Ogród Lorenza – Francoise Bourdin. Recenzja

„Ogród Lorenza” to książka o marzeniach. Może szalonych, ale podyktowanych miłością i szacunkiem do zwierząt. Francoise Bourdin stworzyła historię, której chce się być częścią. I która inspiruje do spełniania własnych pragnień, które gdzieś tam nieśmiało w nas drzemią.

Ogród Lorenza - 3D

Mimo że motyw pasji jest co jakiś czas eksploatowany w literaturze obyczajowej, to w tym przypadku kreatywność autorki sprawiła, że zyskał intrygujące oblicze i nie jest kolejną kalką literacką.

Oto wpadamy w życie tytułowego Lorenza, który jest weterynarzem i tworzy ogród zoologiczny będący schronieniem dla gatunków na wyginięciu. Ambitny projekt potrzebuje nakładów finansowych, ale o te wcale nie tak łatwo. Tylko upór głównego bohatera i pomoc kilku życzliwych osób sprawiają, że z tygodnia na tydzień ogród staje się coraz bardziej przyjazny zwierzętom i zwiedzającym. Oh, jakże chciałabym przenocować w domku dla gości umiejscowionym w centrum zoo, by móc obserwować nocą, jak wędrują sobie po całym terenie, czując się tu u jak w naturalnych dzikich warunkach. Właśnie ten realizm jest największą siłą książki „Ogród Lorenza”.

Nie brak tu jednak innych ważnych kwestii, które uzupełniają wątek realizowania marzeń. Ba! Są właściwie ich skutkiem. Okazuje się bowiem, że pracoholizm Lorenza czyni go samotnym w życiu prywatnym. I choć ta sytuacja mogłaby właściwie wyglądać inaczej, to jednak do tanga trzeba dwojga.

W tym wszystkim autorka mocno akcentuje też motyw rodziny, która jest podzielona na dwa obozy. Jeden w postaci matki i przyrodniego rodzeństwa, którzy trzymają kciuki za sukces Lorenza. I drugi, którym jest ojczym stale negujący działania mężczyzny. Emocji tu co nie miara.

Francoise Bourdin potrafi zauroczyć, ale nie czyni tego, epatując narracją nasiąkniętą wielkimi słowami. Książka „Ogród Lorenza” trafi do serc czytelników, bo w pięknym stylu pokazuje, jakim motorem napędowym może być pasja w życiu człowieka. A jeszcze jeśli celem jest dobro zwierząt, to wartość takich marzeń jest nie do opisania. Po lekturze tej książki moim cichym jest jedno – spędzić dzień w ogrodzie zoologicznym stworzonym przez Lorenza. A skoro to niemożliwe do spełnienia, to nie pozostaje nic innego jak co jakiś czas powracać do tej rewelacyjnej opowieści.

Francoise Bourdin, „Ogród Lorenza”, Wydawnictwo Dragon 2019

Posted on 4 października 2019, in Recenzje książek and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: