Category Archives: Recenzje książek

W pułapce – Magda Stachula. Recenzja

Książka „W pułapce” nie zostawia z emocjonalnym rozedrganiem. Choć Magda Stachula buduje jakiś klimat, to trudno nim przesiąknąć, bo fabuła nie zaskakuje. I to największy minus tego thrillera psychologicznego. A miało być mocno i z przytupem!

thriller W pułapceZapowiadało się obiecująco. Klara budzi się na klatce schodowej. Nie pamięta, co się stało. A jej niepokój podsyca fakt, że gdzieś uciekło jej dwa dni. Skąd ta amnezja? Kobieta próbuje rozwikłać zagadkę, ale nie jest to proste, kiedy w głowie absolutna luka. Autorka wprowadza też drugą narratorkę – mieszkającą w Berlinie Lisę. Intryguje to, że przeżyła podobną sytuację. Czy coś łączy obie sprawy? W pakiecie dostajemy jeszcze porwanie w wersji tu i teraz z trzecią kobietą.

Magda Stachula sprawnie buduje atmosferę strachu. A ten jest tu bez wątpienia symptomem stresu pourazowego. Do tego ciągła niepewność, próba odkrycia prawdy i ułożenia sobie życia po dziwnym porwaniu. Wszystko to wydaje się stanowić klarowną całość, ale im bliżej końca książki „W pułapce”, tym moje poczucie braku mocnego akcentu stawało się coraz silniejsze. Niby fabuła brnęła ku finałowi, ale jakoś tak niemrawo. Zabrakło  czegoś, dzięki czemu można by zamknąć książkę z poczuciem satysfakcji. Mam wrażenie, że autorka zbyt powierzchownie potraktowała ukazanie poszczególnych perspektyw.

Od thrillera psychologicznego oczekuję, że obnaży do cna jakieś mechanizmy ludzkiego działania i będzie stanowił mroczną wiwisekcję zakamarków myśli oprawcy lub ofiary. Tutaj jest to śladowe. Rokowało i zgasło. Szczątkowy psychologizm postaci nie pozwolił wejść w skórę bohaterów, co znacznie obniżyło ładunek emocjonalny, jaki miała nieść książka „W pułapce”. Magda Stachula skoncentrowała się na roli ofiar, spychając na boczny tor porywacza. Tymczasem ta postać szalenie intryguje! Szkoda, że autorka nie pokazała tej osobowości bardziej wnikliwie, bo mogłoby to znacznie podkręcić narrację.

Fani gatunku mogą być rozczarowani.

Magda Stachula, „W pułapce”, Znak literanova 2018

Reklamy

Wszystkie pory uczuć. Lato – Magdalena Majcher. Recenzja

Wyczekiwana ciąża pełna euforii, a potem gigantyczna niechęć do własnego dziecka i zapadanie się w otchłani depresji poporodowej. To mocny motyw przewodni książki „Wszystkie pory uczuć. Lato” Magdaleny Majcher.

Książka Wszystkie pory uczuć latoAutorka nie spoczywa na laurach, czego efektem jest ostatnia część cyklu, który kupił serca czytelniczek mądrą, dojrzałą i rzetelną wiwisekcją roli kobiety w różnej formie. Tym razem na pierwszy plan znów wysuwa się macierzyństwo, ale w całkiem innym kontekście i bez grama lukru. Magdalena Majcher odważnie sięga po temat tabu (wciąż!). Depresja poporodowa często traktowana jako fanaberia młodej matki i próba ucieczki od odpowiedzialności za dziecko tutaj zyskała prawdziwe oblicze. Szczere i dramatyczne.

Joanna – główna bohaterka książki „Wszystkie pory uczuć. Lato” nie może uwierzyć we własne szczęście, kiedy okazuje się, że ciąża stała się radosnym faktem, a nie tylko pobożnym życzeniem kobiety, której coraz głośniej tyka zegar biologiczny. Im bliżej porodu, tym jej nastrój jakoś spada. Okazuje się bowiem, że w tym stanie nie da się niczego dokładnie zaplanować. A to frustruje coraz bardziej. Zamiast pozytywnych endorfin, do głosu dochodzą czarne myśli, a wraz z pojawieniem się dziecka – gigantyczne rozczarowanie. Czy Joanna obudzi w sobie instynkt macierzyński? Co musi się stać, by pokochała dziecko? I czy to w ogóle możliwe?

Autorka wnikliwie kreśli postępujący mechanizm choroby, jaką niewątpliwie jest depresja poporodowa. Daje ona sygnały dość wcześnie, ale jakże ją łatwo ją zlekceważyć, zrzucając zły nastrój na zmęczenie, które przy niemowlaku jest normą. Magdalena Majcher poprzez postać głównej bohaterki pokazuje, jak cienka jest granica między próbą przyzwyczajenia się do nowego człowieka w domu, którym trzeba się zająć a popadnięciem w obezwładniającą niemoc. Jeśli bliscy nie zareagują w porę, od dramatu może dzielić tylko krok.

Po raz kolejny Magdalena Majcher porusza temat ważny społecznie, portretując jedną z kobiecych ról we wnikliwy sposób. Nie ma tu miejsca na epatowanie nachalną radością, która często dosłownie wylewa się z kartek powieści obyczajowych. Tutaj jest miejsce tylko na prawdę i takie odcienie życia, które się spycha na boczny tor. Tymczasem ta autorka uczyniła z nich wyznacznik swojej twórczości. I oby tak dalej.

Magdalena Majcher, „Wszystkie pory uczuć. Lato”, Pascal 2018

Zobacz również:

„Wszystkie pory uczuć. Jesień”

„Wszystkie pory uczuć. Zima”

„Wszystkie pory uczuć. Wiosna”

Droga do marzeń – Krystyna Mirek. Recenzja

Droga do marzeń zawsze pełna jest kolein i to nie tylko emocjonalnych, a ich pokonanie wymaga nie tyle odwagi, co samodzielności. Tylko to daje satysfakcję, kiedy marzenia staną się wreszcie realne.

Książka Droga do marzeńKsiążka „Droga do marzeń” Krystyny Mirek to wulkan emocji i misterna plątanina ludzkich losów, które zaplątane na mocne supły, bardzo trudno rozwiązać. Autorka uwikłała swoich bohaterów w taką historię, o której strach pomyśleć, że mogłaby mieć miejsce naprawdę, choć to wielce prawdopodobne.

Macierzyństwo tutaj ukazane jest dosyć skomplikowane. Chciane i utracone, nierealne i choć spełnione, to nie pod względem uczuciowym. Wraz z każdą stroną zostajemy coraz bardziej wplątani w życie dwóch rodzin, których losy są mocno splecione. Trochę szkoda, że ten aspekt jest mocno przewidywalny, przez co książkę pochłania się z o wiele mniejszą zachłannością, ale w ogólnym odczuciu można przymknąć na to oko, skupiając się na randze przedstawionych problemów.

Krystyna Mirek świetnie ukazuje bowiem życiowe tąpnięcia, które stają się zaprzepaszczeniem czegoś, co było, ale też niebywałą szansą na nowy początek. Komfort psychiczny stoi tu na równi z kompletnym bałaganem w głowie i sercu. I dotyka wszystkich bohaterów bez wyjątku. Zblazowaną Konstancję i jej rodziców skrywających bolesną tajemnicę, a także Annę i Pawła, których małżeństwo i rodzina zostają wystawione na ciężką próbę.

Funkcjonowanie samej rodziny jest zresztą mocno wyeksponowane i okazuje się, że trudno jednoznacznie ją zdefiniować. Książka „Droga do marzeń” z jednej strony pokazuje pozornie szczęśliwe, pełne ciepła relacje, ale naznaczone kłamstwem. Z drugiej zaś mamy obraz rodziny, w której pieniądze wypaczyły wszelkie uczucia, a dopiero ich utrata skłania do refleksji. I tu też kłamstwo gra pierwsze skrzypce.

Przeszłość łączy się tutaj z teraźniejszością i to dla większości bohaterów w dość bolesny sposób, co owocuje nie tylko niepewnym jutrem, ale i całą przyszłością. Książka „Droga do marzeń” Krystyny Mirek to także świetna lekcja pokory obrazująca przewrotność i okrucieństwo losu. Czasem trzeba coś przedefiniować i zrzucić klapki z oczu, by odnaleźć swoją drogę do marzeń. Tylko tyle i aż tyle.

Krystyna Mirek, „Droga do marzeń”, wyd. II, Wydawnictwo Filia 2018

Kopia doskonała – Małgorzata Rogala. Recenzja

„Kopia doskonała” Małgorzaty Rogali to świetny detektywistyczny kryminał, w którym dominantą nie jest zbrodnia i śledztwo wokół niej, ale zuchwała kradzież cennego obrazu.

Kopia doskonała Małgorzata RogalaMałgorzata Rogala prowadzi wartką narrację, którą napędzają dwie postacie kobiece – Celina (detektyw amator) i Dominika („wrobiona” w kradzież). I choć śledzimy je zarówno w osobnych wątkach, jak i wspólnym, to wszystko ma tu logiczny sens. Jedna zmaga się z demonami przeszłości i potrzebuje silnego bodźca, by znów zacząć normalnie żyć. Druga ucieka, choć ma czyste sumienie i nic wspólnego z głośną kradzieżą. Mogą sobie pomóc, ale zanim do tego dojdzie, obie muszą wykazać się nie lada odwagą. W całej tej kryminalnej aferze mocną pozycję mają bowiem też mężczyźni. Nie tylko potrafią nieźle kombinować, ale też mieszać szyki kobietom.

Walory tej książki znacznie podnosi akcja osadzona w większości w malowniczej Francji. Autorka z ogromną plastycznością kreśli poszczególne opisy miejsc, tym samym buduje niezwykły klimat. Jeśli dorzucimy do tego misternie skonstruowane, charyzmatyczne postaci, to nie ma opcji, żeby „Kopia doskonała” okazała się literacką wydmuszką.

Sporo tu zdarzeń i niespodziewanych zwrotów akcji dynamizujących fabułę. A próba schwytania przestępcy i dojścia do prawdy to seria trzymających w napięciu, ale podszytych humorem działań. Gagi sytuacyjne nie oznaczają jednak, że mamy do czynienia z błahym kryminałem. Małgorzata Rogala rozbija konwencję gatunku i udowadnia, że taka forma powieści daje pole manewru do literackich eksperymentów. I w przypadku „Kopii doskonałej” jest to zabieg niezwykle udany. Chciałoby się więcej.

Małgorzata Rogala, „Kopia doskonała”, Czwarta Strona 2018

Nowakowie. Kruchy fundament – Barbara Sęk. Recenzja

Czy dom to miejsce, w którym lokuje się rzeczy czy uczucia? Dokąd może doprowadzić budowana latami spirala kłamstwa? „Nowakowie. Kruchy fundament” Barbary Sęk to dramat rozpisany na kilka głosów, z których każdy ociera się o krzyk.

Choć autorka za motyw przewodni obrała temat stary jak świat, bo jak inaczej traktować motyw zdrady, to udało się jej stworzyć wielowątkową emocjonalną opowieść, w której śledzimy zarówno przyczyny takiej sytuacji, jak też konsekwencje. A te mają naprawdę ogromną skalę!

Krzysztof i Małgorzata – małżeństwo z 20-letniem stażem i domem wypełnionym czwórką dzieci. Sielanka? Tylko pozornie. W rzeczywistości to fikcja i kłębowisko emocji, które coraz usilniej domagają się ujścia. Kto tu naprawdę ma więcej za uszami? Mąż, który od lat prowadzi drugie życie? A może żona, która stara się utrzymać związek w ryzach i ma do tego misternie opracowaną taktykę? Barbara Sęk kreśli mocne, niejednoznaczne portrety tych postaci. Nie są one monochromatyczne, a w związku z tym nie da się ustawić murem za jedną z nich. Każdy budzi moralne wątpliwości. Narastają one w momencie, kiedy jako czytelnik podejmiemy próby rozwikłania tej emocjonalnej, wyniszczającej gry, jaką prowadzi para.

Choć akcja fabuły książki „Nowakowie. Kruchy fundament” zamyka się w kilku dniach, to autorka pokierowała nią tak, by storpedowała czytelnika w odpowiednich momentach. Na taki stan wpływa intensyfikacja napięcia między głównymi bohaterami oraz mętlik w głowie i sercu każdego z nich z osobna. Wszystko to pokazuje, że nie da się uciąć długiego związku ot tak, bez poczucia winy. Nawet, jeśli szczęście i miłość czekają za całkiem innym progiem.

Mocnym wątkiem u Barbary Sęk jest także rozpad rodziny, która z dnia na dzień kruszeje, a jej fundamenty walą się w takim tempie, że trudno wyobrazić sobie cokolwiek nowego na tych zgliszczach. To, co czują dorośli to jedno, ale to co dzieje się dziećmi, to dopiero kaliber!

A do tego wszystkiego jeszcze autorka przez całą narrację konsekwentnie dorzuca uczucia kochanki Krzysztofa. I jej też nie da się ocenić jednoznacznie. Momentami budzi nawet gigantyczne pokłady współczucia, że z miłości uwikłała się w poligamiczny związek.

Czyje i jakie uczucia zwyciężą? Nic tu nie jest proste. Także finał. Szczególnie, że „Nowakowie. Kruchy fundament” to pierwszy tom serii Barbary Sęk. Muszę przyznać, że autorka narzuciła sobie duże wyzwanie. Bo jeśli piszę się taką historią, to trzeba mieć na uwadze, że apetyt czytelniczy na kolejną część będzie o wiele większy. Oby został sowicie zaspokojony.

Barbara Sęk, „Nowakowie. Kruchy fundament”, W.A.B.

%d blogerów lubi to: