Kobieta, która wiedziała za mało – Daniel Koziarski. Recenzja

Książka „Kobieta, która wiedziała za mało” przyniosła mi rozczarowanie totalne, stając się niepotrzebnym wybojem na mojej czytelniczej drodze. Potknęłam się, ale takie doświadczenia też są potrzebne, by kształtować swoje gusta. I chyba w takiej kategorii muszę myśleć o propozycji Daniela Koziarskiego.

Książka Kobieta która wiedziała za małoBez składu i ładu. To chyba najtrafniejsze podsumowanie tej pozycji. Próbowałam się przekonać do niej w trakcie lektury, ale im dalej w nią brnęłam, tym większe było moje zdziwienie, że jestem świadkiem takiego rozwoju fabuły.

Marzena Wierzba – popularna pisarka zatraca się w fikcyjnym świecie, nie do końca zdając sobie sprawę, że ten realny wali się jej na głowę. Kryzys na wielu frontach  rodzi dziwne zachowania i gdyby w tym miejscu Daniel Koziarski skupił się bardziej na głównej bohaterce, być może narracja zyskałaby na wiarygodności. A tak stało się inaczej.

Nawarstwienie wątków i postaci, a potem galopada zdarzeń w każdym z osobna  to dla mnie za dużo. Przełożyło się to bowiem na spłycenie wątku, który miał być dominujący. Oczekiwałam sensownego oswajania samotności, która spadła na dojrzałą kobietę, a dostałam dawkę nieco histeryczno-erotycznych epizodów spotęgowanych przez fiksację Marzeny Wierzby na punkcie swojej książki.

Szalę goryczy przelała jednak warstwa erotyczna, która jest po prostu sztuczna. Tym samym książka „Kobieta, która wiedziała za mało” stała się dla mnie tą, która zdecydowanie nie będzie mieć żadnego znaczenia. Szkoda, bo po satysfakcji z lektury „Zbrodni pozamałżeńskich” miałam chrapkę na więcej twórczości Daniela Koziarskiego. A teraz nie wiem, czy dam jeszcze jedną szansę temu autorowi.

Daniel Koziarski, „Kobieta, która wiedziała za mało”, Novae Res 2017

Reklamy

Posted on 13 marca 2017, in Recenzje książek and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 5 Komentarzy.

  1. o, to faktycznie szkoda, bo i mnie zbrodnie pozamałżeńskie się podobały i sięgnęłabym z tego powodu po tę książkę, ale po takiej recenzji chyba tego nie zrobię…

  2. Warstwa erotyczna w tej powieści jest parodystyczna, ona właśnie ma być sztuczna i przerysowana, tak jak i różowe karteczki ze „złotymi myślami”. Polecam dla porównania inne recenzje tej samej książki.

    • Nie mam w zwyczaju porównywać swojej opinii z innymi. Jeśli książka mi się nie podobała, to nie mam zamiaru jej sztucznie marketingowo wychwalać. Nawet jeśli zamysłem była parodia, to w takiej wersji do mnie nie przemawia. I mam prawo mieć inne zdanie niż wszyscy, wszak co czytelnik to inne odczucia. Tak jest przy każdej książce.

  3. Jedni odbierają warstwę erotyczną jak i całą Marzenę jako parodię (na przykład ja), inni podobnie jak Ty nie przekonali się do tej formy przedstawienia historii. Święte prawo czytelnika:) Mi „Zbrodnie…” też się podobały:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: