Karminowe serce – Dorota Gąsiorowska. Recenzja

Czy złamane serce rzeczywiście można uleczyć? Co, jeśli tkwi w nas wewnętrzna blokada przed uczuciami? Dokąd może doprowadzić życzliwość? „Karminowe serce” Doroty Gąsiorowskiej to opowieść o zaufaniu, które można stracić w sekundę i którego nie da się odbudować latami.

Karminowe serceW polskiej literaturze obyczajowej od długiego czasu panuje trend na opieranie fabuły na zawirowaniach życiowych, które zmuszają bohatera do zmiany absolutnej, odcięcia się od wszystkiego i zawierzenia losowi. Zwykle wiąże się to też z wyjazdem, najlepiej do małego miasteczka lub na wieś, by tam zbudować coś na nowo. I tak dzieje się w książce „Karminowe serce” Doroty Gąsiorowskiej, co od razu wzbudziło moją czytelniczą czujność. Czy aby znów w moich rękach nie pojawiła się opowieść odgrzewająca ograne już motywy?

Na szczęście autorka punkt ciężkości przeniosła gdzie indziej, skupiając się mocno na relacjach międzyludzkich w różnych konfiguracjach. We wszystkich przypadkach gra toczy się tutaj o zaufanie, a właściwie jego odbudowę. I każda postać, którą przybliża Dorota Gąsiorowska, musi zmierzyć się z pytaniem – czy jeszcze warto?

Główna bohaterka Laura dąży do tego, by znów cieszyć się życiem, choć ma za sobą toksyczny związek i traumę. Autorka nie wykłada jednak kawy na ławę i przez całą książkę dawkuje przeszłość kobiety. Skupia się natomiast na ukazaniu psychicznych konsekwencji tamtego okresu. Do Laury co rusz powracają przykre wspomnienia. A to szalenie utrudnia nowy początek. Lekarstwem okazuje się życzliwość, przyjaźń, a nawet miłość, których zaczyna doświadczać jakby przypadkiem.

Jej pojawienie się w Bukowej Górze zmienia bieg życia kilku osób. A wszystko dlatego, że kobieta ma serce na dłoni  i nie odmawia pomocy innym, nawet jeśli męczą ją prywatne demony. Dzięki temu szybko zaskarbia sobie sympatię sporego grona osób, które zaczynają dzielić się z nią swoimi troskami. Czy wśród nich znajdzie się taka, przed którą Laura znów się otworzy?

Dorota Gąsiorowska przyzwyczaiła już do tego, że w jej książkach tajemnica gra dużą rolę. W „Karminowym sercu” swoje sekrety ma nie tylko główna bohaterka, więc motyw ten świetnie podsyca czytelniczą ciekawość. Autorka nie obnaża od razu postaci, dzięki czemu możemy jedynie składać w całość pojedyncze wątki i próbować dociec, co też stoi za takim zachowaniem. Dopiero im bliżej końca, tym więcej prawdy. No i zaskakujący finał, który udał się autorce wybornie.

Dorota Gąsiorowska, „Karminowe serce”, Między Słowami 2018

 

Zobacz również inne książki Doroty Gąsiorowskiej:

Melodia zapomnianych miłości

Antykwariat spełnionych marzeń

 

Reklamy

Posted on 15 października 2018, in Recenzje książek and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: