Martwy sad – Mieczysław Gorzka. Recenzja

Co tam Mróz, Miłoszewski czy Chmielarz, gdy pojawia się debiutant Mieczysław Gorzka i jego rewelacyjny „Martwy sad”! Absolutny powiew świeżości w polskich kryminałach i thrillerach. Nigdy nie spojrzycie już tak samo na żaden przykościelny sad. I dowiecie się, gdzie diabeł chodzi na palcach. A chodzi bardzo blisko i bardzo cicho.

Na współczesnym rynku literackim trudno się przebić, ale jeśli już to robić to w takim stylu jak Mieczysław Gorzka. Pewnie i z wiarą, że serwowana historia nie jest kolejną kalką, która znudzi się po kilkudziesięciu stronach. W przypadku thrillera „Martwy sad” mamy do czynienia z naprawdę dobrą prozą na poziomie. A emocji tu co niemiara!

Oto wpadamy bowiem w wir tajemniczych morderstw zakorzenionych w dalekiej przeszłości, a jak się wkrótce okazuje jednocześnie w dzieciństwie Marcina Zakrzewskiego – komisarza prowadzącego śledztwo. Akcja dzieje się głównie w podwrocławskiej wsi Szczepanów koło Środy Śląskiej. Z jednej strony autor zaskakuje, że w takim miejscu, gdzie wszyscy się znają, może od lat dochodzić do zaginięć i brutalnych zbrodni. I to w dodatku niewyjaśnionych. Z drugiej zaś potwierdza starą prawdę, że w małej hermetycznej społeczności najtrudniej dotrzeć do prawdy. Wszystko to w książce „Martwy sad” ewoluuje w stronę gigantycznej zmowy milczenia. Dla Marcina Zakrzewskiego to śledztwo staje się nie tylko szansą na spełnienie pewnych ambicji zawodowych, ale przede wszystkim walką z własnymi demonami.

Miksowanie teraźniejszości i przeszłości to zabieg, który łatwo można zepsuć. Na szczęście, w „Martwym sadzie” autor ewidentnie wiedział co robi i zrobił to zaskakująco dobrze. Mieczysław Gorzka poza dobrą dynamiką i sprawnym prowadzeniem wątku kryminalnego robi tu coś jeszcze. Silnie akcentuje motyw więzi rodzinnych, które choć przykurzone, nie dają o sobie zapomnieć. I co więcej, powodują, że zaciera się realny osąd sytuacji. Marcin Zakrzewski cały czas boksuje się z niechcianymi myślami, że może jego brat wcale nie umarł i powrócił po latach jako morderca. Jaka jest prawda i czy będzie ona dla komisarza totalnym zaskoczeniem? Może w niektórych miejscach chciałoby się go pogonić do szybszego wysuwania wniosków i kolejnych kroków, ale to zapewne syndrom czytelnika, który w zderzeniu z tak świetnym thrillerem chciałby szybciej wiedzieć, co dalej.

Dla mnie książka „Martwy sad” jest intrygująca z jeszcze jednego powodu. Akcja jest osadzona w dobrze znanych mi miejscach, a to sprawiło, że moje emocje w trakcie lektury były jeszcze silniejsze.

Chciałoby się więcej. I to jest realne, bo „Martwy sad” to pierwsza część cyklu kryminalnego „Cienie przeszłości.”

Mieczysław Gorzka, „Martwy sad”, Bukowy Las 2019

Reklamy

Posted on 22 sierpnia 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Sam fakt, że był inspirowany utworem Comy, już mnie do niego przekonał. Ta mroczna atmosfera, trochę jak z horroru 🙂 świetna lektura!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: