Antykwariat spełnionych marzeń – Dorota Gąsiorowska. Recenzja

„Antykwariat spełnionych marzeń”  to ciepła, choć niepozbawiona gorzkich momentów, opowieść o sile pragnień różnego kalibru. Pojawiają się tu rozmaite deficyty, które domagają się uzupełnienia. Czy zawsze jest to możliwe? I czy zawsze warto?

Książka Antykwariat spełnionych marzeńZ twórczością Doroty Gąsiorowskiej było mi już po drodze, ale nie zawsze były to spotkania do końca udane z uwagi na niespełnienie moich czytelniczych wymagań. W nowej książce zanurzyłam się więc z uczuciem niepewności, ale na szczęście autorka tym razem trafiła celnie w moją romantyczno-marzycielską naturę, która gdzieś przycichła. A już wątek miłości do książek przywiązał mnie do „Antykwariatu spełnionych marzeń” całkowicie. I w mig okazało się, że historia dobiegła końca.

Po fabule poruszamy się wraz z Emilią – główną bohaterką. Pełna wrażliwości młoda kobieta musi nagle wystawić na próbę swoją ufność wobec najbliższych, którzy mają co nieco za uszami. Plejada postaci nie jest tu gigantyczna, więc o każdym coś się dowiadujemy. I są to informacje na tyle uwypuklone, że łatwo zrozumieć pewne lęki i idące za nimi decyzje. Rozmaite niespodzianki od losu wcale nie muszą skłaniać do uśmiechu. Mogą być bowiem katalizatorem fali negatywnych emocji, złych wspomnień i lęków, które były uśpione.

W książce „Antykwariat spełnionych marzeń” wszystko to zostało rozważnie skrojone, dzięki czemu żaden bohater nie wydaje się jałowy. Trochę obawiałam się, że Emilia zostanie wykreowana na totalną marzycielkę, żyjącą wedle podszeptów dalekich od rozsądnych. Na szczęście, na jej osobowość składa się nie tylko wrażliwość, dobro i wewnętrzne ciepło, ale też pewna hardość, której musi się uczyć, by zawalczyć o siebie samą.

Dorota Gąsiorowska pokazuje, że trzeba nie tylko dawać sobie szanse na spełnianie marzeń, ale też je stwarzać. Kiedy prowokujemy los drobnym gestem, zaczynają się dziać niespodziewane rzeczy, które przybliżają nas do realizacji pragnień na różnym polu. Nie zawsze jest to droga pozbawiona zakrętów, ale bez nich byłoby przecież po prostu nudno. Prawda?

Dorota Gąsiorowska, „Antykwariat spełnionych marzeń”, Między Słowami 2017

Zobacz również:

„Primabalerina” Doroty Gąsiorowskiej

Advertisements

Posted on 19 kwietnia 2017, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: