Plac Zbawiciela – Przemysław Chojecki. Recenzja

„Plac Zbawiciela” to swoista galopada myśli. Współczesne rozterki egzystencjalne i dyskusja o tym, jak żyć, żeby czuć się dobrze. Przemysław Chojecki w nietypowej opowieści rozważa też sens powrotu z emigracji. Czy warto?

Książka Plac ZbawicielaFabuła tej książki wymyka się jakimkolwiek standardom i jest daleko od klasycznej literatury popularnej zarówno w warstwie konstrukcyjnej, jak i żonglowaniu głównym motywem. Miejscem akcji jest tu kawiarnia w centrum Warszawy, która pełni rolę okna na świat, a jednocześnie swoistego azylu, w którym główny bohater podejmuje próbę oceny swojego dotychczasowego życia. Stawia też pytanie – co dalej? A na to nie ma ani jednoznacznej odpowiedzi, ani łatwej.

Nie da się ukryć, że ta kreacja literacka to tylko pozorne odzwierciedlenie dylematów jednostki. Tak naprawdę, podobne pytania i rozterki pojawiają się w głowach wszystkich, którzy chcą uporządkować swoje życie, zakotwiczyć się i osiągnąć stabilizację na różnych polach. Przemysław Chojecki momentami uderza w podniosłe tony, by za chwilę powrócić do prozy życia, która toczy się za kawiarnianym oknem.

„Plac Zbawiciela” nie należy do książek lekkich. Wymaga skupienia, bo narracja jest nieco szarpana i stanowi potok myśli, pośród których można się zagubić, jeśli zdarzy się nam choćby chwilowa dekoncentracja. To swoista intelektualna pożywka dla wymagających czytelników.

Przemysław Chojecki, „Plac Zbawiciela”, Wydawnictwo Papierowy Motyl 2017

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Reklamy

Posted on 7 czerwca 2017, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. No cóż, zastanawiam się czy Autor pisząc tę książkę chciał podbudować własne ego i pochwalić się (robi to bez przerwy w swoim „dziele”), że wśród wielorakich talentów i osiągnięć ma czas być pisarzem. Książka jest o niczym. Trudno przebrnąć przez pierwszych 30 stronic. Konia z rzędem temu, kto wytrwa do końca. Ja dotrwałam gdyż miałam nadzieję, że może na koniec autor mnie zaskoczy czymś niezwykłym. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Każda kartka, to pokazywanie wielkości autora, narcystyczny zachwyt i trochę opacznie pojęta dewiza „carpe diem”. Opowieści „gdzież to nie byłem i czego to ja nie widziałem” naprawdę nie są ani interesujące ani też nie wnoszą niczego do książki. Dialog prowadzony z „przyjacielem” (z samym sobą) niczego nie daje czytelnikowi. Jaki cel przyświecał Panu Chojeckiemu kiedy usiadł by napisać swoje dzieło? Nie wiem i zapewne się nie dowiem. Złość mnie jedynie bierze, że dałam się zwieść tytułowi i zmarnotrawiłam kilka wieczorów na takiego gniota. A mogłam w tym czasie poczytać coś naprawdę wartościowego.
    Potencjalnym czytelnikom – odradzam. Autora proszę o zaniechanie dalszych przygód z literaturą z czystego poszanowania czasu innych ludzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: