Author Archives: katarzynastec

Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą – Agnieszka Krawczyk. Recenzja

Kiedy w jednym budynku żyją obok siebie różne osobowości, nie sposób uniknąć konfliktów. Nie każdy każdego lubi, ale jakoś trzeba dbać o wspólne miejsce do życia. A gdy zostaje zagrożone, z ludzi wychodzi nie tylko to co dobre, ale też to co złe. W którą stronę przechyli się emocjonalna szala w książce „Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą” Agnieszki Krawczyk?

Książka Kamienica pod szczęśliwą gwiazdąNie jest to oczywiste, choć znając twórczość autorki, można śmiało przypuszczać, że fabuła raczej będzie zmierzać w stronę optymistycznego wariantu. Przygodę z bohaterami rozpoczynamy w momencie, gdy do kamienicy wprowadza się samotna młoda matka Zuzanna Lorenc wraz z uroczymi bliźniętami. Nowa osoba szybko wzbudza zainteresowanie mieszkańców. Sama zaś poznaje sympatie i antypatie między nimi. I jeśli tylko wokół tego toczyłaby się narracja, to byłoby nudno. Na szczęście, Agnieszka Krawczyk stawia wszystkich przed wyzwaniem, które może zmienić każdego z nich osobna i wszystkich razem, o ile poczują przynależność do wspólnoty, która powinna działać w jednym interesie.

Agnieszka Krawczyk nie skręca jednak w łzawą opowiastkę, ale rzetelnie kreśli historię stanowiącą lustro czyichś przeżyć i dylematów. Poszczególni bohaterowie dają się nieco poznać, mniej lub bardziej polubić, ale ich życie jeszcze nie nabiera przyspieszenia w pierwszym tomie cyklu „Uśmiech losu”. I nie jest to wcale wada, a jedynie umiejętne rozbudzenie czytelniczego apetytu na więcej.

Książka „Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą” pokazuje, że dom to nie cztery ściany, ale ludzie, nawet jeśli nie łączą ich więzy krwi. Mury mogą kruszeć wskutek upływu czasu, a relacje między mieszkańcami mogą się scementować w najmniej spodziewanym momencie. Szczególnie jeśli zaczynają oni odkrywać pokłady dobra w sobie i innych. I dzielić się nim. Ten optymistyczny wydźwięk, że chce się więcej. Oby druga część pojawiła się szybko.

Agnieszka Krawczyk, „Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą”, Filia 2018

Reklamy

Przesilenie – Katarzyna Berenika Miszczuk. Recenzja

Fenomenalne słowiańskie fantasy Katarzyny Bereniki Miszczuk doczekało się finału. Książka „Przesilenie” nie jest co prawda zaskakującą wisienką na tym literackim torcie, ale kończy serię „Kwiat paproci” sensownie i wciąga dynamiczną akcją tak jak poprzednie tomy.

Książka PrzesilenieKażdy, kto poznał losy Gosi i Mieszka, wie, że wokół nich dzieje się więcej złego niż dobrego. Podobnie jest i tym razem, ale mam wrażenie, że autorka pozwoliła tym postaciom odrobinę dojrzeć. Przynajmniej, jeśli chodzi o niektóre kwestie.

W „Przesileniu” główna bohaterka musi zmierzyć się nie tylko z nową sytuacją życiową. Wszak zbliża się termin wypełnienie obietnica danej bogowi ognia. Jakby tego było mało, próbuje odkryć prawdę na temat swojego pochodzenia. Kto jest jej ojcem? Kogo będzie musiała zabić? Czy wykorzysta swoje umiejętności jako szeptucha, by wreszcie zaznać spokoju? Katarzyna Berenika Miszczuk stawia ją przed trudnymi decyzjami. A każda z nich niesie konsekwencje, których Gosia nie może przewidzieć, choć jest widząca.

Wszystkie wątki, które autorka sukcesywnie budowała w poprzednich częściach cyklu „Kwiat paproci”, teraz zmierzają do finału, ale nie jest to droga ani prosta, ani oczywista. Narracja biegnie dynamicznie, co jest dobrym krokiem po dość spokojnej fabule zaserwowanej w „Żercy”. Trochę obawiałam się, że rozleniwienie wątkowe, które tam się wkradło, będzie również w książce „Przesilenie”, ale na szczęście nic takiego nie ma miejsca.

Katarzyna Berenika Miszczuk dba o poziom słowiańskich rytuałów, które w całej serii tworzą specyficzny klimat i stają się jej siłą napędową. Wszystko to jest podane ze smakiem i dużą dozą humoru. Komizm sytuacyjny broni się tutaj sam. Niebanalna historia, na którą porwała się autorka, mogła się nie udać, ale rzetelność w budowaniu wiarygodnej, a przy tym wciągającej historii spowodowała, że seria „Kwiat paproci” zasługuje na uwagę. Szczególnie, że połączenie współczesności z ludowymi wierzeniami i praktykami, to w tym przypadku niebywały majstersztyk.

Katarzyna Berenika Miszczuk, „Przesilenie”, W.A.B 2018

Zobacz poprzednie części cyklu „Kwiat paproci”:
„Szeptucha”
„Noc Kupały”
„Żerca”

Negatyw – Klaudiusz Szymańczak. Recenzja

„Negatyw” to coś więcej niż kryminał. To intrygująca, nieco mroczna opowieść o wyobcowaniu. Nasycony świeżością debiut, który wykracza poza ramy gatunku. I to w dobrym stylu.

Kryminał "Negatyw"Dualizm fabularny, który serwuje Klaudiusz Szymańczak, spełnia tutaj nietypową rolę – nie tylko podkręca narrację, ale też uwypukla kwestie tożsamości, koloru skóry i dyskryminacji. Autor ewidentnie miał pomysł na książkę „Negatyw” i konsekwentnie go zrealizował.

Zaczyna się klasycznie. Charakterny śledczy o polskich korzeniach John Slade zostaje oddelegowany do prowadzenia z ramienia FBI śledztwa w sprawie tajemniczego morderstwa w Harlemie. Za moment stajemy się również świadkiem zbrodni, która miała miejsce w Warszawie niemal rok wcześniej. Obie sprawy łączy postać agenta i jak łatwo się domyśleć, nie jest to jedyny wspólny mianownik. Ale pomyli się ten, kto uzna, że ta dwutorowa narracja biegnie dobrze już znanym w kryminałach torem. Ku czytelniczej uciesze, rzeczywiście nic nie jest tu takie, jak mogłoby się początkowo wydawać.

Książka „Negatyw” nie zapętla się jednak na tyle, by w pewnym momencie uznać, że Klaudiusz Szymańczak przeholował i poprowadził wątki w absurdalną stronę. Nic z tych rzeczy. Śledcza przeplatanka intryguje, bo autor skrupulatnie buduje napięcie i żongluje emocjami niezwykle sprawnie. W efekcie dostajemy naprawdę dobry kryminał, w którym morderstwa wcale nie są dominantą. Stanowią punkt wyjścia do poruszenia spraw ważnych społecznie i kulturowo.

Z tego kryminału pobrzmiewa momentami nieco mentorski ton, ale w ustach Johna Slade’a nie jest on przerysowany. Agent oddaje się obu sprawom całym sobą. Drąży wnikliwie, próbując dociec, co też stało za takim postępowaniem zarówno w Nowym Jorku, jak i w Warszawie? Czy zło ma swoje granice? Co je wyzwala i dokąd może zaprowadzić? I czy można było zapobiec temu, co się stało?

W „Negatywie” nie ma łatwych odpowiedzi. Jest kulturowy tygiel, w którym roi się od nienawistnych działań różnego kalibru. Jaki finał będą miały oba śledztwa? Warto się przekonać, bo wbrew pozorom tutaj wcale nie chodzi o ściganie mordercy.

Klaudiusz Szymańczak, „Negatyw”, Burda Książki 2018

Podróż po horyzont – Iwona Walczak. Recenzja

Czasem, żeby pójść do przodu, trzeba się cofnąć. Także emocjonalnie. Iwona Walczak w nowej książce „Po horyzont” zabiera w podróż, która ma przynieść bohaterce oczyszczenie. Czego dowie się o sobie, gdy zacznie słuchać innych?

Książka Po horyzontGdy w głowie panuje zamęt, a w sercu niepewność – najlepszym lekarstwem jest odcięcie się od wszystkiego w myśl zasady, że tylko dystans może nas uratować. Niby nic odkrywczego, ale czasem oczywiste prawdy warto co jakiś czas przypominać, by odżyły w nas i zmusiły do działania. Na tym motywie Iwona Walczak zbudowała fabułę książki „Po horyzont”.

Agnieszka – główna bohaterka czuje, że stanęła w miejscu. Niepewna swoich uczuć do Wiktora, mająca dość pracy w korporacji i usiłująca znaleźć wspólny język z matką, postanawia odciąć się od wszystkiego. W tym celu wyrusza do Grecji, ale kierunek ten nie jest przypadkowy. Kobieta postanawia odnaleźć przyjaciółkę rodzicielki, z którą ta nie ma kontaktu. Nie ma pojęcia, jak ta wyprawa zmieni wszystko.

Iwona Walczak nie pozwala jej odetchnąć. Stawia na jej drodze różnych ludzi, którzy pokazują, jak można żyć inaczej i że nie ma recepty na udane życie. A to, jak się przekonamy, pisze zaskakujące scenariusze. Autorka konfrontuje ze sobą nie tylko teraźniejszość i przeszłość, ale też wyobrażenia, które hodujemy w głowie. Może warto pozwolić dojść do głosu tym, które nie są oderwane od rzeczywistości?

„Po horyzont” to książka o odkrywaniu samego siebie i pokonywaniu lęku. A ten może mieć różne natężenie, które ewoluuje, jeśli stoimy w miejscu, biernie czekając na to, co przyniesie kolejny dzień. Iwona Walczak po raz kolejny snuje mądrą narrację, która skłania do refleksji.

Iwona Walczak, „Podróż po horyzont”, Replika 2018

Układanka. Natalia Nowak-Lewandowska. Recenzja

W książce „Układanka” Natalii Nowak-Lewandowskiej każdy ma swoje demony, ale nie wszyscy potrafią je oswoić. Kto naprawdę jest mordercą?

Książka UkładankaWśród polskich pisarek pojawił się wyraźny trend na książki, którym można przypiąć łatkę kryminału obyczajowego. W tę stronę skręciła też eksperymentalnie Natalia Nowak-Lewandowska i ryzyko to opłaciło się jej. „Układanka” to godny przedstawiciel gatunku. A także dowód, że kreatywność literacka autorki dopiero eksploduje. Teraz dostajemy tylko mały przedsmak.

Kiedy przypadkowy spacerowicz znajduje w lesie ludzkie kości, burzy spokój. Szczególnie, że to tylko fragmenty. Czyje? Kto mógł popełnić tak okrutną zbrodnię? Pytania się mnożą, a odpowiedzi brak. I początkowo nic nie wskazuje na to, że ta historia potoczy się takim zaskakującym torem. Tymczasem dzieje się. Natalia Nowak-Lewandowska nie daje oddechu i zabiera czytelnika w sensownie zapętloną podróż. Podrzuca jakieś tropy, jednocześnie poddając w wątpliwość ich wiarygodność. „Układankę” czyta się ze znakiem zapytania w głowie – kto zabił?

Próbuje się tego dowiedzieć nie tylko policja, ale też dziennikarka Julianna Różańska. Ta bohaterka to też odpowiedź na kolejny trend w literaturze. Przybywa ostatnio kobiecych postaci pracujących w mediach, które swoją charyzmą i brakiem pokory próbują dotrzeć do prawdy szybciej niż cała reszta, ryzykując przy tym wiele. Podobnie jest tutaj. Na szczęście, autorka wykreowała ją wiarygodnie. Kobieta wiedziona niezdrową ciekawością nadaje narracji mocne, emocjonujące tempo.

Poza warstwą kryminalną Natalia Nowak-Lewandowska stworzyła intrygującą część obyczajową. Kipi tutaj od problemów, z którymi boryka się nie tylko główna bohaterka, ale też jej brat policjant. A właściwie jego rodzina. Każdy ma tu swoje demony, ale nie wszyscy potrafią je oswoić. Niektórym wymykają się spod kontroli, choć próbują się dobrze maskować. Ta sieć wzajemnych zależności wcale nie jest oderwana od motywu zbrodni. Wszystko zgrabnie się łączy, przeplata, każe snuć domysły, by w efekcie usatysfakcjonować czytelnika. A do tego rozpalić apetyt na więcej, na całą serię „Teoria gier”. Zapowiada się wybornie.

Natalia Nowak-Lewandowska, „Układanka”, Replika 2018

Zobacz inne książki Natalii Nowak-Lewandowskiej:

„Pozorność”
„Głód miłości”

%d blogerów lubi to: