Coś musi trwać – Joanna Kruszewska. Recenzja

Życie nie lubi próżni. I nawet, jeśli coś się całkowicie sypie, to coś innego musi trwać. Co przetrwa w finale opowieści o rodzinie Bialickich? Joanna Kruszewska pozwala swoim bohaterom na emocjonalne wyskoki, po których już nic nie będzie takie samo.

Poprzednie części serii („Nic się nie kończy” i „Wszystko się zaczyna”) udowadniały, że warto pielęgnować w sobie pokłady zdrowego egoizmu i uwolnić je w najmniej spodziewanym momencie, by zacząć żyć na własnych zasadach. Teraz skutki tego odczują wszyscy bohaterowie. Okazuje się bowiem, że wyjazd nestorki rodu i wnuczki stał się katalizatorem zachowań, których nie można już w żaden sposób cofnąć.

W książce „Coś musi trwać” Joanna Kruszewska rozwija wątek, który tak intrygująco zakończył część drugą. Mamy więc odwołany ślub, naderwane więzi między siostrami i szukanie siły w sobie, by zmierzyć się z tym, co nieoczekiwanie przyniosło życie. Niektórzy muszą otworzyć serce, inni je zamknąć, a jeszcze inni uwierzyć, że nic nie dzieje się przypadkiem.

Wszystko to sprawia, że fabuła ani na moment nie traci impetu. Jest tu zaskakująco gęsto od emocji i licznych zwrotów akcji. Mam wrażenie, że po bardzo zachowawczej narracji części pierwszej i ciut odważniejszej części drugiej, dopiero teraz autorka pokazała literacką dojrzałość. Nie da się bowiem ukryć, że „Coś musi trwać” jest najlepszą książką w całej serii.

Sporo tu indywidualnych wewnętrznych trzęsień, które zmuszają do nowego spojrzenia nie tylko na siebie, ale też najbliższych. Każdy w jakiś sposób wychodzi ze swojej bezpiecznej skorupy, by zobaczyć codzienność z trochę innej strony. Sparzyć się lub zachłysnąć nowym etapem, ale z poczuciem, że nie można nikogo obarczać za taki los.

Każdy, kto poznał wcześniej losy Marty i jej babci, teraz uśmiechnie się z poczuciem, że wszystko wskoczyło na właściwe miejsce, nawet jeśli nie wszystkim decyzjom bohaterów chce się od razu przyklasnąć. Ale to właśnie dzięki nim portret tej wielopokoleniowej rodziny teraz ma całkiem inny kolor.

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Joanna Kruszewska, „Coś musi trwać”, Replika 2019

Zobacz poprzednie części:

„Nic się nie kończy”

„Wszystko się zaczyna”

Reklamy

Posted on 12 Maj 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: