Długie cienie – Kasia Magiera. Recenzja

Od niewinnego zaginięcia do zaskakujących tajemnic sprzed lat, które chcą ujrzeć światło dzienne. Wszystko to podane w postaci intrygującego kryminału, od którego trudno się oderwać, dopóki nie pozna się prawdy. Krótko mówiąc, udały się „Długie cienie” Kasi Magierze.

Z kryminałami jest tak, że albo dostajemy mocny pocisk na początku, albo w trakcie i to najlepiej w najmniej spodziewanym momencie, albo wcale. Tymczasem Kasia Magiera prowadzi narrację w taki sposób, że co rusz zastanawiamy się, kiedy nastąpi mocne uderzenie. I jeśli ktoś się go spodziewa, to niestety, ale musi sięgnąć po inny kryminał. „Długie cienie” emanują bowiem jakimś zaskakującym spokojem fabularnym, choć emocji tu co niemiara. Taki nieoczywisty kryminalny magnetyzm. I jaki dobry!

Autorka zabiera nas do Lubomierza, by wraz z bardzo sfeminizowaną grupą policjantek spróbować wyjaśnić z pozoru banalne zaginięcie dwóch nastolatek. Szybko okazuje się, że panny miały sporo za uszami, a przyjazd na Festiwal Filmów Komediowych był tylko pretekstem do wyrywania się z domu. Im dalej w śledztwo, tym więcej udaje się odkryć rys na wizerunku rzekomo normalnych i grzecznych dziewczyn. Ich druga twarz zaskakuje bliskich, ale dla policji i czytelnika staje się niezłą zagadką. W głowie wciąż kołacze się pytanie  – dokąd zaprowadziła je ta próba zachłyśnięcia się wolnością i dorosłością?

Jednocześnie z tym wątkiem Kasia Magiera serwuje nam inny, którego akcja dzieje się 60 lat wcześniej na terenie klasztoru w Lubomierzu. Łatwo się domyśleć, że ten zabieg jest po coś. Wkrótce też pojawia się więcej nitek łączących przeszłość z teraźniejszością. I niby domyślamy się, dokąd mogą prowadzić, ale autorka nie pozwala na zbyt szybkie wysnucie wniosków. Daje czytelnikowi przestrzeń do prowadzenia prywatnego dochodzenia.

Walory tej książki potęguje umiejscowienie akcji w Lubomierzu, dzięki czemu „Długie cienie” zyskują niepowtarzalny klimat. Taka mała społeczność, a tyle brudów. Jeśli dorzucimy do tego charyzmatyczne postaci o różnej moralności, to okazuje się, że wszystkie puzzle decydujące o dobrej lekturze są na swoim miejscu. Ten kryminał po prostu dobrze się czyta.

Autorka żongluje motywem dobra i zła, pokazując, że tajemnice (nawet te sprzed lat) nie lubią spokoju. Z czasem zaczynają wychylać się z mglistych spojrzeń, a wtedy rusza lawina, o ile ktoś z głową na karku potrafi w nich skutecznie drążyć.

Kasia Magiera, „Długie cienie”, Wydawnictwo Melanż 2019

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Posted on 30 sierpnia 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: