Światło o poranku – Krystyna Mirek. Recenzja

„Światło o poranku” (druga część cyklu Willa pod Kasztanem) tętni skrajnymi emocjami. Krystyna Mirek daje poszczególnym bohaterom szansę na rozprawienie się z własnymi uczuciami i kieruje ich na ścieżki prowadzące ku dojrzałości, nie tylko tej emocjonalnej. Czy dadzą sobie szansę na lepsze jutro? I czy w ogóle zechcą? Wszak to wiąże się z ryzykiem. A nie ma żadnej gwarancji, że ono się opłaci. Jest tylko to, co dyktuje serce.

Książka Światło o porankuNie łatwo jest ujrzeć światełko w tunelu, szczególnie jeśli na koncie mamy odrzucenie lub upokorzenie. Jeszcze gorzej, kiedy przytrafił nam się taki pakiet. Wtedy, żaden poranek nie napawa optymizmem. Tak dzieje się właśnie u Magdy. Po wydarzeniach z pierwszej części cyklu trudno się jej otrząsnąć. Musi to jednak zrobić i stawić czoła kolejnym dniom. Najbliżsi, którzy udzielają jej wsparcia, też mają swoje rozterki. Krystyna Mirek funduje czytelnikowi niezły galimatias, ale wszystko to jest zaplanowane z głową. Nie ma tu uchybień literackich, które postawiłyby znak zapytania nad realnością fabuły.

Każdy, kto czytał „Światło w Cichą Noc”, doskonale wie, że motywem przewodnim była tam ucieczka nie tylko przed Świętami, ale też samym sobą. W kontynuacji autorka nie zmienia nagle sposobu myślenia i oczekiwań głównych bohaterów. Nie do końca też popycha ich jednoznacznie ku dobremu. Każdy z nich dostaje tutaj indywidualną lekcję – musi nieco wycierpieć, by się otrząsnąć, porzucić niepokój i finalnie poczuć jakąś dawkę szczęścia. To ma jednak kilka twarzy. I to, co dla jednych będzie jego synonimem, dla innych nie będzie znaczyło nic.

Wszystkie dylematy Krystyna Mirek ubiera w codzienność. Nie ma tu spłyconych, stabilnych wątków. Akcja książki „Światło o poranku” dynamicznie brnie do przodu, ale nie jest to też galop zmierzający prosto do spektakularnego finału. Bo tak jak w życiu, tak i w przygodach bohaterów ich decyzje burzą spokój wewnętrzny, a przy okazji bliskich. Takie kierowanie opowieścią uwiarygadnia ją, ale u tej autorki historie zawsze wyssane są z życia, a nie z palca. To się czuje i to się ceni. I oby tak dalej.

Krystyna Mirek, „Światło o poranku”, Edipresse Książki 2018

Reklamy

Posted on 3 kwietnia 2018, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Jest to bardzo przyjemny cykl, aczkolwiek bez efektu „wow”.

  1. Pingback: Pojedynek uczuć – Krystyna Mirek. Recenzja | Książki na czasie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: