Powrót do starego domu – Ilona Gołębiewska. Recenzja

Ale to już było. Te słowa towarzyszyły mi w trakcie lektury książki „Powrót do starego domu” i zostały ze mną po jej zakończeniu. Ilona Gołębiewska, niestety, ale nie zaskoczyła mnie niczym nowym.

Książka Powrót do starego domuFabuła jest prosta. Alicja traci prawie wszystko – związek, pracę, nadzieję na macierzyństwo. A co robi kobieta w takim stanie w polskiej literaturze? Zwiewa do małej miejscowości, najlepiej na wieś, gdzie może ukoić poharatane serce i zacząć wszystko od nowa. O dziwo, zawsze udaje się jej to z zaskakującą lekkością. Nie inaczej jest i w tym przypadku, bo główna bohaterka wraca do korzeni i wspomnień, a jej celem staje się ich realne odbudowanie w postaci remontu starego domu. W międzyczasie pojawia się jeszcze kilku zalotników, więc Alicja musi dodatkowo zmierzyć się z porywami serca i kogoś wybrać.

Kilka lat temu książka z taką narracją pewnie by zaintrygowała. Dziś, w natłoku literatury obyczajowej dla kobiet, a także niestety w zalewie coraz bardziej powtarzalnych pomysłów na fabułę, ogromnie trudno przyklasnąć Ilonie Gołębiewskiej za innowacyjność. Książka „Powrót do starego domu” to chick lit oparty na schemacie. Rozpadające się małżeństwo, ucieczka na wieś i cudownie otwierające się wrota nowego uczucia, które tylko czekało, by po nie sięgnąć. Po drodze do szczęścia kilka małych kolein, ale tylko po to, by nie było zbyt cukierkowo. No i cała fabuła zmierza do oczywistego finału. Dla mnie to o wiele za mało.

Autorka kompletnie niepotrzebnie przesłodziła fabułę, stawiając na epatowanie zdrobnieniami imion. Taki zabieg się sprzeda, jeśli pojawia się sporadycznie w celu podkreślenia zażyłości między bohaterami. Natomiast w takim natężeniu, w dodatku w wydaniu dorosłych osób, wydaje się być szalenie infantylny.

Jedyny wątek, który przykuł moją uwagę i sprawił, że lektura jako tako zaciekawiła, była historia tajemniczego Dziada sięgająca do przeszłości. Poboczna opowieść nie mogła jednak nadać tempa całości. I nie nadała. Mam więc wrażenie, że książka „Powrót do starego domu” przypadnie do gustu jedynie tym, którzy dopiero szukają literatury dla siebie. Albo czytają wszystko, jak leci, nie mając prywatnych ambicji czytelniczych. Jeśli ktoś ma jednak za sobą już wiele książek zwłaszcza w polskim wydaniu, oczekuje czegoś więcej. I tak właśnie jest ze mną.

Ilona Gołębiewska, „Powrót do starego domu”, Muza SA 2017

Reklamy

Posted on 17 lipca 2017, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: