Aż do dna – Renata Chaczko. Recenzja

Sięgnąć aż do dna można bardzo szybko. To emocjonalne powoduje, że priorytety ewoluują w zaskakującym tempie. W co wplątała swoją bohaterkę Renata Chaczko?

Książka Renaty ChaczkoNa usta ciśnie mi się jedno słowo – bagno. Takie, które zasysa coraz głębiej i z którego coraz trudniej się wydostać. Ratunek? No cóż – główna bohaterka książki „Aż do dna” przez większą część fabuły wydaje się go nie potrzebować. Rajcuje ją balansowanie na krawędzi seksualnych uciech i alkoholowych maratonów. I nie budzi przez to sympatii. Ani trochę.

Roxi jest cwaniarą, wyzwoloną seksualnie kobietą właściwie u progu dorosłości. Ale zaspokojenie potrzeb ciała wcale nie wpływa na jej stabilność psychiczną. Niby odarta z wyższych uczuć, w rzeczywistości tłumi je i nie pozwala sobie przeżywać. Przez większą część książki Renaty Chaczko jesteśmy świadkami swoistego upadku, którego bohaterka nie widzi. Aż tu dostaje obuchem w głowę. Zakochuje się, zrzuca maskę i tym samym wystawia na bolesny policzek od życia. A potem kolejny z całkiem innej beczki.

Renata Chaczko nie przebiera w słowach i dosadnie obrazuje pewien sposób życia. Narracja w formie pamiętnika, który pisze główna bohaterka, świetnie go uwiarygadnia. Można nie lubić Roxi, można negować jej rozwiązły tryb życia, można współczuć gry, w którą sama gra, ale trzeba przyznać, że budzi emocje. Autorka wiarygodnie nakreśliła portret młodej dziewczyny pozornie wyzwolonej, biorącej z życia garściami, a w rzeczywistości borykającej się z traumą i rekompensującą ją sobie poprzez przygodny seks. Wielu psychologów miałoby tu co robić.

„Aż do dna” to również książka traktująca o złych wzorcach, które mocno rzutują na to, kim można się stać, by zrobić komuś na złość. Kompulsywne życie z czasem rodzi destrukcję, która niszczy od środka. Powoli, ale jakże skutecznie. A potem okazuje się, że od dna wcale nie tak łatwo się odbić. W gruncie rzeczy smutna to więc książka. Choć początek zwiastuje całkiem coś innego.

Renata Chaczko, „Aż do dna”, Zysk i S-ka 2016

Reklamy

Posted on 15 lutego 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. Przyznam szczerze, że zaczęła i… utknęłam. Jednak nie poddaję się tak łatwo, więc poznam dno i upadek do ostatniej strony 🙂

  1. Pingback: Bezsenny poniedziałek z Var #5 | kraina bezsenności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: