Author Archives: katarzynastec

Psie sucharki – Maria Apoleika. Recenzja

„Psie sucharki” to niebanalna, okraszona humorem i ironią wiwisekcja życia z psem. Behawioryzm w lekkim wydaniu w pakiecie z ilustracjami obrazującymi kwintesencję codziennej relacji człowiek-pies. Z psem u boku życie jest nie tylko barwniejsze, ale też o wiele bardziej szczęśliwe.

Taka książka może powstać tylko z miłości do psa i wnikliwej obserwacji jego codziennych zachowań. Oh, gdyby każdy z naszych czworonożnych przyjaciół mógł przemówić ludzkim głosem, jak nic powiedziałby, co go raduje, co smuci, a co boli. A tak, po zachowaniu psa, możemy jedynie przypuszczać, co też dzieje się w jego głowie. Maria Apoleika ubrała te przypuszczenia w słowa i obrazy i to jak genialnie! Każdy, kto zna jej profil Psie sucharki na Facebooku, doskonale zdawał sobie sprawę, że książka była tylko kwestią czasu i autorka za moment pójdzie krok dalej. I to był strzał w dziesiątkę.

Książka w takiej formie to lustrzane odbicie psich wybryków i zwyczajów, z którymi ma się do czynienia na co dzień. Bez względu na to, czy nasz pupil waży tylko kilka kilogramów czy jest okazałym psiskiem, manipuluje nami w identyczny sposób i kocha nas równie mocno. Któż z nas nie zna tego błagalnego spojrzenia, gdy na stole smakowite kąski? I tej rozpaczy w oczach, gdy musimy wyjść gdziekolwiek? I tego szalonego, nieokiełznanego tańca radości, gdy wracamy? Wiele by wymieniać i wiele można by dołożyć do tej publikacji przykładów ze swojego życia..

Książka „Psie sucharki” Marii Apoleiki to must have każdego, kto ma psa i darzy go miłością absolutną.

Maria Apoleika, „Psie sucharki”, Znak 2019

Zbiór opowiadań „Balladyna”. Recenzja

Czołówka polskich autorów kryminałów w starciu z archetypem Balladyny udowodniła, że postać ta ma wiele twarzy, a jej wyrachowanie prowadzi do zguby. Każde opowiadanie pokazuje, jak bardzo łatwo można stać się taką kobietą, jeśli pojawi się właściwy katalizator.

W książce „Balladyna” przemoc psychiczna i fizyczna są dominantą, choć w zależności od kreatywności autora, czasem jest to klasyczne brudzenie sobie rąk, a czasem załatwianie sprawy w białych rękawiczkach. Jedynie motywacja pozostaje ta sama – niepohamowana żądza bycia lepszą, zawiść i władza. Krótko mówiąc, współczesna Balladyna to zimna suka jest. I nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć cel. I nie ma z tyłu głowy, że przyjdzie moment, gdy może przeholować, a wtedy sama na siebie sprowadzi nieszczęście.

Muszę przyznać, że pomysł na taki zbiór takich opowiadań kryminalnych to strzał w dziesiątkę. Kreatywność, a momentami nieokiełznana fantazja poszczególnych autorów mają tutaj niezłe ujście. A nie było to łatwe zadanie, bo jak wiadomo o wiele trudniej napisać krótką historię niż dłuższą fabułę, nie tracąc przy tym jej najważniejszych cech. Tutaj to się udało, choć poziom opowieści jest różny. Jako zbiór opowiadań „Balladyna” broni się sama, ale jako pojedyncze opowieści można sobie je podzielić na lepsze i gorsze. Każdy z autorów napisał je w swoim już dobrze znanym stylu na tyle charakterystycznym, że nawet gdyby przyszło je czytać, nie wiedząc, kto za nimi stoi, można by strzelać w ciemno, ale trafnie.

Największym walorem tych opowiadań jest różny pomysł na wcielenia Balladyny. Mamy więc siostrzane relacje w nowej formule, ale też gangsterskie, a nawet kosmiczne, w których zło ma dość intrygujące oblicze. Żadna z kobiet grających główne role nie ma wyrzutów sumienia i próbuje osiągnąć swój cel w najbardziej perfidny sposób, wodząc za nos (a czasem też na pokuszenie) kogo się da. A wszystko to podane w mocnej, kryminalnej oprawie. Dla fanów gatunku to pozycja idealna.

Zbiór opowiadań „Balladyna”, Wydawnictwo Filia 2019

Szeptacz – Alex North. Recenzja

„Szeptacz” Alexa Northa to dobry thriller, ale nie wybitny, jak szumnie głosiły wieści marketingowe. Jest mroczny klimat, zagadkowe porwanie i morderstwo, tajemnicza przeszłość i niezły psychologizm postaci, ale to nie są zalety, które wywindowałoby ten tytuł do miana thrillera roku. Zabrakło mi innowacyjnego żonglowania fabułą. Czegoś, co wprawiłoby w totalne osłupienie i zostawiło z poczuciem, że tego jeszcze nie było.

Na dzień dobry autor zabiera nas w sam środek kulejących relacji między Tomem i Jake’a. Mamy więc aspołeczne, ale bardzo inteligentne dziecko i ojca, któremu trudno do niego dotrzeć, bo sam boryka się z traumą po śmierci żony. Zmiana miejsca zamieszkania wydaje się więc być dobrym pomysłem na odcięcie się od złych emocji i nowy początek. Miasteczko Featherbank okazuje się jednak mało spokojne, a nasi bohaterowie trafiają w sam środek tutejszej afery związanej z porwaniami dzieci. Czy Tom powinien się bać o syna? Wśród lokalnej społeczności jak bumerang powracają bowiem wspomnienia dotyczącego owianego legendą Szeptacza – mordercy dzieci, który 20 lat wcześniej działał w podobny sposób. Czy możliwe, że powrócił?

Atmosfera gęstnieje, akcja posuwa się do przodu i wciąga, ale cały czas jest poczucie, że wszystko dzieje się dość przewidywalnie. Fabuła „Szeptacza” trzyma w umiarkowanym napięciu, które momentami niestety puszcza na rzecz po prostu nudy. I tak od początku do końca. Czasem zanosi się już na to, że Alex North zaserwuje nagły zwrot i wprawi w totalne osłupienie, ale to zaledwie próba fabularnej eksplozji. Wszystko bowiem toczy się schematami charakterystycznymi dla gatunku, jakim jest thriller.

W efekcie okazuje się nawet, że finał „Szeptacza” też jest mało zaskakujący. Sam motyw szeptającego mordercy był ciekawy, ale Alex North nie dał nic więcej od siebie, dzięki czemu uplasowałby się w czołówce autorów thrillerów. A szkoda.

Alex North, „Szeptacz”, Muza SA 2019

PS Kocham Cię na zawsze – Cecelia Ahern. Recenzja

Książka „PS Kocham Cię na zawsze” Cecelii Ahern wzrusza i bawi w równych proporcjach. Jest mniej ckliwa od „PS Kocham Cię”, za to świetnie ukazuje oswajanie śmierci z różnej perspektywy. W momencie, gdy ta zbliża się nieuchronnie i nie można już nic zrobić oraz po stracie, gdy codzienność musi płynąć, choć już nigdy nie będzie taka sama.

Tym razem zastajemy Holly, główną bohaterkę w takim momencie życia, w którym wszystko zdaje się już wracać na prostą drogę po śmierci Gerry’ego. Minęło siedem lat i kobieta próbuje ułożyć sobie żyć z kimś innym. Mąż wciąż żyje w jej wspomnieniach i to naturalne, ale kobieta pogodziła się już ze stratą. Za namową siostry bierze udział w podcaście i opowiada romantyczną historię listów, które Gerry zostawił jej po śmierci. Nawet się nie spodziewa, jak to publiczne wyznanie namiesza w jej życiu. Okazuje się bowiem inspiracją dla grupy nieuleczalnie chorych osób, które chcą zostawić po sobie jakiś ślad dla bliskich, nie zginąć w ich pamięci. Zakładają klub „PS Kocham Cię”, a Holly mimo wielu oporów, zostaje ich mentorką.

I wtedy cała historia nabiera tempa, a do Holly siłą rzeczy i z siłą huraganu wracają wspomnienia. Czy wciąż mogą wpływać na jej decyzje i uczucia? Kobieta chcąc pomóc innym, musi zmierzyć się z własnymi emocjami, które ją zaskakują. W ten sposób autorka pokazuje, że uśpione uczucia zarówno pozytywne jak i negatywne mogą ożyć z gigantyczną mocą. Holly angażuje się w pomoc klubowi coraz bardziej, widząc, że daje to poszczególnym osobom odrobinę radości i poczucie, że nie zostaną natychmiast zapomniane, gdy umrą. A śmierć zagląda w ich oczy.

Cecelia Ahern serwuje nam nie tylko lekcję oswajania śmierci, ale też nadziei, radzenia sobie ze stratą i dojrzewania. Niektórzy robią to w trybie przyspieszonym, inni (jak Holly) odkrywają, że ostatnie lata ich zmieniły i teraz patrzą na pewne zdarzenie zupełnie inaczej. Co w nich dostrzegają? Przekonajcie się koniecznie.

Podczas lektury książki „PS Kocham Cię na zawsze” trudno zachować emocjonalną obojętność. Raz w oczach pojawiają się łzy, raz na ustach błądzi uśmiech. Im bardziej doświadczyliśmy straty bliskiej osoby, zwłaszcza niedawno, tym więcej wzruszeń dostarczy nam ta historia. Cecelia Ahern wie, jak chwycić czytelnika za serce i sprawić, by przeżywał opowieść, którą snuje, a nie tylko biernie przyglądał się losom poszczególnych bohaterów.

Cecelia Ahern, „PS Kocham Cię na zawsze”, Wydawnictwo Akurat 2019

Naprawdę jaki jesteś. Agnieszka Walczak-Chojecka. Recenzja

„Naprawdę jaki jesteś” to najlepsza książka Agnieszki Walczak-Chojeckiej. Niezwykle mądre studium transseksualizmu osadzone w latach 30. XX wieku. W czasach, gdy tematy tabu były katalizatorem wrogości na wielką skalę. Czy dzisiaj możemy powiedzieć, że coś się zmieniło? Że więcej w nas tolerancji niż nieuzasadnionej niechęci?

Herman nie ma lekko w życiu. Wrażliwość musi skrywać pod maską buntu i agresji, bo tak jak ojciec jest falangistą. Krótko mówiąc, zwalcza wszelkie odchylenia od normy, które zanieczyszczają społeczeństwo. Z jednej strony można powiedzieć, że takie to czasy, gdy trzeba było się dostosowywać do pewnych roli, by godnie żyć. Z drugiej zaś cała ta sytuacja jest absurdalna, bo mężczyzna ma za zadanie zniszczyć tych, z którymi się utożsamia. Czuje, że pociąga go to, co nie powinno. Że radość jako mężczyźnie z krwi i kości sprawiają mu rzeczy, które zwykle cieszą kobiety. Zdaje sobie sprawę, że dochodzi do ściany i tak naprawdę nie wie, kim jest. W dodatku żyje w czasach, gdy wiedza na temat transseksualistów jest właściwie żadna, a ta na temat homoseksualizmu raczkuje, zakrawając momentami na żart i to bardzo gorzki.

Agnieszka Walczak-Chojecka miała doskonały pomysł na fabułę i zrealizowała go rzetelnie. W książce „Naprawdę jaki jesteś” na tle historii dzieje się przejmujący dramat jednostki. Herman tkwi bowiem w zawieszeniu. Owszem, próbuje szukać najpierw odpowiedzi na pytanie, kim jestem, a gdy o nią tak trudno – ratunku w różnej postaci. Wszystko to jednak w ogromnych męczarniach psychicznych. Autorka wnikliwie kreśli jego stany emocjonalne, uzmysławiając tym samym, jak wielkim codziennym wysiłkiem było dla mężczyzny życie wbrew sobie. Czy taka wewnętrzna walka może zakończyć się sukcesem?

Nie brak w książce „Naprawdę jaki jesteś” intrygujących zwrotów akcji, które wydają się być krokiem w stronę prawdy i tolerancji, ale często prowadzą do ślepego zaułka, wystawiając wiarę czytelnika w dobro ludzkich intencji na wielką próbę. I tak właściwie do samego końca. A ten okazuje się być prawdziwą bombą, którą Agnieszka Walczak-Chojecka detonuje z ogromną precyzją. Wrażliwy czytelnik nie pozostanie obojętny na to, co niesie ta historia. Jej uniwersalność w kwestii tolerancji dla innych i poczucia wewnętrznej wolności zapada nie tylko w głowę, ale też w serce.

Agnieszka Walczak-Chojecka, „Naprawdę jaki jesteś”, Edipresse Książki 2019

%d blogerów lubi to: