Pięć kilometrów do świtu – Aldona Bognar. Recenzja

Czy bycie ozdobą męża to rola, w której można się spełnić? Czy tłumione emocje mogą niszczyć? Dokąd prowadzi brak niezależności w związku?  Książka „Pięć kilometrów do świtu” odpowiada nie tylko na te pytania. To historia, która tętni optymizmem, choć powodów do nieskrępowanej radości wcale nie jest tu dużo.

Książka Pięć kilometrów do śwituAldona Bognar ma świetne pióro, dzięki czemu ubrała w słowa historię, jaka mogłaby się przydarzyć wielu kobietom. Ba! Spore grono zapewne odnajdzie w jej elementach swoje dylematy, a być może i kalkę życia. Główna bohaterka – Natalia właściwie mogłaby się cieszyć z tego, co ma. Bogaty, wpływowy mąż, piękny dom, gosposia i wiele, wiele więcej. Ale jeśli w pakiecie z tym dostaje sztywne wytyczne, wedle których musi się prezentować, żyć i oddychać, to przestaje być tak różowo. Miłość do sporo starszego męża okazuje się jałowa, a samo życie jakoś ucieka przez palce. Kokon, w którym tkwi Natalia, zaczyna pękać. I mało komu przypadnie to do gustu.

Pomyli się ten, kto uzna, że ta książka to opowieść o zamkniętej w czterech ścianach luksusowej pani domu lub maltretowanej żonie, która nie ma prawa głosu. Zniewolić można w całkiem inny sposób. Autorka pokazuje, że próba obrony swojej niezależności to proces frustrujący, a im bardziej odważny, tym niosący więcej zaskakujących decyzji.

Książka „Pięć kilometrów do świtu” udowadnia, że emocjonalny dobrostan nie zawsze uwarunkowany jest pełnym portfelem, luksusem, pozycją społeczną i mężem u boku. Czasem radość z życia można odnaleźć zupełnie gdzie indziej.

Po tę książkę warto sięgnąć nie tylko ze względu na świetną historię. Gdyby nie równie wysmakowany sposób jej podania, znudziłaby się bardzo szybko. Aldona Bognar pisze lekko, z dużą dawką humoru, przekazując przy tym wiele prawd. Całkowicie mimochodem. Aż żal, że to tylko pseudonim literacki, a prawdziwe nazwisko autorki jest owiane tajemnicą. Powinno być o nim głośno.

Aldona Bognar, „Pięć kilometrów do świtu”, W.A.B 2016

Advertisements

Posted on 23 czerwca 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Zastanowię się nad nią. Najgorzej się nie zapowiada, więc jeśli znajdę odrobinę więcej czasu… czemu nie? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: