Większy kawałek nieba – Krystyna Mirek. Recenzja

Po raz pierwszy, po lekturze książki Krystyny Mirek, czuję niedosyt. Wszystko przez to, że fabuła „Większy kawałek nieba”, według mnie, niepotrzebnie została rozłożona na kilka części.

Większy kawałek niebaLubię książki skondensowane pod względem treści, a jeśli już stanowią preludium do tomu drugiego, to niech przeskakują do niego tak, by zostawiać z uczuciem zaciekawienia. Tym razem zakiełkowało we mnie nie tylko niedowierzanie, że autorka poprowadziła fabułę właśnie w taki sposób, ale też mocne rozczarowanie, że w momencie, kiedy nareszcie coś zaczęło się dziać, książka zwyczajnie się kończy. Co więcej, uczuciom tym zawtórował lekki niepokój, że być może to początek końca dobrej prozy spod pióra Krystyny Mirek, którą tak polubiłam. Mam nadzieję, że to tylko potknięcie, bo przecież saga Jabłoniowy Sad przechodzi od tomu do tomu płynnie i w dobrym stylu. Oby to nie był moment, kiedy fala literackiej popularności zniesie na mieliznę.

Zanim jednak pojawiły się te refleksje, wszystko zmierzało ku dobremu. Krystyna Mirek postawiła na wyeksponowanie męskich emocji, co cieszy. Nareszcie literatura dla kobiet zwraca uwagę na płeć brzydką, która aż kipi od przeróżnych uczuć. Wystarczy się przyjrzeć. W kontrze do niej została tutaj postawiona Iga. Dla mnie jednak jej rola jest drugoplanowa. Choć nie da się ukryć, że można przewidzieć, dokąd poprowadzi ją los w drugiej części „Wszystkie kolory nieba”.

Z książki „Większy kawałek nieba” mocno wyłania się ludzka wrażliwość, potrzeba bycia kochanym i próba zamknięcia serca na wszystkie spusty, by ochronić się przed zranieniem. Autorka dowodzi, że potrafi wniknąć w dusze swoich bohaterów i wyciągnąć z nich na karty książki emocje, z którymi można się utożsamić. I to jest walor. Ale tym razem został on u mnie zdominowany przez konstrukcję fabuły. I jakoś nie umiem się pozbyć poczucia, że książce tej w ten sposób odebrano jakiś ważny składnik.  Może to  efekt tego, że wolałabym tę historię podaną w formie jednej, zamkniętej opowieści. A może po prostu tego, że moje czytelnicze wymagania rosną.

Krystyna Mirek, „Większy kawałek nieba”, Znak 2016

Advertisements

Posted on 4 maja 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: