Perfumiarka – Margit Walsø. Recenzja

„Perfumiarka” Margit Walsø otwiera głowę i serce na zupełnie nowe doznania (nie tylko czytelnicze). Nie przegapcie tej aromatycznej, mądrej opowieści w nurcie feel-good.

Wielka to sztuka, żeby napisać książkę, która tak mocno działa na zmysły. W przypadku „Perfumiarki” siła opisów zapachu roślin jest tak sugestywna, że nie sposób się od nich uwolnić. Ta opowieść jest przesiąknięta delikatną wonią róży i słodką jaśminu. A to dopiero początek aromatycznej eksplozji, którą funduje Margit Walsø.

Wraz z Ingrid, główną bohaterką, wyruszamy do Prowansji, by nie tyle poznać tajniki tworzenia perfum, co przeprowadzić wraz z kobietą prywatne śledztwo. To właśnie z tym miejscem łączyło coś jej ojca. Na tyle silnego, że nie potrafił sobie po służbowych wyjazdach do Francji znaleźć sobie miejsca w domu w Norwegii, gdzie czekała na niego żona i córka. Niewielki flakonik, który został Ingrid w spadku po nim, stał się katalizatorem wyprawy o wielorakim znaczeniu – w głąb siebie, po prawdę i doświadczenia, które mnożą się błyskawicznie.

Dzięki niej stajemy się nie tylko świadkami, ale też uczestnikami niezwykłego wydarzenia – tworzenia nowej linii perfum, które mają stać się kolejnym odkryciem Chanel. Proces ich powstawania to ogromne wyzwanie dla prowincjonalnej fabryki perfum, ale to właśnie tutaj wśród pól lawendy i ogromnego rosarium rodzi się zapach, który zawładnie zmysłami na skalę światową.

Muszę przyznać, że „Perfumiarka” urzeka od samego początku. Zdecydowanie nie jest to kolejna banalna historia w przyjemnej scenerii. Autorka zaskakuje świeżym pomysłem i taką detalicznością w budowaniu świata przedstawionego, że należy jej przyklasnąć od samego początku aż do finału. Mimo tego że fabuła utrzymana jest w nurcie feel-good, nie oznacza to, że optymizm wylewa się z niej na każdym kroku. Wręcz przeciwnie, Margit Walsø pokazuje, że branża perfumeryjna to ciężki kawałek chleba okupiony pracą w pocie czoła i to dosłownie. Tutaj nie można spocząć na laurach. Trzeba działać pod dyktando przyrody, pilnować terminu zbioru poszczególnych roślin, a potem ich obróbki. Wszystko po to, by uzyskać idealne nuty zapachowe. Owszem, produkuje się też syntetyczne mieszanki, ale są one tylko dopełnieniem tego, co daje natura. I wszystko to jest mocno podkreślone w tej opowieści.

Dominacja wątku perfumeryjnego nadaje tempo tej książce, ale nie miałby on tak intensywnego wydźwięku, gdyby nie rozbudowanie warstwy obyczajowej o koligacje rodzinne i uczuciowe. Ich obecność i różnorodność tworzy w „Perfumiarce” przyjazny klimat. No i ta siła tradycji rodzinnej! Ale o tym musicie się już przekonać osobiście.

Po lekturze książki spojrzycie na swoje ulubione perfumy zupełnie inaczej. I odkryjecie w nich o wiele więcej aromatycznych akordów. Co więcej, otworzycie głowy i serce na zupełnie nowe doznania.

Margit Walsø, „Perfumiarka”, Wydawnictwo Literackie 2019

Reklamy

Posted on 1 lipca 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. „Perfumiarka” to jedna z tych książek, które oddziałują na wszystkie zmysły. To historia, którą nie tylko się czyta, ale którą również się odczuwa. Urzeka, porywa magicznym klimatem, a jednocześnie jest bardzo prawdziwa. Polecamy gorąco szczególnie na wakacje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: