Archiwa blogu

Dietoland – Sarai Walker. Recenzja

Czy musimy zmieniać swoje cielesne ustawienia fabryczne, by poczuć się lepiej? Czy mniej kilogramów to lepsze życie? Czy rzeczywiście inni postrzegają nas tak jak my siebie? „Dietoland” Sarai Walker to pełna czarnego humoru opowieść o kompleksach, których wcale nie musimy mieć i medialnej tresurze, której nie musimy się poddawać. Ot, literacka rewolucja w mówieniu o kulcie ciała.

Dietoland Sarai WalkerKażda kobieta ma swój prywatny dietoland. W mniejszej lub większej skali. W czasach, kiedy kult ciała jest tak silny, coraz częściej szukamy akceptacji w oczach innych. A kiedy jej nie widzimy, katujemy siebie, próbując stać się kimś, kim tak naprawdę w ogóle nie jesteśmy. I to właśnie dzieje się z Plum – główną bohaterką książki „Dietoland”. Wierzy, że kiedy podda się operacji zmniejszenia żołądka, światło dzienne w końcu ujrzy Alicia – szczupła wersja Plum. I to właśnie ta druga twarz zatrzęsie światem, złamie męskie serca i będzie obiektem podziwu nie tylko we własnych oczach. Czyżby? Nie lepiej zadbać o siebie tu i teraz? I po prostu cieszyć się życiem?

Zanim Plum będzie coraz bliższa ideału, który ma w głowie, przyjdzie jej zmierzyć się z ciągiem dość absurdalnych zdarzeń zmuszających ją, by wyskoczyła z ram, w które sama się wtłoczyła. I choć chwilami zakrawa to na gigantyczną groteskę, to nie da się ukryć, że taka forma przekazu ma siłę. Główna bohaterka nieświadomie staje się częścią tajnej organizacji walczącej o wolność kobiet i mocno przeciwstawiającej się kultowi szczupłego ciała. Przyznam, że ten wątek Sarai Walker potraktowała niezwykle kreatywnie, ale pod płaszczykiem zjadliwego humoru kryje się tu gorzka refleksja.

Książka „Dietoland” to swoista terapia, którą można przejść we własnych czterech kątach. Autorka w nietypowej konwencji pokazuje, jaką krzywdę robią sobie kobiety, próbując dostosować się na siłę do jakichś wzorców. Sarai Walker, poprzez momentami mocno przerysowaną postać Plum, pokazuje, że pewność siebie jest w nas uśpiona i trzeba ją uwolnić w całkiem inny sposób niż restrykcyjna dieta czy operacja zmniejszenia żołądka. Tym samym autorka odblokowuje w głowie czytelniczki jakieś trybiki i zmusza do spojrzenia na siebie inaczej niż tylko przez pryzmat ciała. Lektura obowiązkowa!

Sarai Walker, „Dietoland”, W.A.B 2018

Lekkość. Chudnij pysznie – Anna Starmach. Recenzja

60 przepisów i 15 zestawów ćwiczeń. Idealna motywująca lektura u progu wiosny.

Starmach_Lekkosc_500pcxAnna Starmach zawsze zaskakuje mnie swoimi przepisami, a dokładnie łatwością ich przygotowania. W najnowszej książce „Lekkość. Chudnij pysznie” jej kulinarne propozycje wydają się banalne, ale ich prostota nie jest tutaj przypadkowa. Mają być one bowiem nie tylko lekkie, ale też szybkie. Wszystko po to, by znaleźć czas na ćwiczenia.

W tej książce znajdziemy ich całkiem sporo. Nie jest to bowiem kolejny zbiór przepisów, ale całkowity plan treningowy podzielony na 5 tygodni. W każdym z nich mamy do ugotowania kilka ciekawych dań, ale są one tylko dodatkiem do wysiłku fizycznego. Maria Kruczek, trenerka personalna i współautorka książki opracowała system ćwiczeń, które warto wykonywać, by bez wysiłku pracować nad swoim ciałem.

Nie ukrywam, że bardzo miło zaskoczyła mnie ta pozycja. Po pierwsze, nie jest to czcze gadania, bo Ania Starmach sama przetestowała i wszystkie potrawy i ćwiczenia, gubiąc przy tym kilka kilogramów. Po drugie, obie autorki nie stoją w pozycji mentorek, ale motywujących koleżanek, więc szybko czujemy ochotę, by dołączyć do ich planu. A po trzecie, nikt tu nikogo do niczego nie zmusza i nie obiecuje nierealnych wyników.

Ot, „Lekkość. Chudnij pysznie” to po prostu świetna alternatywa, by wprowadzić w swoje życie kilka zdrowych zmian. Utrata kilogramów nie jest tutaj jednak celem samym w sobie. Spadają one mimochodem przy odpowiednim jadłospisie i systematycznym ćwiczeniom. W gruncie rzeczy książka ta nie jest bowiem kolejnym poradnikiem odchudzania, ale lekcją bycia fit. Ja czuję się zmotywowana.

Anna Starmach, Maria Kruczek, „Lekkość. Chudnij pysznie”, Znak literanova 2015

Premiera książki 18.03.2015r.

Przeczytaj również:

Recenzja „Pyszne 25”

FitMind Schudnij bez diet – Klaudia Pingot i Aleksandra Buchholz. Recenzja

Oto coaching w bardzo przyjaznym wydaniu dotykający tematyki szalenie bliskiej wszystkim kobietom. Czas spojrzeć na dietę z całkiem innej strony.

FitmindOtwarta postawa autorek pozbawiona umoralniania i pokazywania, że wszystko wiedzą najlepiej, to ogromny walor książki „FitMind Schudnij bez diet.” Dzięki temu nie obfituje ona w teoretyczne dywagacje. Wręcz przeciwnie, dominują tutaj konkretne przykłady zachowań i zmagań będących codziennością każdego, komu mniej lub bardziej realne dodatkowe kilogramy spędzają sen z powiek. I pomyśleć, że istota problemów tego typu w dużej mierze rozbija się o emocje!

Klaudia Pingot i Aleksandra Buchholz klarownie pokazują, że ich rola i konieczność pracy z nimi to ogromnie ważne zadanie, którego nie można lekceważyć. Nieumiejętność radzenia sobie z nimi rodzi wiele problemów na poziomie cielesnym, o czym często w ogóle nie mamy pojęcia. To jednak nie wszystko. Zanim dieta stanie się naszym celem, powinniśmy zatroszczyć się o siebie na poziomie psychicznym. Proces odchudzania często jest bowiem wynikiem braku akceptacji siebie i patrzenia na siebie oczami innych.

Autorki sensownie argumentują konieczność zmiany takiego sposobu myślenia. Podpowiadają, co za tym stoi, uświadamiają jak z łatwością wpadamy w pułapkę porównań bezlitośnie odzierającą nas z atrakcyjności w naszych własnych oczach. W „FitMind Schudnij bez diet” nie znajdziemy jednak ani jednej polecanej diety. Nie ma tu też przykładowych ćwiczeń. Jest za to multum cennej wiedzy dotyczącej integralności ciała i ducha oraz konieczności ich dostrojenia, by żadne nie sprawiało psikusów.

Książka „FitMind Schudnij bez diet” kipi nienachalną mądrością, która wielu osobom zapewne zrzuci klapki z oczu, a ich dotychczasowe dietetyczne zmagania ukaże w całkiem nowym świetle. Jestem przekonana, że taka zmiana perspektywy niesie wyłącznie korzyści zarówno dla ciała, jak i dla ducha. Niedowiarków odsyłam do tego niebanalnego poradnika Klaudii Pingot i Aleksandry Buchholz. Warto czytać go z uwagą, by wynieść z niego dla siebie jak najwięcej.

Nie da się ukryć, że publikacja ta motywuje do wnikliwego przyjrzenia się sobie i podjęcia wyzwania, jakim jest nie tyle rozsądna utrata kilogramów, ale przede wszystkim polubienie siebie i zaakceptowanie własnych niedoskonałości.

Klaudia Pingot i Aleksandra Buchholz, „FitMind Schudnij bez diet”, Helion/Sensus 2014

%d blogerów lubi to: