Sprzeczne sygnały. Kasia Bulicz-Kasprzak. Recenzja

Jak trwoga, to do siostry… Oto kryminalno-humorystyczny galimatias, w którym tajemnicza zbrodnia staje się katalizatorem zmian w życiu bohaterów. A nie jest to wcale proste, kiedy w grę wchodzą sprzeczne sygnały. Taką historię serwuje Kasia Bulicz-Kasprzak.

Książka sprzeczne sygnałyMotyw bliźniaczek i skutków ich zamiany nie jest novum, ale autorka ubiera go w przyzwoitą fabułę, która bardziej wywołuje uśmiech niż przeraża. Nie klasyfikowałbym więc książki „Sprzeczne sygnały” kategorycznie jako opowieści sensacyjnej, choć wszystko kręci się wokół zbrodni.

Ludmiła i Iza nie za bardzo za sobą przepadają. Mimo że łączą je wyjątkowe więzy krwi, to nie potrafią dojść do porozumienia. Kiedy jednak jedna z nich staje oko w oko z trupem, odruch każe jej zadzwonić do siostry, a potem nic już nie ma prawa być standardowe. Kobiety zaczynają bowiem grę, która przynosi zaskakujące efekty na różnych polach. Niewinna zamiana ról powoduje, że w pewnym momencie trudno wszystko trzymać pod kontrolą. A do głosu dochodzą niekontrolowane emocje. I robi się niezły kipisz.

Kasia Bulicz-Kasprzak napisała opowieść, która porywa, ale tylko do pewnego stopnia. Autorka zapętla wątki i nie podaje niczego na tacy. Zmusza jednak do licznych przeskoków czasowych. Lubię historie, w których retrospekcja jest elementem stale podsycającym narrację, ale w książce „Sprzeczne sygnały” poczułam jej ciężkość. Podana w takiej formie i ilości sprawiła, że gubiłam momentami rytm. W tym przypadku ten zabieg literacki mnie nie przekonał.

Kasia Bulicz-Kasprzak, „Sprzeczne sygnały”, Edipresse Książki 2018

Reklamy

Pojedynek uczuć – Krystyna Mirek. Recenzja

Jak wyjść zwycięsko z walki o uczucia rodziców, rodzeństwa, dziecka, przyjaciół czy osoby najbliższej sercu? Czy wygrana zawsze się opłaci? Właśnie o tym traktuje książka „Pojedynek uczuć” Krystyny Mirek.

Książka Pojedynek uczućAutorce udało się w z pozoru banalnej historii przemycić mnóstwo realnych życiowych potyczek, z którymi musimy się zmagać na co dzień. Maja z dnia na dzień pozostaje sama z małym dzieckiem na głowie, bo szanowny tatuś stwierdza, że właściwie to on dziecka (o zgrozo!) nie chciał. Zabiera zatem manatki i zrywa całkowicie kontakt. Jakby tego było mało, kobieta w pakiecie ze złamanym sercem i potężnym rozczarowaniem zbiera jeszcze cięgi w pracy. Jej szef jest tyranem niezdolnym do dobrego słowa, a Maja w obawie przed nagłą utratą pracy, stara się jeszcze bardziej, zaniedbując tym samym synka. Taka sytuacja na dłuższą metę musi przynieść jakieś konsekwencje.

Maja staje się, bez wątpienia, uosobieniem wszystkich kobiet, które muszą zmagać się z samotnym macierzyństwem, pracą ponad siłę w obawie przed pozostaniem na bruku, która w dodatku prowadzi do bardzo trudnych decyzji. Krystyna Mirek pokazuje, do czego jest zdolna kobieta w trosce o swoje dziecko i że złamane serce kiedyś musi się znowu zakochać, choćbyśmy się przed tym broniły rękami i nogami.

„Pojedynek uczuć” to również książka o mężczyznach, tych odpowiedzialnych i tych trochę mniej. Tych przerażająco słabych i tych walczących. Tych, którzy za błędy płacą i tych, którzy po rozum do głowy przychodzą o wiele za późno.

Tak naprawdę książka „Pojedynek uczuć” uświadamia, że życie to w rzeczywistości ciągłe pasmo mniejszych i większych wojenek także (a może zwłaszcza) o uczucia. I to je właśnie toczyć najtrudniej i to one potrafią zranić najbardziej dotkliwie. Zawsze kogoś zaboli bardziej, ale zawsze też ktoś wyjdzie z takiej walki zwycięsko.

Krystyna Mirek, „Pojedynek uczuć”, Filia 2018

 

Zobacz inne książki Krystyny Mirek:

„Światło o poranku”

„Światło w Cichą noc”

„Tajemnica zamku”

Powiem Ci coś – Piotr Adamczyk. Recenzja

„Powiem Ci coś” to książka dość osobliwa narracyjnie, balansująca na granicy literackiego performance’u. Nie sposób odmówić jej tego, że wciąga. I to jak!

Książka Powiem ci cośDokąd może doprowadzić samotność mężczyznę w średnim wieku? Na manowce, szczególnie te emocjonalne. Doświadcza tego główny bohater nowej książki Piotra Adamczyka. Kiedy do jego domu wprowadza się młoda Tulinka, nadchodzi kres pustych dni, a z czasem także nocy. Poza pożądaniem pulsuje między nimi potrzeba intelektualnych rozmów, co w sumie nie dziwi, bo mamy do czynienia z pisarzem i malarką. Tym samym mocno uwypukla się również motyw kreatywności i twórczego marazmu.

Ten wątek autor chwyta jednak mocno i tworzy z niego osobną historię. Czy, książka, którą pisze główny bohater, rzeczywiście powstaje tylko w jego głowie? Gdzie tu tak naprawdę jest granica między tym co realne, a tym co podpowiada wyobraźnia? Im dalej w lekturę „Powiem Ci coś”, tym większe zapętlenie dwóch opowieści.

Ta kompilacja romansu i kryminału mogła się nie udać. Sporo tu bowiem narracyjnych przeskoków, które sprawiają, że w głowie czytelnika wciąż pali się lampka kontrolna, że oto zaraz coś tutaj pęknie. Że pojawi się niedopracowanie któregoś wątku. Tymczasem nic takiego się nie dzieje, bo Piotr Adamczyk snuje swą opowieść konsekwentnie, dając tylko złudzenie, iż coś wymyka mu się spod kontroli. Taka inteligentna zagrywka. Swoją drogą, jedna z wielu.

W książce „Powiem Ci coś” nie ma miejsca na literacki banał. To historia wielowarstwowa, naszpikowana niuansami, które w efekcie tworzą genialną całość. A miłość i pożądanie wcale nie są tutaj dominantą. Chciałoby się więcej takiej prozy.

Piotr Adamczyk, „Powiem Ci coś”, Dobra Literatura 2018

Światło o poranku – Krystyna Mirek. Recenzja

„Światło o poranku” (druga część cyklu Willa pod Kasztanem) tętni skrajnymi emocjami. Krystyna Mirek daje poszczególnym bohaterom szansę na rozprawienie się z własnymi uczuciami i kieruje ich na ścieżki prowadzące ku dojrzałości, nie tylko tej emocjonalnej. Czy dadzą sobie szansę na lepsze jutro? I czy w ogóle zechcą? Wszak to wiąże się z ryzykiem. A nie ma żadnej gwarancji, że ono się opłaci. Jest tylko to, co dyktuje serce.

Książka Światło o porankuNie łatwo jest ujrzeć światełko w tunelu, szczególnie jeśli na koncie mamy odrzucenie lub upokorzenie. Jeszcze gorzej, kiedy przytrafił nam się taki pakiet. Wtedy, żaden poranek nie napawa optymizmem. Tak dzieje się właśnie u Magdy. Po wydarzeniach z pierwszej części cyklu trudno się jej otrząsnąć. Musi to jednak zrobić i stawić czoła kolejnym dniom. Najbliżsi, którzy udzielają jej wsparcia, też mają swoje rozterki. Krystyna Mirek funduje czytelnikowi niezły galimatias, ale wszystko to jest zaplanowane z głową. Nie ma tu uchybień literackich, które postawiłyby znak zapytania nad realnością fabuły.

Każdy, kto czytał „Światło w Cichą Noc”, doskonale wie, że motywem przewodnim była tam ucieczka nie tylko przed Świętami, ale też samym sobą. W kontynuacji autorka nie zmienia nagle sposobu myślenia i oczekiwań głównych bohaterów. Nie do końca też popycha ich jednoznacznie ku dobremu. Każdy z nich dostaje tutaj indywidualną lekcję – musi nieco wycierpieć, by się otrząsnąć, porzucić niepokój i finalnie poczuć jakąś dawkę szczęścia. To ma jednak kilka twarzy. I to, co dla jednych będzie jego synonimem, dla innych nie będzie znaczyło nic.

Wszystkie dylematy Krystyna Mirek ubiera w codzienność. Nie ma tu spłyconych, stabilnych wątków. Akcja książki „Światło o poranku” dynamicznie brnie do przodu, ale nie jest to też galop zmierzający prosto do spektakularnego finału. Bo tak jak w życiu, tak i w przygodach bohaterów ich decyzje burzą spokój wewnętrzny, a przy okazji bliskich. Takie kierowanie opowieścią uwiarygadnia ją, ale u tej autorki historie zawsze wyssane są z życia, a nie z palca. To się czuje i to się ceni. I oby tak dalej.

Krystyna Mirek, „Światło o poranku”, Edipresse Książki 2018

Kredziarz – C.J. Tudor. Recenzja

Thriller, w którym mocno pobrzmiewa nostalgia? U C.J. Tudor taka literacka konfiguracja ma miejsce na kartkach „Kredziarza”. Autorka łączy dwie perspektywy czasowe, dzięki czemu zgrabnie uwypukla to, co dzieje się w głowie głównego bohatera. Jaką rolę odegrał naprawdę w historii sprzed lat, która nie daje o sobie zapomnieć? I kto tu naprawdę jest ofiarą?

Thriller KredziarzZbrodnia jest dla C.J.Tudor tylko punktem wyjścia do opowiedzenia historii, w której prawda nie ma szansy na przemilczenie, choć upływ czasu na to by wskazywał. Kiedy grupa przyjaciół z dzieciństwa, po 30 latach, dostaje tajemnicze kredowe rysunki, nie wróży to nic dobrego. Przeszłość zaczyna upominać się o swoje. A wszelkie sekrety bezczelnie pchają się na światło dziennie. Nic więc dziwnego, że Eddie czuje narastający niepokój.

C.J. Tudor krok po kroku kreuje atmosferę niepokoju. Rozgrywa akcję w dwóch perspektywach czasowych, przez co jednocześnie możemy śledzić to, co się działo, kiedy doszło do odkrycia zwłok i to co, aktualnie na fali wspomnień nasila się w głowie głównego bohatera. Czy to, co opowiada nam jako narrator jest prawdą? A może to tylko wersja historii stworzona w jego głowie? Co przemilczał jako nastolatek? I w jaki sposób zawinił?

Thriller „Kredziarz” od początku nie pędzi fabularnie na złamanie karku. Wręcz przeciwnie, można mu zarzucić pewną opieszałość. Nie ma tu porywającej intrygi, ale autorka skupia uwagę czytelnika na tym, jak ewoluuje psychika bohatera. I gdyby jeszcze w tej książce więcej było tytułowego Kredziarza, to jej ocena mogłaby być naprawdę wysoka. Osobiście zabrakło mi rozbudowania wątku tej postaci. Jeśli na nim opiera się tytuł i nota marketingowa, to aż żal, że to tylko zagrywka ze strony wydawnictwa, by rozbudzić ochotę na tę historię. Wraz z finałem okazuje się bowiem, że dominującym uczuciem wcale nie jest satysfakcja, ale niedosyt.

C.J.Tudor, „Kredziarz”, Czarna Owca 2018

%d blogerów lubi to: