Miłość pod koniec świata – Grzegorz Filip. Recenzja

Miłość wcale nie potrzebuje idealnych warunków, by zakiełkować. Co więcej, potrafi złączyć pozornie odległe światy. A przeszłość? Cóż – nie da się jej zmienić, ale można zrobić wszystko, by nie rzutowała na przyszłość.

Książka Miłość pod koniec świataKsiążka „Miłość pod koniec świata” mocno koncentruje się na męskim zachwianym świecie, ale kobiecy głos ma tu również znaczenie. Ona  – pewna siebie dziennikarka z wielkiego miasta. On – pogubiony muzyk uciekający od przeszłości na prowincję. Ich drogi przetną się przypadkowo, a potem nic już nie będzie takie samo. Dla obojga. Banalny romans? Nic z tego. Dla Grzegorza Filipa byłoby to zwyczajne pójście na łatwiznę. Niepotrzebne, bo to co w efekcie dostaje czytelnik, to ciekawy męski głos we współczesnej polskiej literaturze obyczajowej. I męska emocjonalność. I to jakże wiarygodna.

Grzegorz Filip włożył w skonstruowaną przez siebie opowieść wiele empatii. Czuć to na każdym kroku. Ogromna uczuciowość bohaterów, ich podatność na zranienia, ale też stany euforyczne, liczne wątpliwości i zaskakujące decyzje – wszystko to sprawia, że stają się realni. Na tyle, by czytelnik mógł żyć kolejnymi etapami historii, którą stworzył autor. A ta wcale nie toczy się przewidywalnym torem. Grzegorz Filip postarał się, by czytelnik miał pole do własnych przypuszczeń, ale ich zbieżność z ewolucją poszczególnych wątków może okazać się nietrafiona. Przewidywalność choćby w najmniejszym stopniu nie jest cechą książki „Miłość pod koniec świata”. Mało? No to dodam coś jeszcze.

Pamiętam, jak po lekturze książki „Studnia” Grzegorza Filipa w głowie pozostał mi tabun dobrych fluidów, choć nie epatowała ona radością. Podobnie jest tym razem. „Miłość pod koniec świata” urzeka świetnym i bardzo dojrzałym ukazaniem stanów emocjonalnych, ale to nie koniec. Miłość jest tutaj bowiem mocno podszyta strachem i ciągną się za nią bagaże pełne trudnych doświadczeń. Co więcej, choć rozwój uczucia jest tutaj dominującym wątkiem, to żal nie wspomnieć o tym pobocznym. Dziennikarskie śledztwo korupcyjne głównej bohaterki obnaża wiele prowincjonalnych układów i mocno odznacza piętno na jej życiu osobistym. A całości dodaje intrygującego smaczku.

Krótko mówiąc, w książce „Miłość pod koniec świata” każdy znajdzie coś dla siebie. To zgrabne połączenie romansu z dramatem. I aż ciśnie mi się na usta, że w jakiś sposób często są one nierozerwalne. U Grzegorza Filipa przybierają zaskakujący obrót. Warto się przekonać. Bo każdy może mieć swój prywatny koniec świata. W najmniej spodziewanym momencie.

Grzegorz Filip, „Miłość pod koniec świata”, Videograf 2016

Premiera książki 10.02.2016 r.

Advertisements

Posted on 26 stycznia 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Mocno mnie zaintrygowałaś. Poszukam jej w bibliotece.

  2. Chyba nie tak prędko trafi do bibliotek, bo w księgarniach pojawi się za około 3 tygodnie.

  1. Pingback: Z recenzji przedpremierowych | grzegorz filip. blog literacki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: