Dziecko last minute – Natasza Socha. Recenzja

Kiedy życie daje ofertę last minute w postaci późnego macierzyństwa, może to wywołać niezłą burzę, zwłaszcza jeśli dziecko było nieplanowane, a jego ojca zna się bardzo krótko. Takie rewolucje funduje swojej bohaterce Natasza Socha w drugiej części serii „Matki, czyli córki”.

Książka Dziecko last minuteOkiełznywanie hormonów bywa nierealne. Jak poradzić sobie z tymi, które pojawiają się w okresie ciąży? Kalina, którą poznaliśmy w „Hormonii”, właśnie wkracza z fazy buntu w przygotowywanie się do roli matki po raz drugi. Tej niespodziewanej sytuacji nie ułatwia nic i nikt. Jednak mentalna przemiana, której byliśmy świadkiem w pierwszej części, teraz zbiera żniwa. Asertywność bohaterki zaskakuje wszystkich.

Natasza Socha w cudownie lekkiej formie oswaja późne macierzyństwo, pokazując je z kilku stron. Za sprawą Kaliny poznajemy nie tylko jej wewnętrzne rozterki, ale też wiele medycznych pytań i odpowiedzi, które rodzą się w związku z ciążą po 40-stce. Książka „Dziecko last minute” mimo ważnej tematyki ma mocno humorystyczną konwencję. Sporo tu różnych gagów sytuacyjnych, ale jakże mogłoby być inaczej, skoro mamy do czynienia z tak charakternymi bohaterami. Obok wątku głównego toczą się równie istotne poboczne, które obnażają poszczególne postaci z kolejnych warstw. Dzięki temu autorka pozwala ich lepiej poznać, ale czy to, co ujrzymy, na pewno nam się spodoba?

Pewne jest natomiast, że Natasza Socha zostawia otwartą furtkę i rozpala ciekawość. Jak potoczy się życie poszczególnych bohaterów? Jakie tajemnice ujrzą światło dzienne? Kto komu wybaczy, a kto kogo znienawidzi? Odpowiedzi na te pytania pojawią się w trzeciej części serii „Matki, czyli córki” pt. „Kobiety ciężkich obyczajów”.

Natasza Socha, „Dziecko last minute”, Pascal 2016

Zobacz również:

Recenzja „Hormonii”

Advertisements

Posted on 9 listopada 2016, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

  1. Tematyka jakże współczesna… Książka jednak nie dla mnie, choć przypuszczam, że sporo w niej także humoru.

  1. Pingback: Biuro przesyłek niedoręczonych – Natasza Socha. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: