Kołysanka – Bartłomiej Piotrowski. Recenzja

„Kołysanka” Bartłomieja Piotrowskiego to nowy głos wśród autorów thrillerów. Dobry pomysł idzie tu w parze z konsekwentnie prowadzonymi wątkami, które mogą budzić mieszane uczucia. Kim jest tajemniczy Pan Kołysanka, który morduje dzieci? Co popycha go do zbrodni? Czy prawda okaże się dla czytelnika absolutnym zaskoczeniem?

Kołysanka Bartłomiej PiotrowskiNa dobry początek dostajemy świeżą sprawę – zaginięcie 6-letniej Zuzi. Oficjalne dochodzenie nie jest tu jednak motywem przewodnim. Autor popuszcza mocno cugle swojej wyobraźni i schwytaniem mordercy obarcza Gaję – ciotkę dziewczynki. Jako kompana w realizacji dość makabrycznego planu podsuwa jej hardego Oskara Krula. Wojskowe doświadczenie obojga wprowadza ich amatorskie śledztwo na drogę, na której nie obowiązują żadne hamulce moralne i … fizyczne. Przemoc w ich wykonaniu potrafi być naprawdę okrutna. Czy coś jest ich w stanie powstrzymać przed wytropieniem Pana Kołysanki i wymierzeniem sprawiedliwości na własną rękę?

Autor kreuje atmosferę mikropsychozy, która się nasila. Sporo tu też turbulencji fabularnych i gry na czytelniczych emocjach. W pewnym momencie narracja zmierza do finiszu (choć jeszcze kawałek książki przed nami), ale to zabieg celowy. Kiedy wszystko wydaje się już teoretycznie na tacy, Bartłomiej Piotrowski skręca w inną literacką uliczkę i nic już nie jest takie oczywiste, jak się wydawało.

Brawura w doborze tematów i motywów to cecha charakterystyczna „Kołysanki”. Im dalej w lekturę, tym szybciej przekonamy się, że autorowi nie brak odwagi, co skutkuje dynamiczną narracją. Momentami nawet pędzi ona zbyt szybko, a niektóre wątki proszą o chwilowe uspokojenie. Jeśli jednak celem Bartłomieja Piotrowskiego była kondensacja treści, to zrealizował go przepisowo.

Nie da się jednak ukryć, że tak jak w przypadku większości debiutów, tak i tu pojawia się kilka potknięć, które szczególnie w gatunku literackim, jakim jest thriller, mogą wzbudzić częściowe rozczarowanie. Mam poczucie, że główny wątek mógł być bardziej dopieszczony pod kątem psychologizmu postaci, które trochę tracą w zderzeniu z wątkami pobocznymi. Trochę drażnić może też osobliwy mix tychże wątków. No i epilog. W takiej wersji dla mnie kompletnie niepotrzebny. Zważywszy jednak na to, że to pierwsza książka Bartłomieja Piotrowskiego, którego zarówno pióro, jak i kreatywność rokują, pozostaje jedynie wybaczyć te kilka niedociągnięć fabularnych. Jeśli autor weźmie je sobie do serca, kolejna opowieść może być totalnym majstersztykiem.

Bartłomiej Piotrowski, „Kołysanka”, Editio Black 2018

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Reklamy

Posted on 6 sierpnia 2018, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: