Weź głęboki wdech. Kasia Bulicz-Kasprzak. Recenzja

Czy wystarczy wziąć głęboki wdech, by odsunąć od siebie problemy i spojrzeć na świat bardziej optymistycznie? W nowej książce Kasi Bulicz-Kasprzak ta recepta na lepszą codzienność ma sens nawet w momencie, gdy chodzi o morderstwo.

Moda na książki obyczajowe z wątkiem kryminalnym trwa już od jakiegoś czasu, ale nie wszyscy autorzy potrafią wyważyć w nich dobrze proporcje pomiędzy poszczególnymi wątkami i warstwami fabularnymi. Kasia Bulicz-Kasprzak w książce „Weź głęboki wdech” ewidentnie odrobiła zadanie domowe. Kulejący rytm w „Sprzecznych sygnałach” tutaj się nie pojawia, dzięki czemu dynamizm narracji jest na świetnym poziomie do samego końca.

Michalina nie ma złego życia. Kocha rośliny i pracuje w Instytucie Botaniki, gdzie działa z ogromną pasją. Gdyby nie toksyczna matka i w pewien sposób ograniczona samodzielność, gdy mieszka się z nią pod jednym dachem, kobieta na pewno patrzyłaby na siebie mniej krytycznie. Trochę próbuje wyleczyć ją z tego nowy pracownik Filip, który rozbudza w niej falę zaskakujących uczuć, ale czy miłość może iść w parze z zawodową ambicją?

To nie takie proste, szczególnie że w książce „Weź głęboki wdech” praca jest wartością nadrzędną, a z czasem okazuje się, że może prowadzić do rychłej kryminalnej zguby, gdy w tajemniczych okolicznościach ginie sam szef. I właśnie wtedy Kasia Bulicz-Kasprzak z lekkiej opowieści obyczajowej płynnie przechodzi w kryminalną grę. Dałam się wciągnąć absolutnie, nie wiedząc, kto tu tak naprawdę pociąga za sznurki i w jakim celu. Niektóre tropy mogą mylić.

„Weź głęboki wdech” to książka o kompleksach, gigantycznej naiwności i jeszcze bardziej gigantycznej manipulacji. Jakże łatwo kimś sterować, znając jego słabe strony. A jeśli wszystko to kumuluje się w dość hermetycznym środowisku pracy, to jakiś kataklizm jest na horyzoncie bardzo blisko. Jak bardzo? Warto przekonać się i to szybko, bo autorka zapewnia sporą dawkę emocji.

Osobiście mam niedosyt jedynie w przypadku wątku Michaliny i Filipa w momencie jej wyjazdu. Autorka trochę zbyt szybko pogalopowała do przodu, ale można przymknąć na to oko. Większy czuję za to w związku z zakończeniem całej historii. Po tak dynamicznej narracji spodziewałam się totalnej bomby w finale, ale jej lont jakoś tu nagle przygasł i jest jak jest. Mało satysfakcjonująco. A szkoda.

Kasia Bulicz-Kasprzak, „Weź głęboki wdech”, Edipresse Książki 2019

Reklamy

Posted on 13 sierpnia 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: