Ostatnia powieść Marcela – Katarzyna Tubylewicz. Recenzja

„Ostatnia powieść Marcela” nie jest książką łatwą. Powolne zanurzanie się w niej rodzi jednak tylko satysfakcję. Właśnie dlatego uwielbiam elokwentny styl pisania Katarzyny Tubylewicz. Budowanie historii, w której każde zdanie jest przemyślane i trafione w punkt, to niebywała praca, która się opłaca. Mile zaspokaja oczekiwania wymagającego czytelnika. Tak też dzieje się w przypadku tej książki. Można ją odkrywać warstwami. Interpretować na kilku płaszczyznach. A każda z nich jest dopracowana od początku do końca.

Książka Ostatnia powieść MarcelaNiby banał. Podstarzały pisarz i młodziutka kobieta uciekająca z prowincji. Spleciony los w przedziale pociągu. A potem wszystko zmierza w stronę, której się nie spodziewamy. Romans? Kołacze się gdzieś z tyłu głowy. I u bohaterów, i u czytelnika. Ale istota tej opowieści tkwi gdzie indziej. Bohaterowie sprawiają wrażenie, jakby nie mieli na nic siły. Na zmianę, na walkę z własnymi demonami, na pokonanie niemocy. Wyznacznikiem ich życia staje się rezygnacja, choć dotyczy ona różnych kwestii.

Katarzyna Tubylewicz uwikłała ich w trudną relację i to wcale nie na gruncie miłosnym. Zżera ich przeszłość, która utrudnia normalne funkcjonowanie tu i teraz. Świetnie współgrają ze sobą w twórczym duecie, choć gdzieś czai się przypuszczenie, że za moment uczennica prześcignie mistrza. Warsztat pisarza i wszystkie towarzyszące temu rozterki to tylko jeden z wątków, które autorka porusza w „Ostatniej powieści Marcela”.

Moją uwagę szczególnie przykuł motyw kobiecości. Ukazana jest ona tutaj jako pułapka, w której można się zakleszczyć na tyle mocno, że każda próba uwolnienia z niej przynosi dyskomfort psychiczny. Zaskakujące jest to, że choć głównym bohaterem jest mężczyzna, to ciężar narracji został również złożony na barkach Hanny. Zderzenie tych dwóch światów, ich spojrzenie na kobiecość bezlitośnie pokazuje, że postrzeganie przez pryzmat ciała to droga donikąd.

„Ostatnia powieść Marcela” skrzy się świetną narracją, trudnymi do uchwycenia detalami, które w efekcie tworzą genialną całość. Chciałoby się więcej takiej prozy.

Katarzyna Tubylewicz, „Ostatnia powieść Marcela”, Wielka Litera 2016

Przeczytaj również:

 „Rówieśniczki” Katarzyny Tubylewicz

Advertisements

Posted on 14 kwietnia 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: