuacją tej, a czymś zupełnie świeżym, będzie lepsza. Na to liczę.

Anna Daszuta, „Anioł na ramieniu”, Novae Res 2015

Reklamy

Posted on 10 sierpnia 2015, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Dziękuję za recenzję 🙂 celowo kazałam bohaterce przekraczać różne granice, bo to jest podwaliną do drugiej części 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: