Category Archives: Recenzje książek

Obca w świecie singli – Krystyna Mirek. Recenzja

Czy rozpad dwóch związków może przynieść coś dobrego dla wszystkich? W książce Krystyna Mirek „Obca w świecie singli” wydaje się to być pewnikiem, ale zanim się o tym przekonamy, przyjdzie nam wsiąknąć w zapętloną codzienność bohaterów. Muszą się oni zmierzyć z licznymi kłodami, które rzuca im pod nogi nie tyle los, co drugi człowiek.

Książka Obca w świecie singliJakub i Karolina nie znają się, dopóki różne życiowe perturbacje nie połączą ich dróg. Poranieni przez bliskie osoby zamknęli serca i skupili się na walce o przetrwanie zawodowe. Czy mogą sobie wzajemnie pomóc? Jedno do drugiego wyciąga pomocną dłoń. Muszą tylko znaleźć w sobie odrobinę odwagi, by przekonać się, że szczęścia można szukać też w innym miejscu niż do tej pory. I przede wszystkim z kimś innym.

W książce „Obca w świecie singli” dominuje motyw nagłej samotności przeplata się z motywem zaufania. Okazuje się, że aby stanąć na nogi i zmierzyć się nie tylko z plątaniną uczuć, ale też szarą codziennością, trzeba przede wszystkim zaufać sobie samemu. A samotność? No cóż – może obudzić uśpione dotąd pokłady odwagi. Podobnie jak i inne książki Krystyny Mirek, tak i ta ma pozytywny wydźwięk.

Jedyne, co mnie jakoś uwiera w przypadku „Obcej w świecie singli” to jej opakowanie. Tytuł i okładka nie korespondują z fabułą. Sugerują, że czeka na nas historia o wielkomiejskim i być może hulaszczym życiu singli z odzysku, (nieco stereotypowo). Gdyby nie to, że doskonale znam twórczość autorki i lektura kolejnej opowieści spod jej pióra była naturalną koleją rzeczy, to nie skusiłabym się na tak podaną książkę. Być może taka okładka miała wywołać efekt świeżości, ale po co zmieniać to co dobre i z ugruntowaną pozycją?

Krystyna Mirek, „Obca w świecie singli”, Edipresse 2018

Reklamy

Pokój służącej – Fiona Mitchell. Recenzja

Gdzie są granice upodlenia człowieka i czy w ogóle są? Czy pieniądze dają prawo do bycia lepszym? „Pokój służącej” to gorzka opowieść o życiu, które jest tylko atrapą tego, które chciałoby się mieć.

Książka Pokój służącejDo jakich działań może popchnąć nadzieja? To pytanie pojawia się w głowie podczas lektury debiutanckiej książki Fiony Mitchell. Za główny motyw fabuły autorka obrała pewien rodzaj współczesnego niewolnictwa, bo taki wniosek nasuwa się, patrząc na los Tali i Dolly – dwóch sióstr pochodzących z Filipin, które pełnią rolę służących w domach brytyjskich imigrantów. Ich żywot to wieczna poniewierka w imię lepszej przyszłości dla najbliższych. Czy warto? W ich przypadku inne rozwiązania wydają się być niemożliwe.

Autorka prowadzi narrację dwutorowo, daje dojść do głosu obu kobietom z osobna, kreśląc tym samym ich portrety i obnażając codzienność. A tej daleko nie tylko do bezpiecznej, ale też spokojnej. Fiona Mitchell pokazuje ich realny żywot – pracę, która jest niedoceniana, brak prawa do jakiejkolwiek prywatności. Najbardziej uderzające są jednak warunki mieszkania. W domach bogatych pracodawców mają wydzielone klitki bez okien, w których muszą egzystować. Na szacunek zasługuje to, jak godnie znoszą swój los, bo to szansa dla ich rodzin, ale w środku kipią od skrajnych emocji.

Nie dziwi więc, że kiedy w Internecie huczy od newsów z bloga Vandy szkalującego ich pracę i dyktującego zasady traktowania służących, Tala postanawia uruchomić konkurencyjnego, by powiedzieć jak to wygląda naprawdę. Choć robi to anonimowo, z minimalną znajomością obsługi komputera, jej głos wywołuje burzę. Czy to coś zmieni? Czy walka o prawo do godności i zwykłego ludzkiego szacunku przyniesie zwycięstwo?

Choć historia, którą serwuje Fiona Mitchell, jest smutna, autorka prowadzi narrację tak, że nie brak tu również pewnej dawki humoru. Nie jest to jednak komizm sytuacyjny. Wszystko wynika za to z kreacji głównych bohaterek – tego, kim są i jak próbują oswoić codzienność, by przetrwać także emocjonalnie.

 „Pokój służącej” mocno pokazuje dualizm współczesnego świata. Z jednej strony bogactwo pozwalające czuć się lepszym, z drugiej bieda będąca swoistym katalizatorem buntu oraz skłaniająca do dramatycznych decyzji, ucząca pokory i hartu nie tylko ciała, ale też ducha. Autorka snuje opowieść mocno inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami. Ta historia niebywale zapada w pamięć.

Fiona Mitchell, „Pokój służącej”, Wydawnictwo Literackie

Kołysanka – Bartłomiej Piotrowski. Recenzja

„Kołysanka” Bartłomieja Piotrowskiego to nowy głos wśród autorów thrillerów. Dobry pomysł idzie tu w parze z konsekwentnie prowadzonymi wątkami, które mogą budzić mieszane uczucia. Kim jest tajemniczy Pan Kołysanka, który morduje dzieci? Co popycha go do zbrodni? Czy prawda okaże się dla czytelnika absolutnym zaskoczeniem?

Kołysanka Bartłomiej PiotrowskiNa dobry początek dostajemy świeżą sprawę – zaginięcie 6-letniej Zuzi. Oficjalne dochodzenie nie jest tu jednak motywem przewodnim. Autor popuszcza mocno cugle swojej wyobraźni i schwytaniem mordercy obarcza Gaję – ciotkę dziewczynki. Jako kompana w realizacji dość makabrycznego planu podsuwa jej hardego Oskara Krula. Wojskowe doświadczenie obojga wprowadza ich amatorskie śledztwo na drogę, na której nie obowiązują żadne hamulce moralne i … fizyczne. Przemoc w ich wykonaniu potrafi być naprawdę okrutna. Czy coś jest ich w stanie powstrzymać przed wytropieniem Pana Kołysanki i wymierzeniem sprawiedliwości na własną rękę?

Autor kreuje atmosferę mikropsychozy, która się nasila. Sporo tu też turbulencji fabularnych i gry na czytelniczych emocjach. W pewnym momencie narracja zmierza do finiszu (choć jeszcze kawałek książki przed nami), ale to zabieg celowy. Kiedy wszystko wydaje się już teoretycznie na tacy, Bartłomiej Piotrowski skręca w inną literacką uliczkę i nic już nie jest takie oczywiste, jak się wydawało.

Brawura w doborze tematów i motywów to cecha charakterystyczna „Kołysanki”. Im dalej w lekturę, tym szybciej przekonamy się, że autorowi nie brak odwagi, co skutkuje dynamiczną narracją. Momentami nawet pędzi ona zbyt szybko, a niektóre wątki proszą o chwilowe uspokojenie. Jeśli jednak celem Bartłomieja Piotrowskiego była kondensacja treści, to zrealizował go przepisowo.

Nie da się jednak ukryć, że tak jak w przypadku większości debiutów, tak i tu pojawia się kilka potknięć, które szczególnie w gatunku literackim, jakim jest thriller, mogą wzbudzić częściowe rozczarowanie. Mam poczucie, że główny wątek mógł być bardziej dopieszczony pod kątem psychologizmu postaci, które trochę tracą w zderzeniu z wątkami pobocznymi. Trochę drażnić może też osobliwy mix tychże wątków. No i epilog. W takiej wersji dla mnie kompletnie niepotrzebny. Zważywszy jednak na to, że to pierwsza książka Bartłomieja Piotrowskiego, którego zarówno pióro, jak i kreatywność rokują, pozostaje jedynie wybaczyć te kilka niedociągnięć fabularnych. Jeśli autor weźmie je sobie do serca, kolejna opowieść może być totalnym majstersztykiem.

Bartłomiej Piotrowski, „Kołysanka”, Editio Black 2018

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać – Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska. Recenzja

Kto odważy się wreszcie kochać, a komu miłość przejdzie obok nosa? W drugim tomie „Ogrodu Zuzanny” Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska fundują bohaterom istny emocjonalny galimatias. To lekka, momentami dość komiczna narracja, której siłą jest ogromna naturalność.

Ogród Zuzanny Tom 2Każdy, kto poznał poszczególne postacie w pierwszej części, wie, że szybko stają się szalenie bliscy niczym sąsiedzi za ogrodzeniem. Takie odczucia szybko mnie sparaliżowały również teraz, bo sielskie życie to moja codzienność. A autorki zadbały o to, by klimat tej opowieści był spójny od początku do końca. I to jest niepodważalny walor. Stanowi on jednak tylko pewną oprawę całego pomysłu fabularnego. Ten zaś w tomie „Odważ się kochać” przybrał intrygującą formę, bo Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska wprowadziły do niego element sensacyjny i zrobiły to w świetnym stylu.

Przyjaźń głównych bohaterek kwitnie, ale tym razem autorki dają bardziej dojść do głosu Kazi i Wioli niż Zuzannie, dzięki czemu fabuła zyskuje energetyczny zastrzyk. Obie bowiem muszą skonfrontować się z tym, co podtyka im los i odrobić lekcje. Każda z osobna. Pod znakiem zapytania staje nie tylko wymarzona księgarnia Kazi, ale też jej uczucia do męża. Z kolei Wiola traci już nadzieję, że się zakocha. Co musi się stać, by ich życie wskoczyło na nowe, lepsze tory? Gwarantuję, że emocji tu co niemiara. Nuda nie jest możliwa, gdy w pakiecie dostajemy jeszcze macierzyńskie perypetie rodziny Kozaków, tajemnicze morderstwo i ekologa, który prawdopodobnie poznaje kobietę swojego życia. Sporo tu komizmu sytuacyjnego, drobnych okruchów szczęścia i prób poradzenia sobie z tym, co gra w sercu, a co rozum stara się utemperować.

O ile w pierwszym tomie „Ogrodu Zuzanny” fabuła oscylowała wokół tego, że prawdziwa miłość zostaje w sercach na zawsze, o tyle w drugiej części na pierwszym planie jest odwaga do tego, by kochać. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska nie popychają jednak bohaterów usilnie w miłosne sidła, ale dają im prawo wyboru. Same zaś kreują fabułę znacznie odważniej niż w pierwszej części i śmielej uciekają od banału. I to należy docenić.

Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska „Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać”, W.A.B 2018

Premiera książki 1.08.2018 r.

Zobacz również:

„Ogród Zuzanny. Tom 1. Miłość zostaje na zawsze”

W promieniach szczęścia – Agata Przybyłek. Recenzja

Szczęścia można się pozbyć, ale można też zrobić na nie miejsce i doczekać się go w najmniej spodziewanym momencie życia. Szczególnie że każdy z nas ma całkiem inną definicję tego stanu. W którą stronę skierują się bohaterki najnowszej książki Agaty Przybyłek? Jedno jest pewne – żadna z nich nie będzie miała lekko.

Książka W promieniach szczęściaKiedy wydaje mi się, że w literaturze obyczajowej kalka goni kalkę, wpada mi w ręce książka taka jak „W promieniach szczęścia”, która pokazuje, że autorce jeszcze chce się intrygować czytelnika i zmuszać go do refleksji pozornie prostą historią. A ta dobrze ubrana w słowa potrafi wzbudzić sporo emocji.

Agata Przybyłek równocześnie daje dojść do głosu dwóm bohaterkom, którym przyszło prowadzić życie całkiem inne niż to, które miały w pierwszych młodzieńczych planach. Los zweryfikował je błyskawicznie i wystawił kobiety na ogromne wyzwania. Takie, od których nie ma odwrotu.

Łucja zdecydowała się na adopcję dziewczynki znalezionej w śmietniku. Justyna zmaga się z depresją, która odbiera jej radość. Czy te kobiety łączy coś jeszcze poza tym, że żyją inaczej niż marzyły? Czy dokonały słusznych wyborów? Autorka kreśli ich portrety z dużą dozą wrażliwości, pokazując, jak kręta może być droga do emocjonalnej stabilizacji. Obu funduje lekcję odpowiedzialności, której konsekwencje będą pobrzmiewały długo nie tylko w ich głowach, ale też sercach.

„W promieniach szczęścia” to tytuł dość zdradliwy, bo w narracji Agaty Przybyłek szczęście jest towarem deficytowym. Dopiero kiedy zaczyna się je dostrzegać w mikroskali, może pokazać swoją siłę. Ku refleksji.

Agata Przybyłek, „W promieniach szczęścia”, Czwarta Strona 2018

Książka pod patronatem medialnym Książki na czasie.

%d blogerów lubi to: