To koniec, Anno. Joanna Opiat-Bojarska. Recenzja

Anna Rogozińska nie byłaby sobą, gdyby przepuściła okazję do dziennikarskiego śledztwa, szczególnie jeśli to lawiruje na granicy prawa. Tym razem Joanna Opiat-Bojarska uwikłała ją w pełen adrenaliny wyścig, w którym stawką jest życie.

To koniec Anno Joanna Opiat BojarskaTempo, które funduje autorka, to doskonały pretekst, żeby zarwać kawałek nocy. Książki „To koniec, Anno” nie da się bowiem odłożyć i wrócić do niej w wolnej chwili. Główna bohaterka powraca do formy po historii z dopalaczami w poprzedniej części „Zaufaj mi, Anno”, ale tamte doświadczenia niekoniecznie uspokoiły jej dziennikarską ciekawość. Kiedy więc pod nogami samoistnie ląduje jej smakowity kąsek, zrobi wszystko, żeby doprowadzić sprawę do końca nawet nieoficjalnie. Oficjalnie została bowiem skazana na zawodową banicję i znalazła się w samym środku medialnych gierek o pozycję.

Dominujący wątek kryminalny ma bardzo współczesny wydźwięk – alarmy bombowe, bomby, które mogą być atrapą, ale wcale nie muszą. Mnóstwo strachu i kilka zgonów, które w jakiś sposób się ze sobą wiążą. Dużo okazji do główkowania razem z główną bohaterką, co uwielbiam. Bo nic tu nie jest podane na tacy.

Sama Rogozińska nadal nie może znaleźć balansu między życiem zawodowym a prywatnym. Oba stanowią wyzwanie, z którym musi się zmierzyć. Emocjonalnych ruchów tu co niemiara, a konsekwencje, które za nimi idą, nie zawsze są takie jednoznaczne. Czy ktoś lub coś jest w stanie ją okiełznać?

Joanna Opiat-Bojarska mocno przyzwyczaiła mnie do detalicznie zbudowanych narracji. Książka „To koniec, Anno” tylko potwierdza, że to wyznacznik jej twórczości. Taka historia nie mogłaby być aż tak wiarygodna, gdyby nie porządny research poparty praktyką. Mowa tu głównie o wątku związanym z pracą w pogotowiu ratunkowym. Nie sposób się do czegoś przyczepić. Poszczególne motywy zazębiają się ze sobą. Emocjonalna sinusoida rośnie i tylko wraz z ostatnią stroną pojawia się delikatne ukłucie rozczarowania, że oto nastąpił definitywny kres tej kryminalnej przyjemności. I czas powiedzieć „To koniec, Anno”. A żal to robić.

Joanna Opiat-Bojarska, „To koniec, Anno”, Czwarta Strona 2017

Zobacz również:

„Słodkich snów, Anno”

„Zaufaj mi, Anno”

Reklamy

Posted on 3 kwietnia 2017, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: