Noce na Miodowej 4 – Joanna Szarańska. Recenzja

Zwieńczenie przygód mieszkańców ulicy Miodowej niesie taki ładunek emocjonalny, jak żadna z dotychczasowych części tego cyklu. Joanna Szarańska stawia czytelnika na moralnym rozdrożu. Co więcej skłania też do zastanowienia się nad kwestią zdrady i dawania drugiej szansy. Czy zawsze warto?

Jak się dotychczas przekonaliśmy, na słynnej już ulicy Miodowej wszystkie poranki, popołudnia i wieczory były tylko pozornie spokojnie, bo co rusz któryś z mieszkańców przeżywał swój prywatny kataklizm. Nie inaczej jest również w czwartej, a zarazem ostatniej części cyklu „Na Miodowej”. Tym razem pełne napięcia są nawet noce, w czasie których trudno o sen, a łatwiej o gonitwę myśli.

I nie da się inaczej, kiedy Natalii – nowej mieszkance sen z powiek spędza widmo zdrady, której dopuścił się mąż. Przyjazd tutaj miał być nowym początkiem dla małżeństwa, ale czy rzeczywiście tak jest, skoro kobieta na każdym kroku szuka dowodów na niewierność? I gubi się w tym totalnie, doprowadzając się do gigantycznego rozedrgania. A to udziela się nawet czytelnikowi, bo Joanna Szarańska snuje tę opowieść tak realistycznie, że z zaskakującą łatwością można wejść w buty Natalii. Trudno też zachować spokój, patrząc na czyny Dominika, który mówi jedno, a robi drugie. Nad jego głową zbierają się chmury gradowe, które wiele rozniosą w pył.

„Noce na Miodowej” obfitują w ważne kwestie ukazane z dwóch perspektyw. Z jednej strony zdradzona i mocno pogubiona w uczuciach kobieta. Z drugiej mąż, który niby wie, że zrobił źle, ale nie potrafi się otrząsnąć i przestać, mimo licznych obietnic. Skala wewnętrznych dramatów rośnie tutaj z każdą stroną. I mimo że kobieca solidarność każe stanąć po stronie Natalii, to nie da się ukryć, że pewien tragizm wpisany w postać Dominika, budzi współczucie. Czy mężczyzna znajdzie w sobie siłę, by zawalczyć nie tylko o małżeństwo, ale też o siebie?

W całej tej historii spokój ulicy Miodowej zdaje się być tym razem niewystarczający. Mimo sąsiedzkiej życzliwości i aromatu ciepłego pieczywa, atmosfera tej książki jest jednak przytłaczająca z uwagi na poruszany problem. W żadnym razie nie jest to zarzut względem autorki. Wręcz przeciwnie, tym sposobem Joanna Szarańska udowadnia, że problemów w naszym życiu jest naprawdę bez liku, a czasem są takie, którym nie jest w stanie szybko zaradzić nawet kojąca na ogół dawka życzliwości. A miłość? Miłość ma moc, ale nie zawsze wystarczy, by odbudować coś, co runęło.

Joanna Szarańska, „Noce na Miodowej 4”, Czwarta Strona 2022

Współpraca z Czwarta Strona

Zobacz również:

Poranki na Miodowej

Popołudnia na Miodowej

Wieczory na Miodowej

Posted on 1 czerwca 2022, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: