Archiwa blogu

Przebudzona – Agnieszka Lis. Recenzja

Książka „Przebudzona” Agnieszki Lis to emocjonalny wulkan pełen trudnych i skrajnych emocji. Wbrew pozorom to wcale nie jest opowieść naszpikowana do granic seksem. To dramat, w którym erotyka jest tylko jedną z życiowych ścieżek w poszukiwaniu siebie. Dokąd może doprowadzić?

Spokojny początek, w którym poznajemy główną bohaterkę Lilkę, kompletnie nie zapowiada tego, z czym przyjdzie się nam zmierzyć w trakcie lektury „Przebudzonej”. Kobieta odwiedza w Londynie siostrę, z którą ma dość napięte relacje. Nie dogadują się kompletnie, a choleryczna natura Honoraty niczego nie ułatwia. Okazuje się jednak, że ta podróż za sprawą jednego wybryku seksualnego, stanie się dla Lilki wyprawą, po której nie będzie już potrafiła wrócić do poprzedniej wersji siebie. Seks z narzeczonym siostry jest dla niej niczym piętno, którego będzie się próbowała pozbyć i to dość rozpaczliwie, co będziemy śledzić do samego końca.

Jest w głównej bohaterce jakaś kompulsywność, ale też spokój. Ten dualizm staje się dla niej przekleństwem, które próbuje z siebie zmyć. I to dosłownie. Jednocześnie coś pali ją od środka i pcha do bardzo spontanicznych zachowań seksualnych. Buzuje i w Lilce, i w czytelniku, który próbuje pojąć, co też dzieje się z kobietą. A dzieje się naprawdę sporo, bo Agnieszka Lis stworzyła postać pełną emocji, szalenie perfekcyjną w tym, co robi na co dzień. Po perfekcjonizmie nie ma jednak śladu w jej życiu prywatnym. Tu jest chaos, toksyczne relacje z siostrą, mniej toksyczne z matką, nieznany ojciec, który nagle zaczyna po prostu być częścią życia i nerwica natręctw.

„Przebudzona” to nie jest książka erotyczna. To dramat, który rozgrywa się na kilku frontach emocjonalnych. Dużą rolę odgrywa tu psychika głównej bohaterki i uwierzcie, że nie wszystko da się tutaj racjonalnie wytłumaczyć. Mało tego, o wiele lepiej przyjąć tę narrację taką jaka jest, by przekonać się, że wraz z jej końcem można zostać w stanie swoistego czytelniczego szoku.

Agnieszka Lis wspięła się na wyżyny. Bez dwóch zdań, „Przebudzona” to najlepsza książka spod jej pióra. Taka, która zostawia z poczuciem totalnego rozedrgania emocjonalnego. I taka, która absolutnie rozbudza apetyt na więcej tak fenomenalnych opowieści.

Agnieszka Lis, „Przebudzona”, Czwarta Strona 2020

Inne książki Agnieszki Lis:

Pocztówki

Karuzela

Muzyka Twojej duszy

Pocztówki – Agnieszka Lis. Recenzja

Ile tak naprawdę wiemy o sobie, żyjąc pod jednym dachem? Brak dialogu w natłoku obowiązków to najkrótsza droga do emocjonalnych rozłamów. I właśnie o tym traktuje najnowsza książka Agnieszki Lis pt. „Pocztówki”.

Książka PocztówkiTej opowieści nie warto oceniać po okładce. Lekka i wakacyjna trąci banałem. Tymczasem w środku znajdziemy tajfun rozpisany na kilka głosów, ale żeby się rozszalał, bohaterowie muszą opuścić cztery ściany i wyjechać na wakacje. Bo właśnie wtedy, pod płaszczykiem letniej swawoli z każdego wychodzi to, co go uwiera. A jest tego całkiem sporo.

I tak stajemy się częścią wyprawy, która łączy ludzi żyjących w całkiem innym świecie materialnym i rodzinnym. Dla jednych to wyjazd będący synonimem luksusu, dla innych pierwszy lot samolotem. Mieszanka tych osobowości dynamizuje fabułę. A im dalej w nią, tym więcej iskier, które podlane rosnącymi pretensjami stają się pożarem trudnym do ugaszenia. Nikt nie wróci z tej podróży do domu w takim stanie, jak z niego wyjechał.

Agnieszka Lis zadbała o to w pełni. Poszczególni bohaterowie zestawieni są ze sobą na zasadzie mocnego kontrastu. Jest tu karierowiczka, która nie ma pojęcia o upadającym biznesie męża. Jest pani domu, która żyje jak królowa na koszt męża ukrywającego alkoholizm. Jest też samotna matka, która tak jak jej dziecko nie zaznała ojcowskiej miłości i wciąż przeżywa słowne utarczki z własną rodzicielką. Ta z kolei jest w tym gronie najbardziej wyluzowana.

Gdy to całe towarzystwo wskutek pewnych okoliczności zostaje zmuszone do rozmowy, okazuje się, że bliscy sobie ludzie nie mają pojęcia co się dzieje w ich życiu. Wszyscy dają tu sobie nawzajem niezłą lekcję pokory i świeże spojrzenie na siebie. Złoszczą się, krzyczą, płaczą, śmieją, by w efekcie przeżyć swoiste emocjonalne katharsis i wrócić z urlopu do całkiem innego życia. Prawda, która wyjdzie na jaw nie pozwoli bowiem już nikomu egzystować na dotychczasowych zasadach.

Książka „Pocztówki” jest jak stempel z wakacyjnej widokówki. Trwale zapisuje się w pamięci. Nie sposób zmyć z siebie emocji, które niesie, bo brutalnie przypieczętowuje prawdę o nas samych. Ot, taki niespodziewany mocny strzał od Agnieszki Lis w stronę czytelników. Brawo!

Agnieszka Lis, „Pocztówki”, Czwarta Strona 2019

Pierwsza miłość. Recenzja

Co zostawia w sercu pierwsza miłość? Czy jest przypisana tylko do młodego wieku? Co zmienia w nas, że potrafimy iść przez życie z kimś innym? W zbiorze opowiadań „Pierwsza miłość” sporo pytań tego typu, ale też odpowiedzi na nie. Wszak uczucie to nie ma jednej twarzy.

Książka Pierwsza miłośćPierwsza miłość nie liczy dni. Może trwać tydzień, miesiąc lub rok. Czasem całe życie. Zawsze jednak zostawia w sercu wspomnienie na lata. Takie, którego nie jest w stanie zatrzeć ani upływ czasu, ani kolejne związki. Pierwsza miłość nie pyta też o wiek. Może zdarzyć się w dowolnym momencie życia i nie pozostawia wówczas wątpliwości, że czekało się właśnie na nią, choć wydawało się, że znamy już miłość od podszewki. Wszystko dlatego, że uczuciu temu towarzyszą objawy fizyczne, a chemia mózgu w pakiecie z nagłym porywem serca stanowi mieszankę wybuchową. I właśnie o tym traktuje zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”.

Swoją literacką obecność w tej książce zaznaczyło wiele popularnych pisarek, m.in. Agnieszka Lis, Karolina Wilczyńska, Natasza Socha, Agnieszka Krawczyk, Agata Przybyłek czy Joanna Szarańska. A to nie wszyscy. Przyznam, że z ciekawością zabrałam się do lektury, bo lubię krótkie formy. Zamknięcie w nich treści, która zaintryguje i będzie się sama broniła jest trudniejsze, niż napisanie długiej opowieści. I zwykle obnaża co nieco, niekoniecznie walory literackie. W przypadku tego zbioru trzeba przymknąć oko i wziąć pod uwagę, że nie o szczyty pisarstwa w nim chodzi, ale lekki powrót do wspomnień. Taki, który wywoła drżenie serca. I od którego policzki pokryją się rumieńcem. I to się wszystkim autorom udało.

Jeśli jednak przyjrzeć się poszczególnym tekstom z osobna, to banał totalny staje tu w opozycji do opowieści dojrzałych. I kiedy jedne nie budzą niczego poza delikatnym uśmiechem, inne wywołują przyjemny dreszcz, za którym stoi brak sztampy. Mam jednak wrażenie, że nie o jakość tym razem chodzi. A o miłość. I dla niej właśnie życie pisze rozmaite scenariusze, także te banalne.

Zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”, Czwarta Strona 2019

Muzyka Twojej duszy – Agnieszka Lis. Recenzja

Czy książka może być spokojna, a jednocześnie budzić sporo emocji? Może. Taka właśnie jest „Muzyka Twojej duszy” Agnieszki Lis. Losy dwojga artystów, którzy stanęli przed wyborem – miłość czy kariera? Nic tu nie jest jednoznaczne. A każda decyzja niesie za sobą emocjonalne mikrokataklizmy.

książka Muzyka twojej duszyPoczątek książki wcale nie zwiastuje tego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Zaczyna się wręcz nudno od poznania nastoletniego introwertycznego Igora, który jakoś nie potrafi rozpędzić się na ścieżce do dorosłości. Jednocześnie autorka wprowadza nas też do świata pianistki Isabel. Wraz z rozwojem fabuły wszystko nabiera jednak nie tylko sensu, ale też smaku. Stajemy się bowiem świadkami dwóch artystycznych dróg prowadzących do absolutnego zatracenia. Czy da się podążać ślepo za pasją, nie raniąc przy tym nikogo? I czy w tym wszystkim w ogóle jest miejsce na miłość? Książka „Muzyka Twojej duszy” pęcznieje od takich dylematów z każdą kolejną stroną.

Dla mnie bardziej intrygujący niż sam pomysł fabularny był jednak sposób jego realizacji. Agnieszka Lis poszatkowała narrację, serwując opowieść raz z perspektywy Igora, a raz z perspektywy kobiety, która przez moment wydaje się być największą zagadką tej historii. Łatwo się jednak domyśleć, kim naprawdę jest zdolna artystka Isabel. Pytanie tylko, co się stało, że wszystko pogalopowało w taką stronę. I to w przypadku książki „Muzyka Twojej duszy” jest największym wabikiem na czytelnika. Dążenie do poznania prawdy i skutków pewnych decyzji.

Książka pozostawia jednak z niedosytem, a taki a nie inny koniec każe przypuszczać, że za jakiś czas poznamy dalszą odsłonę losów Igora i Elżbiety. Czy rzeczywiście?

Agnieszka Lis, „Muzyka Twojej duszy”, Czwarta Strona 2019

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Karuzela – Agnieszka Lis. Recenzja

Są książki, które sieją emocjonalne spustoszenie. I taka właśnie jest „Karuzela” Agnieszki Lis.

Książka KaruzelaAutorka podjęła się trudnego zadania, bo ukazanie palety uczuć w obliczu dramatu nie należy do łatwych. Ubranie tego w słowa tak, by całość była wiarygodna, wymaga więc nie tylko dobrego warsztatu, ale też dużej dozy empatii. I to wszystko jest odczuwalne podczas lektury „Karuzeli”.

Renata – główna bohaterka, to kobieta, w której wiele czytelniczek zobaczy swoje życie, a przynajmniej jego fragmenty. Zabiegana od rana do nocy, w wiecznym kołowrotku obowiązków związanych z trójką dzieci. Z mężem, którego coraz częściej nie ma w domu, bo przecież ktoś musi na niego zarabiać. Taka monotonna codzienność może stać się nużąca, ale zatracenie się w niej może z kolei skutkować zerowym poziomem zdrowego egoizmu.

I tak jest w przypadku Renaty, bo w trosce o wszystkich zlekceważyła samą siebie. A dokładnie niepokojące symptomy, które od dłuższego czasu wysyłał jej organizm. Jej historia porusza i zwraca uwagę na jedno– nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.

Książka „Karuzela” to studium choroby, który wkrada się do życia podstępnie, by potem spustoszyć je nie tylko emocjonalnie. Studium rodziny, która musi się przeorganizować, by z nią walczyć. I wreszcie portret kobiety, która w natłoku codziennych obowiązków, zapomniała o sobie. I zapłaciła za to najwyższą cenę.

Dla mnie książka „Karuzela” ma też niestety kilka mankamentów, które uwierają mnie zawsze w lekturze. Po pierwsze, zbyt rozbuchana narracja mieląca ileś razy bardzo podobną codzienność, a przez to momentami nużąca. A po drugie, wątki, które mogłyby się nie pojawić. Zwłaszcza jeden. Fabuła nic by na tym nie straciła, a wręcz przeciwnie. Nic na to nie poradzę, że lubię kondensację treści.

Agnieszka Lis, „Karuzela”, Czwarta Strona 2017

%d blogerów lubi to: