Reputacja – Marcin Kiszela. Recenzja

Nie wiem, jaką reputację zyska książka Marcina Kiszeli, ale nie da się ukryć, że coś tu nie wyszło. Rzekomo trzymający w napięciu thriller psychologiczny, w miarę postępu akcji, staje się tworem, który nieco wymknął się autorowi spod kontroli. I to nudnym tworem. Mnie nie przekonał.

Marcin Kiszela rozbił narrację na kilka głosów. Prowadzi ją w sposób przypominający zeznania i to intryguje. Tym samym autor wrzuca nas w wielki świat, w którym nic ani nikt nie jest takim, jakim się wydaje. Za medialnym wizerunkiem stoi sztab ludzi, a prawda jest najmniej ważna. Grunt to nie wypaść z roli. Gdy znika Milena Bilkiewicz, kontrowersyjna gwiazda kanału Youtube, jej asystentka robi wszystko, by to nie wyciekło do mediów. Sprawę komplikuje jednak fakt, że Alicja otrzymuje wideo sugerujące, że życie Mileny to już kwestia czasu. Kim jest porywacz? Za co próbuje się zemścić? Odpowiedzi na te pytania wcale nie są tak dobrze ukryte, by nie poznać ich przed końcem „Reputacji”.

Przez całą książkę lawirujemy między kolejnymi faktami przedstawianymi przez osoby z drużyny Mileny, poznając w ten sposób jej sposób życia i medialną papkę, w której egzystuje. Czas ucieka, a Alicja próbuje odnaleźć kobietę i nie dopuścić do medialnej klęski. Takie amatorskie śledztwo momentami jest kompletnie niewiarygodne, szczególnie że Alicja jest totalnie zafiksowana na swojej funkcji. Ktoś tu nieźle kłamie i nieźle miesza. Komuś puszczają nerwy, a ktoś ma sporo do ukrycia za wszelką cenę. Czy to wystarczy, by książka „Reputacja” Marcina Kiszeli okazała się hitem?

Na korzyść „Reputacji” z pewnością działa intrygująca konstrukcja fabuły i dosadne ukazanie mechanizmów rządzących show-biznesem, social mediami i wizerunkiem. Te dwa aspekty to dobry wabik na czytelnika złaknionego mrocznej lektury, ale jeśli do tego dorzucimy dość dynamiczne tempo, to pojawia się cień szansy, że wszystko tu jest bez zarzutu. Mam jednak silne poczucie, że to dobra przykrywka dla historii, na którą do końca nie było pomysłu. Finalnie bowiem książka Marcina Kiszeli pozostawia z uczuciem rozczarowania. A napięcie, które rzekomo miało doprowadzić czytelnika do stanu wrzenia, jest znikome.

Marcin Kiszela, „Reputacja”, W.A.B 2020

Posted on 12 lutego 2020, in Recenzje książek and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: