To jej wina – Andrea Mara. Recenzja

„To jej wina” Andrei Mary to thriller w nurcie domestic noir, w którym napięcie narasta wraz z rozwojem wydarzeń i to szybko, a im bliżej końca, tym więcej tajemnic, które zaczynają wychylać się na powierzchnię. Kto tu tak naprawdę zawinił?

Próba znalezienia zaginionego dziecka to tutaj zdecydowanie wierzchołek historii. Kiedy Marissa pod wskazanym adresem nie zastaje swojego synka, zaczyna panikować. Słusznie zresztą, bo jak się okazuje, nie mogło go tu w ogóle być, bo rzekomy kolega wcale tu nie mieszka. Kto w takim razie i dokąd zabrał małego Milo spod szkoły pod pretekstem zabawy u kolegi?

Andrea Mara w książce „To jej wina” od razu funduje uderzenie fabularne, a my wsiąkamy w wir poszukiwań chłopca, które stają się głośną medialną sprawą. Jednocześnie autorka daje dojść do głosu innym bohaterom, stosując naprzemienną narrację, czym potęguje ciekawość, gdzie jest prawda w tej historii? Wraz z rozwojem fabuły, poznawaniem intencji kolejnych bohaterów, w tym rzekomej opiekunki-porywaczki, okazuje się, że niczego nie można tutaj brać za pewnik. Autorka miesza i to solidnie, podważając intencje wielu osób i obnażając to, co do tej pory skrzętnie ukrywali. Wszystko to prowadzi do zaskakujących zwrotów.

„To jej wina” to dobrze utkany, wielowątkowy thriller, który nie nudzi. Andrea Mara postawiła mocno na psychologizm postaci, uwypuklając pewne mechanizmy działań, zwłaszcza w skrajnych podbramkowych sytuacjach, w których to emocje biorą górę nad rozsądkiem. Motyw zaginięcia dziecka stał się tutaj punktem wyjścia do opowiedzenia bardziej złożonej historii nasiąkniętej nie tylko matczyną miłością w różnym wymiarze, ale też zemstą. A ta czasem może się wymknąć spod kontroli.

Andrea Mara, „To jej wina”, Muza SA

Współpraca z Wydawnictwem Muza SA

Reklama

Posted on 10 sierpnia 2022, in Recenzje książek and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: